<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469</id><updated>2012-02-20T19:49:13.455+01:00</updated><category term='serwis'/><category term='icebreaker'/><category term='konkurs'/><category term='bez trzymanki'/><category term='Suwalszczyzna'/><category term='orientacja'/><category term='kierowcy'/><category term='wyczyn'/><category term='barbieri'/><category term='grzybobranie'/><category term='czarno na białym'/><category term='mapy'/><category term='prasa'/><category term='Nocna Masakra'/><category term='odzież'/><category term='zima'/><category term='szosa'/><category term='mtbo'/><category term='ćwiczenia siłowe'/><category term='ludzie'/><category term='ppm'/><category term='trening'/><category term='tor'/><category term='WSS'/><category term='time'/><category term='sakwy'/><category term='GEZnO'/><category term='kobiety'/><category term='ultralight'/><category term='Harpagan'/><category term='DyMnO'/><category term='24h'/><category term='Waypointrace'/><category term='biegówki'/><category term='GPS'/><category term='wycieczki'/><category term='Odyseja'/><category term='Funex'/><category term='sponsoring'/><category term='sprzętowo'/><category term='patenty'/><category term='pompka'/><category term='bieganie'/><category term='zawody'/><category term='okiem kibica'/><title type='text'>Królik i Rower</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>81</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8047567468108742501</id><published>2012-02-08T21:56:00.004+01:00</published><updated>2012-02-08T22:19:41.736+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odzież'/><title type='text'>Bieganie czy rower?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KbzwNdM6uKE/TzLi3dRwglI/AAAAAAAAEMc/i2j_8K9SGn0/s1600/rower_kontra_bieganie_.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-KbzwNdM6uKE/TzLi3dRwglI/AAAAAAAAEMc/i2j_8K9SGn0/s320/rower_kontra_bieganie_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706873120211632722" /&gt;&lt;/a&gt;Świat rowerzystów i świat biegaczy wydają się czasem dwoma odrębnymi rzeczywistościami, które rzadko się przenikają. Nie wiem, czy zauważyliście (może w innych miejscach na świecie jest inaczej), ale w naszej okolicy jest tak: biegacz pozdrawia innego biegacza, rowerzysta innego rowerzystę, ale żeby rowerzysta pozdrowił biegacza? Nie, takiej opcji po prostu nie ma! Tylko triatloniści i zawodnicy rajdów przygodowych traktują obie dyscypliny sprawiedliwie, przykładając się sumiennie do jak najbardziej urozmaiconych treningów. Trudno nawet znaleźć dobre plany treningowe, które uwzględniałyby równe traktowanie roweru i biegania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje serce zdecydowanie skradł rower, nie mam więc wielkich ambicji związanych z bieganiem. Są to raczej ambicje długodystansowe niż bicie kolejnych życiówek na 5 czy 10 km. Nie planuję też maratonu, swoją przygodę z deptaniem asfaltu zakończyłam na półmaratonie i chyba mi wystarczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to ostra zima to dla mnie świetna okazja, by na chwile porzucić rower i przypomnieć sobie o bieganiu. Latem, gdy temperatura wzrasta powyżej 20°C porzucam z kolei bieganie - tylko na rowerze można poczuć wspaniale chłodzący pęd powietrza. Jednak zimą bieganie wydaje mi się dobrą opcją - rower oznacza walkę o niezamarznięcie albo o utrzymane się na śliskiej powierzchni. Tymczasem podczas biegania jest przyjemnie ciepło, a endorfiny te same!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kontuzje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio odbyłam rozmowę z jednym kolegą, bardzo mocnym rowerzystą, który co roku pokonuje kilkanaście tysięcy kilometrów, z czego część na długich, wymagających zawodach. Skarżył się jednak, że gdy próbuje biegać, od razu odzywają mu się kolana, nogi bolą, a przecież on jest taki mocny! Z czego może to wynikać? Trzeba pamiętać o tym, że nogi rowerzysty i biegacza pracują trochę inaczej. Mięśnie wykonują inne ruchy, a przy uprawianiu jednej tylko dyscypliny bardzo się specjalizują. Jedne mięśnie będą rozwinięte bardzo mocno, a inne nieproporcjonalnie słabo. Gdy taki rowerzysta nagle zapragnie pobiegać, zrazu nie poczuje zmęczenia - w końcu serce i płuca ma mocne. Jednak nogi - to zupełnie inna bajka. Achillesy i kolana, wszystkie ścięgna w stopach są po prostu nieprzyzwyczajone do wstrząsów, do amortyzowania ciała spadającego nagle z impetem. Łatwo wtedy o kontuzję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli jednak bieganie kusi takiego rowerzystę, co może zrobić? Nie jestem specjalistką ani trenerem, jednak na zdrowy rozum trzeba po prostu słuchać organizmu. Zaczynać od krótkich, niezbyt szybkich treningów, w dobrze dobranych butach i po miękkiej nawierzchni. Kostki muszą się przyzwyczaić do korygowania uciekających na nierównościach stóp, a kolana, ścięgna, stawy itd. - do obciążeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama zaczynałam przygodę z zawodami sportowymi właśnie od zawodów biegowych. Był to styczniowy Bieg o Puchar Bielan - zaledwie 5 km, ale przygotowywałam się do niego całą jesień i zimę. Dystans wydawał mi