Kilka osób dopytuje się, jak jeździ się po Szwecji rowerem?
W Szwecji spędziliśmy z Sahibem na rowerach, jeżdżąc z sakwami i śpiąc w namiocie:
- 2,5 tygodnia w zeszłym roku, około 700 km, prom Gdańsk-Nynäshamn (Polferries), region: Södermanland, do jeziora Hjälmaren;
- 3 tygodnie w tym roku, około 900 km, prom Gdynia-Karlskrona (Stenaline), regiony: Blekinge, Olandia, Smalandia.
Ograniczę się więc w tym opisie do południowej i dobrze dostępnej z Polski części Szwecji.
![]() |
Nietypowe, ale skuteczne biuro informacji turystycznej |
1. Po Szwecji jeździ się świetnie. Przede wszystkim kultura jazdy jest o wiele wyższa niż u nas. Kierowca, widząc rowerzystę zbliżającego się do skrzyżowania, co najmniej zwalnia, a najczęściej w ogóle się zatrzymuje. Wyjątek: regiony bardzo turystyczne i snobistyczne, gdzie matołki przepalają swoje sportowe kabriolety. Zdarzają się też pędzące ciężarówki na głównych drogach, które podczas wyprzedzania zapominają o ogonie... Mimo tych wyjątków dla rowerzysty z Polski Szwecja to raj.
2. Są świetnie poprowadzone szlaki rowerowe, wiele z nich ma po kilkaset kilometrów lub więcej. Oznaczone na rozjazdach tabliczkami, a specjalne mapy rowerowe (Cykelkartan - o nich napiszę osobno) prowadzą po tych szlakach jak po nitce. Szlaki poprowadzone są po drogach co najmniej szutrowych lub dobrze ubitych, a także po bocznych asfaltach - to jest dobre info dla jadących z sakwami. Z racji geologii rzadko zdarza się piach.
3. Sieć ścieżek rowerowych w miastach jest przeważnie dobra lub bardzo dobra - przejazd przez miasto nie stanowi żadnego problemu, a rowerzysta praktycznie nie musi się zatrzymywać, chyba że na czerwonym świetle. Ścieżki w miastach też są oznakowane strzałeczkami.
![]() |
Jezioro w Smalandii |
5. Latem dzień jest dłuższy niż u nas, w lipcu naprawdę ciemno robi się dopiero koło 23.00, więc ani razu nie mieliśmy potrzeby jechać z mocnym oświetleniem.
W SKRÓCIE O TYCH REGIONACH:
- Södermanland: dużo wielkich jezior, trochę lasów, olbrzymie farmy oraz liczne stare dwory i pałace - to bogata ziemiańska kraina. Czuć bliskość stolicy (zabytki i liczne domy letniskowe). Niektóre rezydencje są udostępnione do zwiedzania (bilety przeważnie dość drogie), można też spędzać czas w doskonale utrzymanych parkach w ich sąsiedztwie.
![]() |
Blekinge |
- Olandia: długa (137 km), płaska, wąska wyspa, słynna z drewnianych wiatraków, ekologicznych warzyw i jedynych w Szwecji piaszczystych plaż - koszmarnie oblężonych w sezonie. Nawet szwedzka rodzina królewska ma tu swoją rezydencję. Wiosną i jesienią zjeżdżają tu z kolei ornitolodzy na ptasie przeloty. Mi się wyspa bardzo podobała - słońce, wiatr i w zasadzie, poza skanalizowanym w paru miejscach ruchem turystycznym, jest po prostu pusto i miło. Jest plaża dla nudystów, średniowieczne grodziska, festiwal reggae i olbrzymi sklep z wełną i wyrobami wełnianymi - jednym słowem każdy coś na Olandii dla siebie znajdzie. Zapomniałabym o licznych galeriach sztuki, pchlich targach itp. - warto zajrzeć w takie miejsca i pogadać z artystami. Poznaliśmy niezwykłego niepełnosprawnego malarza i starszą garncarkę (jest chyba takie słowo?), z którą pogadaliśmy o ceramice. Ceny kempingów niestety dużo wyższe niż na lądzie!
- Smalandia: las, las i jeszcze raz las - a pod spodem pagórki. ;) A także Glasriket - podupadający rejon hut szkła.
POGODA
![]() |
Typowa rowerowa opalenizna |
NOCLEGI
![]() |
Olandzkie pastwisko o świcie |
![]() |
Vindkydd |
Uwaga. Wiele szwedzkich kempingów, zwłaszcza tych większych i lepiej wyposażonych, zrzeszonych jest w organizacji Camping Key Europe. Żeby z nich skorzystać, trzeba wykupić specjalną kartę (cena 16 euro). Można ją nabyć w recepcjach kempingów. W tym roku, aby uniknąć tego niepotrzebnego z naszego punktu widzenia kosztu i podbramkowych sytuacji, przed wyjazdem zaznaczyłam sobie na mapie wszystkie kempingi z tej sieci, spisałam też ceny, żeby w razie czego wiedzieć, czego się spodziewać. Udało nam się obejść bez karty CKE (rok temu byliśmy zmuszeni niestety kupić) i ominąć drogie miejsca.