się poważny, na treningach robiłam wtedy jednorazowo zaledwie 2-3 km. Dopiero pół roku później przebiegłam na zawodach dyszkę, a kolejnej wiosny półmaraton. Moje życiówki nie są imponujące (musiałabym się dobrze zastanowić, żeby je sobie w ogóle przypomnieć). Wyznaję zasadę, że lepiej być niedotrenowanym niż zrobić sobie krzywdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sezon biegowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co roku zaczynam sezon biegowy jesienią, praktycznie od nowa. Czy mi nie szkoda wcześniej wypracowanej formy? Chyba nie, w końcu przez cały rok mam mnóstwo radości z jazdy rowerem! Zaczynam zwykle od długich, spokojnych wybiegań. Kiedy jestem już w stanie przebiec bezboleśnie około 20 km, dokładam do tego treningi bardziej wyspecjalizowane - bieganie pod górę (siła), bieganie w trudnym terenie (technika), przebieżki na bieżni (szybkość). Filozofia treningu nie różni się specjalnie od tego, co znamy z roweru, choć robię to wszystko bez specjalnego planu. Raczej tak, by sprawiało mi radość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej lubię biegać oczywiście w terenie, zdecydowanie należę do "Ludzi Krzaków". Zimą często oznacza to bieganie z czołówką po lesie. Lubimy z Sahibem pobiec do Lasu Kabackiego (płasko i długo) albo podjeżdżamy samochodem do Magdalenki (wydmy). Czasem wzbudzamy zdziwienie napotkanych ludzi, bo Sahib holuje mnie na elastycznej lince, dzięki temu możemy choć trochę zniwelować dużą różnicę naszych możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ bieganie jest dla mnie trudniejsze niż jazda rowerem i kojarzy mi się z wieloma kontuzjami, które dotknęły znajomych, wzbudza mój zdecydowanie większy respekt. Zawsze się rozciągam po powrocie do domu (przyznaję, po treningu rowerowym czasem tego zaniedbuję).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bieganie zimą - w co się ubrać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie "w co się ubrać" dręczy nie tylko kobiety wybierające się na spotkanie klasowe po latach albo na bal do remizy. To pytanie zadaje sobie prawie każdy wychodząc na trening w niesprzyjających warunkach, a nasze kapryśne zimy zdecydowanie można nazwać "niesprzyjającymi". Zacznijmy od dołu. W porównaniu z rowerzystą biegacz ma dobrze. Nie musi specjalnie kombinować z butami i ochraniaczami. Stopy fajnie się rozgrzewają w czasie biegu, nawet po śniegu. Zwykle biegam w letnich butach z dobrą trakcją, do środka cienka skarpetka wełniana. Ten zestaw na przystanku groziłby odmrożeniem, ale w czasie biegu bywa nawet za ciepło. Na nogi, w zależności od temperatury - długie legginsy biegowe, albo legginsy + dobsomy, albo legginsy + spodnie softshellowe (to już na prawdziwy mróz). Na górę zdecydowanie mniej warstw niż w tej samej temperaturze na rowerze. Mądre poradniki podają, aby ubrać się tak, jakby było o 10° więcej. Przy -17°C biegałam na przykład w 3 warstwach - bielizna termiczna, cienki polar Beri, bluza rowerowa. W tych warunkach na rowerze miałabym 5 warstw. Rękawiczki - dowolne, żeby było ciepło. Mogą być cienkie narciarskie, polarowe albo z membraną od wiatru. Na szyję buff albo dwa. W czasie dużych mrozów niestety bardzo się szronią. Na głowę cienka polarowa czapka albo buff. Trzeba próbować i dobrać sobie zestawy pasujące na różne temperatury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Motywacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec - motywacja. Dla mnie motywacją do zimowego biegania jest od paru lat &lt;a href="http://dolnysan.blog.onet.pl/Regulamin-V-Rajdu-Dolnego-Sanu,2,ID448450012,n"&gt;Rajd Dolnego Sanu&lt;/a&gt;, który Hiubi organizuje w Stalowej Woli, zawsze w marcu. Krótka trasa ma 50 km i to w sam raz tyle, by pokonać ją szybkim marszem z elementami biegania. Do zobaczenia w lesie! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8047567468108742501?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8047567468108742501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2012/02/bieganie-czy-rower.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8047567468108742501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8047567468108742501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2012/02/bieganie-czy-rower.html' title='Bieganie czy rower?'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KbzwNdM6uKE/TzLi3dRwglI/AAAAAAAAEMc/i2j_8K9SGn0/s72-c/rower_kontra_bieganie_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-4012813082458026551</id><published>2012-01-05T23:35:00.003+01:00</published><updated>2012-01-05T23:44:51.804+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>PPM 2011 - wyniki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ztkx-rfoSHk/TwYl2spDD8I/AAAAAAAAELE/KF27AjFDbYw/s1600/BossPlusCup.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 84px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ztkx-rfoSHk/TwYl2spDD8I/AAAAAAAAELE/KF27AjFDbYw/s200/BossPlusCup.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694280400483061698" /&gt;&lt;/a&gt;W Sylwestra Bartek Bober (Sędzia Główny PPM, jednocześnie budowniczy trasy Harpagana) zaskoczył wszystkich rowerzystów, którzy stracili już nadzieję, że wyniki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://maratony.home.pl/ppm"&gt;Pucharu Polski w Maratonach Rowerowych na Orientację&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; kiedykolwiek się pojawią. A jednak! Dzięki temu niektórzy (w tym, nieskromnie mówiąc - ja sama) mogli dodatkowo świętować podczas sylwestrowej zabawy. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokrótce (nie dajcie się zwieść temu „pokrótce” - i tak będzie długo!) omówię wyniki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W kategorii męskiej&lt;/span&gt; wygrał &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paweł Brudło&lt;/span&gt;, który miał na swoim koncie 5 zwycięstw oraz 2 drugie miejsca (do wyniku Pucharu liczone jest 7 najlepszych startów zawodnika). Pawła możecie zobaczyć w jednej z moich &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2011/01/owiewki-patenty-rowerowe-1.html"&gt;starszych notek&lt;/a&gt;, gdy prezentuje swój patent na zimową jazdę (a patentów Paweł ma mnóstwo - na każdych zawodach podpatruję, co przyczepia do swojego roweru albo jak jedzie ubrany). I choć nie od dziś wiadomo, że to nie sprzęt wygrywa, tylko głowa i nogi, to jednak ciekawe rozwiązania na pewno pomagają! &lt;br /&gt;Za nim uplasował się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Grzesiek Liszka&lt;/span&gt; z 4 zwycięstwami. Jesienią Grzesiek miał wypadek podczas treningu z psami (uprawia bikejoring) - przyjechał na Odyseję, ale tylko jako kibic. Na szczęście już na Funex Orient wrócił do gry - w dodatku wygrywając!&lt;br /&gt;Trzeci był &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Piotrek Buciak&lt;/span&gt; z 3 zwycięstwami - w tym wypada wymienić sukces na niesamowicie mocno obstawionej Odysei Ponidziańskiej (Piotrek startował w teamie ze Zbigniewem Mossoczym). &lt;br /&gt;Ta trójka, jeśli dobrze pamiętam, w nieco innej kolejności pojawiła się na pudle również rok temu. Gratulacje, Chłopaki! Warto tu wspomnieć, że rywalizacja wśród panów jest nieco bardziej intensywna niż w naszej kategorii, zawody mocniej obstawione, więc i o wynik trudniej (pierwsza dwudziestka ma tabelkę bardzo gęsto wypełnioną startami). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W kategorii kobiet&lt;/span&gt; wygrała &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ula Wojciechowska&lt;/span&gt; czyli ja ;) Bardzo się cieszę, tym bardziej, że latem musiałam odpuścić kilka fajnych startów ze względu na pracę i wyjazdy, dopiero jesienią mogłam uciułać trochę punktów. &lt;br /&gt;Druga była &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Asia Stanek&lt;/span&gt;, moja zacna i mocna rywalka, z 4 wygranymi w zawodach. Asia startuje od kilku sezonów, niestraszne jej zimowe zawody, trudne warunki, noce na siodełku i poukrywane punkty, zwłaszcza u Wigora. ;)&lt;br /&gt;Trzecie miejsce przypadło &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Monice Mróz&lt;/span&gt; - mojej rowerowej towarzyszce, z którą spędziłam w 2011 roku najwięcej godzin na rowerze. Niektóre z tych godzin zaliczyłyśmy na zawodach, ale większość podczas treningów i wycieczek po naszej okolicy. Bardzo się cieszę, że Monice spodobała się jazda na orientację, jazda w nocy, męczenie się na różnych Harpaganach i w błocie. Kiedy po zawodach wyciągamy mapy na stół, zaczynamy w podnieceniu analizować różne warianty, albo przeglądamy zdjęcia satelitarne „dlaczego-tam-nie-było-tej-drogi”, to Piotrek i Sahib, nasi dobrzy mężowie, tylko patrzą znacząco i pukają się w czoło. Na szczęście od czasu do czasu zapominają o swoich deklaracjach, składanych po każdej wycieczce, że to już ostatni raz z nami, i znowu dają się wciągnąć w jakieś bagienko, pokrzywy, albo chociaż przejazd po korzeniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnę jeszcze o dziewczynach, które choć poza pudłem, to mają na koncie zwycięstwa w pojedynczych imprezach. I tak, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Agnieszka Kłopocińska &lt;/span&gt;wygrała Azymut Orient. Z Agnieszką jeździłyśmy rok wcześniej na WSS, fajnie nam się razem nawigowało. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kamila Truszkowska&lt;/span&gt; wygrała Grassora. Tu znów wracają wspomnienia - poprzedniego Grassora przejechałyśmy wspólnie i byłam pod wielkim wrażeniem wytrzymałości Kamili (i nawigacji również)! &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Magdalena Gruziel&lt;/span&gt; wygrała Izerską Wielką Wyrypę. O Magdzie bardzo dużo opowiadał mi Irek, który startował z nią w Zimowym Rajdzie 360 (rajd ukończyli, a samo ukończenie było już sukcesem), i z tego co wiem, mają zamiar powtórzyć w tym roku. Magda jest bardzo mocna i pewnie nie raz jeszcze zobaczymy ją na rowerowych trasach. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Natalia Dubaj&lt;/span&gt;, jadąc w teamie ze swoim bratem Maćkiem (zawodnikiem z rajdowego zespołu Nawigator, obecnie code34), wygrała Odyseję - zawody niełatwe, bo bardzo górzyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym kończę podsumowanie, które miało być krótkie, a okazało się długie. ;) Chciałoby się tak wymieniać i wymieniać różne osoby, a to poznane na trasach, a to w bazach zawodów, niekończące się rozmowy, zabawne sytuacje w terenie, wspólne szukanie punktów... W kolejnym wpisie będzie garstka wspomnień, już nie kronikarskich, ale bardzo subiektywnych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-4012813082458026551?