Co znajdziecie na kempingu? Toalety, prysznic, zwykle dodatkowo płatny. Miejsce do zmywania, czasem kuchenka elektryczna (można oszczędzić trochę swojego paliwa). Na tych większych bywa darmowe wi-fi, pralnia (przykładowa cena prania z suszeniem 80 kr). Na kempingach zdarzają się też drewniane domki do wynajęcia (cena około 500 kr).
![]() |
Bywa i tak...! |
Tutaj małe wtrącenie na temat taniego nocowania z namiotem w Polsce. Zwykle kończy się na spaniu w krzakach (teoretycznie nielegalne). Właścicielom agroturystyk "nie opłaca się" udzielać takiego noclegu. Kempingów mamy jak na lekarstwo (i tylko w regionach turystycznych), pól namiotowych praktycznie brak. Jest to jeszcze nisza do zagospodarowania.
Na koniec wspomnę o warmshorers.org - sama jeszcze nie korzystałam z tego serwisu, ale już tyle osób mi go polecało, że chyba w końcu się zapiszę. Polecali go także spotkani w Szwecji rowerzyści-sakwiarze.
SERWISOWANIE ROWERU
Ani razu nie mieliśmy żadnych poważniejszych awarii, nawet nie trzeba było pompować kół. Oczywiście podstawowe narzędzia mieliśmy ze sobą. Jednak rower jest tak powszechnym środkiem lokomocji w Szwecji, że w większych miastach znajdują się serwisy, a części można kupić chociażby w Intersporcie. Szwedzi są bardzo mili - i gdyby jakaś awaria zdarzyła mi się na zadupiu, to po prostu próbowałabym znaleźć w okolicy kogoś z narzędziami chętnego do pomocy. Uśmiechajcie się do ludzi - uśmiech czyni cuda!
PIENIĄDZE
Prawie wszędzie można zapłacić kartą, ale warto mieć też gotówkę chociażby na kawę w miłym miejscu albo te skromniejsze kempingi. Euro można wymienić tylko w większych miastach, np. w Karlskronie i Kalmarze, w banku o nazwie Forex. Nie ma czegoś takiego jak kantory.
JEDZENIE
![]() |
Metoda kija i marchewki w praktyce |
MAPY
![]() |
Bogactwo...! |
JĘZYK
W sumie to takie oczywiste, że chyba nie warto o tym pisać - absolutnie wszędzie da się dogadać po angielsku. Dosłownie kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś nie znał angielskiego - raz był to rolnik, którego poprosiłam o wodę (dogadaliśmy się na migi, a woda po szwedzku to vatten), raz dziewczyna wykładająca towar w supermarkecie (poprosiła kogoś innego o pomoc). Zaskakuje doskonała znajomość angielskiego wśród starszego pokolenia - czasem wywiązują się dość długie pogawędki na nieoczywiste tematy! Na kempingach zdarzają się napisy tylko po szwedzku i niemiecku - ale szwedzki nie jest trudny i można się wielu rzeczy domyślić.
PROMY A ROWER
![]() |
Płyniemy przez Kalmarsund |
I JESZCZE TRZY RZECZY WARTE NAŚLADOWANIA...
Szwedzi szanują cudzą prywatność, spokój, terytorium. Cisza nocna na kempingu jest święta. Jeśli rozbiłeś się w fajnym, publicznym miejscu nad jeziorem, to nikomu nie przyjdzie do głowy robić tam imprezę - byłeś pierwszy, twoje prawo (dwa razy mieliśmy taką sytuację - reakcją była pogawędka i wycofanie się tej drugiej strony).
Szwedzi zbierają psie kupy i w ogóle mało śmiecą.
Nie ma w Szwecji tego całego pierdolniku dzikich tablic reklamowych, billboardów na prywatnych posesjach i na płotach - po prostu jest ładnie. O architekturze to już nawet nie wspominam. Jak oni dają radę w domkach bez kolumienek i dachów bez tysiąca załamań? Sama się zastanawiam. ;)
Uff, wydaje mi się, że napisałam chyba wszystko. Jeśli coś pominęłam, to pytajcie w komentarzach. Gorąco polecam Wam eksplorowanie Szwecji na własną rękę. Może się gdzieś spotkamy na poboczu drogi lub na biwaku nad jeziorem - bo ja na pewno tam wrócę!
Jak się powiedziało Olandia trzeba powiedzieć Gotlandia...
OdpowiedzUsuńSuper wpis. My zakochaliśmy się w Szwecji kilka lat temu. Od tego momentu jesteśmy tam min raz w roku. Najczęściej wsiadamy na prom Unity Line w Świnoujściu i zwiedzamy Skanię. Bardzo polecam, bo widoki fantastyczne. No i mamy super łatwy dojazd ;)
OdpowiedzUsuń.
OdpowiedzUsuń