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/4012813082458026551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2012/01/ppm-2011-wyniki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4012813082458026551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4012813082458026551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2012/01/ppm-2011-wyniki.html' title='PPM 2011 - wyniki'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ztkx-rfoSHk/TwYl2spDD8I/AAAAAAAAELE/KF27AjFDbYw/s72-c/BossPlusCup.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-7317945324849022759</id><published>2011-12-31T16:11:00.002+01:00</published><updated>2011-12-31T16:16:33.917+01:00</updated><title type='text'>2012 - niech się kręci</title><content type='html'>Ostatni rok według kalendarza Majów - dobra okazja, żeby jeszcze parę tysięcy kilometrów pokręcić ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Wam, żeby łydki rosły (twarde jak stal!), podczas wycieczek i zawodów - abyście nie łapali gum i nie wywracali się zbyt często. Satysfakcjonujących wariantów, wielu znalezionych pk, fajnego towarzystwa na trasach, które nie marudzi, a zawsze ma w plecaku zapasowy batonik, i żeby makaron zawsze był po kolarsku, al dente!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego Wam z serca życzę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-7317945324849022759?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/7317945324849022759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/2012-niech-sie-kreci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7317945324849022759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7317945324849022759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/2012-niech-sie-kreci.html' title='2012 - niech się kręci'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2217800960938296370</id><published>2011-12-29T17:27:00.004+01:00</published><updated>2011-12-29T23:30:18.462+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Konkurs</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-5Vk9tQeAXDs/Tvzp6TLMH7I/AAAAAAAAEKg/Hm1_WFTcCSE/s1600/blkogroku.gif"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-5Vk9tQeAXDs/Tvzp6TLMH7I/AAAAAAAAEKg/Hm1_WFTcCSE/s200/blkogroku.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691681216878354354" /&gt;&lt;/a&gt;Bardziej dla zabawy niż z powodu przeświadczenia o własnym geniuszu ;), postanowiłam zgłosić swojego bloga do konkursu. Niestety nie było kategorii „sport”, a szkoda, bo sportowych blogów na wysokim poziomie jest naprawdę sporo! Nie pozostało mi zatem nic innego, jak zgłosić bloga w kategorii „moje zainteresowania i pasje”. Pomyślałam sobie, że jest to okazja, by przybliżyć dyscyplinę, jaką jest jazda na orientację, szerszemu gronu Czytelników. Kto wie, może ktoś się zachęci i sam spróbuje swoich sił?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie wklejam tutaj wymaganego regulaminem &lt;a href="http://www.blogroku.pl/kategorie/krolik-i-rower,gwkvo,blog.html"&gt;linka.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może ktoś z Was ma ochotę dołączyć ze swoim blogiem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2217800960938296370?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2217800960938296370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2217800960938296370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2217800960938296370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/konkurs.html' title='Konkurs'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5Vk9tQeAXDs/Tvzp6TLMH7I/AAAAAAAAEKg/Hm1_WFTcCSE/s72-c/blkogroku.gif' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8481448685757686</id><published>2011-12-20T16:53:00.002+01:00</published><updated>2011-12-20T17:00:36.260+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocna Masakra'/><title type='text'>Laurka i obrazki z Nocnej Masakry</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-cCZrjMjAqWQ/TvCw91naDqI/AAAAAAAAEIc/CPZ0ILkkItk/s1600/logo2011.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-cCZrjMjAqWQ/TvCw91naDqI/AAAAAAAAEIc/CPZ0ILkkItk/s200/logo2011.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688240905779809954" /&gt;&lt;/a&gt;Nawiązując do tego, co lubię robić (a możecie o tym przeczytać po prawej stronie koło mojego portretu), tym razem wybrałam: nocą, w zimie, daleko, w miłym towarzystwie - a była nim Monika. Kompas też był i kręcił się jak szalony, gdy lawirowałyśmy w plątaninie dróg, trzęsawisk i lasów w okolicach Dębna - tego Dębna koło Szczecina, które maratonem biegowym stoi. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nocna Masakra&lt;/span&gt; to taki rowerowy odpowiednik świąt. Start o 16.30 niczym start Wigilii - z pierwszą gwiazdką, meta o 7.30 rano, gdy gwiazdka zblednie. Impreza słynna z macania drzew, mapy w stylu Harpagana i zimowych warunków, które tym razem okazały się jesienne, co niektórych osobników z trasy pieszej podkusiło nawet o kąpiele w rzece Myśli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moniki&lt;/span&gt;, to chyba dopiero po powrocie do domu dotarło do mnie, jaka ze mnie szczęściara. Bo czy na całym świecie znalazłabym drugą taką towarzyszkę rowerowych zabaw, która tydzień przed świętami, zamiast tradycyjnych zakupów w amoku, wybiera całonocne włóczenie się rowerem po lesie, w grudniowej aurze z borealnym podmuchem, w dodatku na końcu świata (Polski). Nie mogę pominąć szlachetnych cech charakteru Moniki, która żyjąc w średniowieczu byłaby zapewne &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rycerzem &lt;/span&gt;- na nic nie narzeka, pomaga słabszym na ciele i umyśle (na przykład mi), nie przejmuje się porażkami, nie cofa przed przeszkodami terenowymi (wręcz przeciwnie), jednym słowem - twardzielka. Wisienką na torcie są nasze pomysły nawigacyjne, które uzupełniają się prawie jak puzzle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;[koniec w pełni zasłużonej, nieco patetycznej laurki, przechodzimy do obrazków]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na skróty przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bagno&lt;/span&gt;. Przełażę przez jakąś wierzbę. Stoję w wodzie. Monika podaje mi rowery. Uff, jeszcze tylko... no właśnie, ile? Miało być 100 metrów (tak mówił Daniel), a tymczasem Paweł i Grzesiek, idący z nami, zniknęli dawno w oddali. Chlup, chlup, przedzieramy się przez trzciny. &lt;br /&gt;„Monika, buty ci nie przemokły? Może sealskiny założysz?” &lt;br /&gt;„Zamokły, ale nie zmieniam skarpetek. Jakoś tak ciepło.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzymy w niebo. Las, bezchmurnie. Za to ile gwiazd! Prawdą jest to, co mówią astronomowie - tylko zimowe niebo, najdłuższa noc, dają możliwość zobaczenia tych wszystkich skarbów. Zawieszone na czubkach świerków prawdziwe &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;gwiazdy piękniejsze są&lt;/span&gt; niż jakakolwiek choinka na świecie, bo to choinka, którą ubrała sama pani Przyroda. Tu Orion, tam Plejady, a tam sam Wielki Wóz - symbol włóczęgi. Szkoda, że w Starożytności nie znano rowerów. Może mielibyśmy i Rower w Zodiaku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wioska, pierwsze zabudowania. Przystajemy na chwilę pod latarnią, ogarnąć mapę. Po chwili do płotu podchodzi tubylec z gigantycznym reflektorem i kieruje go prosto na nas. Monika twierdzi później, że miał złe zamiary. Mi się wydaje, że po prostu chciał nam poświecić - widocznie uznał, że w jego miejscowości są za słabe latarnie. W tym samym przysiółku zostajemy zaproszone na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;imprezę&lt;/span&gt;. Prawda, trudno się oprzeć urokowi dwóch niewiast na rowerach. Te kaski! Błysk w okularze! Dyskretny urok karbonu! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasteczko, późny wieczór, stacja benzynowa. Po doświadczeniach sprzed dwóch lat, kiedy to piłam w łazience na Orlenie ciepłą wodę z kranu, bo nie miałam ani grosza przy duszy, tym razem mamy gotówkę. Niestety - żadnych bułek, ani ciastek, o których marzyłam. Są tylko hotdogi... Po chwili Monika wcina &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;parówkę&lt;/span&gt;, ja &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bułkę&lt;/span&gt;. Obie jesteśmy szczęśliwe. Pan Nalewacz ogląda w tym czasie nasze rowery z nabożną miną, zerka nawet na mapy. &lt;br /&gt;„To ile panie będziecie jeszcze jechać?” - pyta.&lt;br /&gt;„A, tak do rana” - odpowiada nonszalancko Monika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skrzyżowanie. Zatrzymujemy się. Linijka, licznik, kompas. Nie żałujemy czasu. Mierzymy, liczymy, rozważamy warianty. Jedziemy 200, 300 albo 500 metrów i znów to samo. Po pewnym czasie cyfry się mieszają, więc jadę i powtarzam na głos: „...6.75... dodać 450 metrów... to będzie... ile to będzie?... &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dobra, mam to&lt;/span&gt; - 7.20... 7.20... 7.20... i odbijamy w lewo...” Jak to dobrze, że chociaż skala mapy jest „okrągła”!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Las, wielkie kałuże rozpościerają się niczym dywany. Monika odważnie wjeżdża w środek, ja omijam bokiem. Semislicki to nie był najlepszy pomysł. Przed nami ostatnie kilometry - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kostka brukowa&lt;/span&gt;. Po 150 km na siodełku... Wszystko mnie boli. I plecy, i kostki (od sztywnych zimowych butów), i tyłek. Myślę sobie:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Już nigdy więcej. Po powrocie do domu muszę to sobie zapisać. I zapiszę, co mnie bolało. I co sobie myślałam. Nigdy więcej takiego męczenia się! Po co mi to? Ale zaraz, przecież wiem jak będzie. Już na drugi dzień będę za tym tęsknić! Zapiszę się na kolejną imprezę. Znów się zmęczę. Znów powiem, że nigdy więcej. To kompletnie bez sensu, błędne koło! Potrzebna mi jakaś grupa wsparcia. Tylko gdzie ją znaleźć, gdy wszyscy naokoło uzależnieni?...”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla zainteresowanych nasza kolejność punktów:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;13-16-11-10-15-12-9-7-3-8-5-meta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dłuższe poszukiwania (około 20 minut) przy pk10 i pk3. Chwila zawahania przy pk5. Reszta w miarę gładko.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Łącznie 151,1 km, czas 14.19 h.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A jeśli znacie grupę wsparcia, o której pisałam powyżej - koniecznie dajcie znać! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8481448685757686?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8481448685757686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/laurka-i-obrazki-z-nocnej-masakry.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8481448685757686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8481448685757686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/laurka-i-obrazki-z-nocnej-masakry.html' title='Laurka i obrazki z Nocnej Masakry'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-cCZrjMjAqWQ/TvCw91naDqI/AAAAAAAAEIc/CPZ0ILkkItk/s72-c/logo2011.png' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8100168195634526183</id><published>2011-12-16T16:08:00.004+01:00</published><updated>2011-12-19T13:42:36.773+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocna Masakra'/><title type='text'>Myśli przed Masakrą...</title><content type='html'>...Nocną, oczywiście.  Za 24 godziny startujemy. Właśnie zaczynam się pakować. Wygląda na to, że pogoda będzie nietypowa. Raczej nie ma co liczyć na śnieg, który przez 2 ostatnie lata umilał te ostatnie w roku zawody. Szkoda, bo mimo bardzo nieprzyjemnych mrozów (odpowiednio -20°C w 2010 i -15°C w 2011), jazda po śniegu miała w sobie wiele uroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daniel, z którym rozmawiałam chwilę, gdy rozstawiał punkty, mówi, że w lesie dużo błota, zwłaszcza w okolicach zrębów. Ale to przecież normalne. Poza tym piachy, szutry, standard. Chyba letni rower? I jest ciepło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama jestem ciekawa, jak będzie. Najważniejsze, że w ostatniej chwili Monika zdecydowała się wystartować, więc będziemy po prostu dobrze się bawić! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę przykręcać bloki do zimowych butów...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8100168195634526183?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8100168195634526183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/mysli-przed-masakra.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8100168195634526183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8100168195634526183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/mysli-przed-masakra.html' title='Myśli przed Masakrą...'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-252210685803139697</id><published>2011-12-11T17:42:00.002+01:00</published><updated>2011-12-11T17:57:43.576+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>5000 to mało czy dużo?</title><content type='html'>Nie chodzi wcale o cenę roweru... Dziś pyknęło mi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5000 km&lt;/span&gt; przejechanych w tym roku kalendarzowym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla jednych to śmiesznie mało, dla innych dużo. Dla mnie - w sam raz. A póki co pogoda sprzyja, więc ostatni słupek jeszcze powinien podrosnąć. Zdaje się, że w kategoriach wpisów powinnam dodać etykietę "lans" ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okrągły kilometr świętowałam z Moniką i z Piotrkiem na poboczu drogi w Wilczej Górze. A wróciwszy do domu wypiłam z tej okazji dobre piwo na spółkę z Sahibem i wciągnęłam spory kawał czekolady (do tego każda okazja jest dobra, prawda?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie pragnę podziękować mojemu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;licznikowi,&lt;/span&gt; że od 18597 kilometrów jeszcze ze mną jest i nie zapodział się w żadnych krzakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-pzRPsOjVM2g/TuTdqrbzJJI/AAAAAAAAEIQ/ymcAUuS9F5I/s1600/dzienniczek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-pzRPsOjVM2g/TuTdqrbzJJI/AAAAAAAAEIQ/ymcAUuS9F5I/s400/dzienniczek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684912354931975314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-252210685803139697?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/252210685803139697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/5000-to-mao-czy-duzo.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/252210685803139697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/252210685803139697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/5000-to-mao-czy-duzo.html' title='5000 to mało czy dużo?'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-pzRPsOjVM2g/TuTdqrbzJJI/AAAAAAAAEIQ/ymcAUuS9F5I/s72-c/dzienniczek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-7795835605354495799</id><published>2011-12-07T21:33:00.002+01:00</published><updated>2011-12-07T21:38:35.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mtbo'/><title type='text'>Za co kocham MTBO</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-qIGzRaXkEKs/Tt_N7VTIPZI/AAAAAAAAEG8/XcpWOnt31Hc/s1600/mtbo_mapki.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-qIGzRaXkEKs/Tt_N7VTIPZI/AAAAAAAAEG8/XcpWOnt31Hc/s320/mtbo_mapki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683487673978207634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MTBO&lt;/span&gt;, czy inaczej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;RJnO &lt;/span&gt;to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rowerowa Jazda na Orientację.&lt;/span&gt; Odkąd odkryłam, że taka forma zawodów odbywa się co jakiś czas w okolicach Warszawy, staram się raz na jakiś czas wystartować. Są to zawody bardzo szybkie, gdy porównać je do maratonów na orientację. Organizują je profesjonaliści od orientacji sportowej - Jan Cegiełka i Henryk Marcinkiewicz. Nieraz można pościgać się z kadrowiczami, na przykład z sympatyczną &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Anią Kamińską,&lt;/span&gt; naszą Mistrzynią Świata z 2010 roku w RJnO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na czym polega RJnO? Podobnie jak w biegach na orientację punkty kontrolne są rozstawione bardzo gęsto, mapa jest specjalnie przygotowana do jazdy rowerem, uwzględnia m.in. możliwe prędkości na ścieżkach i ich szerokość. Dystanse, na których startowałam wahały się od kilkunastu do około 25 km. Lampiony tu i ówdzie prześwitują między drzewami, zwłaszcza w listopadzie, gdy nie ma już liści ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to zatem dystans, na którym liczy się ekstremalna wytrzymałość. Raczej szybkość i dobra technika w jeździe po piasku, patykach, błocie. Maksymalnie dwie godziny jazdy to prosta taktyka - jak najszybciej do celu! Ale którędy? Punkty zwykle stoją w tak „złośliwych” miejscach, że na pierwszy rzut oka trudno ocenić, który wariant przejazdu jest korzystniejszy. Czy krótszy, ale przez wydmę, czy może okrężny, twardą, płaską ścieżką? Łatwiejszy nawigacyjnie, lecz dłuższy, czy śmiały skrót dziesiątkami małych ścieżek? Nie dość, że stale trzeba rozwiązywać tego typu łamigłówki, to jeszcze ani na chwilę nie można stracić koncentracji na mapie. Kilka chwil nieuwagi i już człowiek stoi w środku lasu i zastanawia się, gdzie właściwie jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile mapa nie sprawiałaby problemu, gdyby z nią sobie po prostu spacerować (jest bardzo dokładna i przedstawia wszystkie leśne ścieżki), to już przy nieco szybszej jeździe łatwo stracić głowę, wyłączyć się. Nawet obrotowy mapnik i kompas na ręku nie zawsze gwarantują płynną jazdę bez błędów. A decyzje trzeba podejmować naprawdę szybko!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo podoba mi się tak duży procent nawigacji w tak krótkich zawodach. Blisko domu można pogłówkować, trochę się zmęczyć. Atmosfera zawsze kameralna, wesoło. W jeden z listopadowych weekendów tak właśnie bawiliśmy się w Wesołej i w Lesie Sobieskiego. W kategorii kobiet wygrała Klara, mi udało się zająć drugie miejsce, z łączną stratą za dwa dni - 6 minut. Udało mi się nie zgubić, nie popełnić większych błędów i mimo nie zawsze optymalnych wariantów, uznaję zawody za udane. Dokładnie dwa lata temu pojechałam w "owczym pędzie" za innymi zawodnikami (błąd!), kompletnie się zgubiłam, nie wiedziałam, gdzie jestem, na metę przyjechałam po limicie i zostałam zdyskwalifikowana... Postęp jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim miałam dużą motywację, żeby pomimo zachmurzonego, listopadowego dnia i temperatur tuż powyżej zera trochę pokręcić po lesie, a to zawsze cieszy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimą ta sama ekipa organizuje zawody na orientację na biegówkach. Zupełnie inaczej, ścieżki nie zawsze są przedeptane - jest przygoda! A na wiosnę kolejny sezon MTBO. Więcej informacji na stronie &lt;a href="http://mtbo.pl"&gt;mtbo.pl.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-7795835605354495799?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/7795835605354495799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/za-co-kocham-mtbo.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7795835605354495799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7795835605354495799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/za-co-kocham-mtbo.html' title='Za co kocham MTBO'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-qIGzRaXkEKs/Tt_N7VTIPZI/AAAAAAAAEG8/XcpWOnt31Hc/s72-c/mtbo_mapki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-7916861968684461790</id><published>2011-12-02T23:49:00.009+01:00</published><updated>2011-12-03T00:54:24.599+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Funex'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Wietrzny Funex w Brodnicy</title><content type='html'>Narobiło mi się blogowych zaległości. Przede wszystkim relacja z Funex Orient, od którego mija właśnie tydzień. Wraz z mijającymi dniami przeminęły moje żale do Tomka, organizatora. Może to i lepiej w takim przypadku nie pisać od razu (żale wylałam w innym, odpowiedniejszym do tego miejscu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz mogę już tylko wspominać trasę, samą jazdę i fantastyczne towarzystwo Moniki. Ranek w Brodnicy przywitał nas co prawda słońcem, jednak wiatr nie dawał złudzeń - łatwo nie będzie. Zwłaszcza na otwartych terenach, po których przebiegała większość trasy. Tyle przynajmniej na starcie zanotował mój umysł, nieco rozkojarzony porannym, tfu, „show”. Ruszyłam samotnie i w niedługim czasie udało mi się aż 4 punkty położone blisko bazy (kolejno &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk: 30-K2-K1-36&lt;/span&gt;). Poza tym, że K2 nie był jeszcze rozstawiony, dzięki czemu została mi pstryknięta fotka w zacnym gronie kilku zawodników, to bez większych przygód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie przystąpiłam do atakowania południowo-wschodniej ćwiartki mapy, co ułatwiał wiatr w plecy. Oczywiście wiedziałam, że kiedyś trzeba będzie wrócić... pod wiatr. Ta perspektywa była odległa. Gdy zaliczałam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk43&lt;/span&gt; na urokliwym mostku, z przeciwnej strony nadjechała Monika. Radośnie i z entuzjazmem postanowiłyśmy kolejny punkt &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pk44)&lt;/span&gt; atakować wspólnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godzinę później tkwiłyśmy w bagnie. Przygodnie spotkany biker wpadł przy nas po kolana do czarnej wody (dobrze, że nie zgubił roweru). Przeżyłyśmy też chwilę grozy, gdy Monika odkryła brak busoli na ręku. Tu muszę wspomnieć, że była to busola zdobyta nieprawdopodobnym nakładem zaangażowania, kosztów i sprytu, łącznie z pozyskaniem drucików montażowych od Kshyśka spod wycieraczki przed jego drzwiami. To temat na osobną historię. I teraz właśnie ta busola - cud techniki nawigacyjnej Moscompass-3 - gdzieś się zawieruszyła!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedzierając się z powrotem przez trzciny, w których tylko żyrafa mogłaby nawigować, na szczęście odkryłyśmy cenną zgubę zawieszoną na jakimś krzaku. Na twarz Moniki jednak banan nie wrócił od razu - chyba dopiero wtedy, gdy dotarłyśmy z powrotem do szosy i uśmiałyśmy się z samych siebie. „Gdybym była sama, wycofałabym się już dawno!” - wykrzyknęłyśmy prawie równocześnie. Niestety okazało się, że co prawda busola się znalazła, ale zginął licznik Moniki. Nawet nie próbowałyśmy go szukać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszła mnie refleksja, wspomnienie, gdy poznałyśmy się z Moniką. Był kwiecień 2008, finisz łódzkiej edycji Mazovii MTB, który zaowocował umieszczeniem nas na kolejnych zawodach w jednym sektorze. Tam dogadałyśmy się na wspólne treningi. Ale chyba żadna z nas nie wymyśliłaby wtedy tych wszystkich przygód, które kiedyś będziemy przeżywać nawigując w deszczową, wietrzną noc na Pojezierzu Brodnickim...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk42&lt;/span&gt; zastał na zmierzch. Niestety pech nie odstępował Moniki. Tym razem przybrał postać złamanego uchwytu od lampki. Przy pomocy zip-ów zamontowałyśmy ją jako-tako do kierownicy i mapnika. Adam Słodowy byłby z nas dumny. Po ciemku dojechałyśmy do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk39,&lt;/span&gt; potem do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk35&lt;/span&gt;... Szosy dłużyły się bardzo. Tym bardziej, że zaczęła się jazda w niewłaściwym kierunku - pod wiatr. Od czasu do czasu próbowały nas chapnąć jakieś pieski. Niestety zwyczaj puszczania luzem psów na wsi po zmroku także poza terenem obejścia to prawdziwa zmora bikerów... I dalej, lasami, aż do felernego i źle postawionego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk45.&lt;/span&gt;  Był to punkt, którego szukałyśmy najdłużej, w towarzystwie Jurka Ś. „Ojcem sukcesu” okazał się jednak Wojtek P., który miał nosa i sprawdził we właściwym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazda nocą ma zawsze mnóstwo uroku i zapisuje się w pamięci mocniej niż jakiekolwiek ściganie w dzień. Liczenie kilometrów, sprawdzanie co chwilę kierunku na kompasie. Wokół szum ciemnego lasu, w wioskach spokój - wszyscy siedzą w domach. Deszcz, który w świetle lampki przybiera postać migających kresek. Przed 22.00 udało nam się zaliczyć sklep, w którym Monika nabyła niezbędne rowerowe paliwo - przekąski i wodę. Miejscowi ciekawie przyglądali się, gdy próbowałyśmy upchnąć w nasze paszcze olbrzymią paczkę chipsów „na czas”. Z tym wspomaganiem kalorycznym osiągnięcie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk40 &lt;/span&gt;było kwestią tylko paru minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcówce stanęłyśmy przed dylematem - co brać? Monika nie miała 30 i K2. Były to dla niej korzystne zdobycze, jednak nie chciała ryzykować rozdzielania się i jazdy bez licznika. W związku z tym zdecydowała się spędzić ze mną jeszcze kawałek nocy. I tak zaliczyłyśmy ciekawie położony &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk38&lt;/span&gt; oraz dość perfidny i mylący &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk31&lt;/span&gt; (skrzyżowanie? rowów w lesie...). Ale wiadomo, gdzie diabeł nie może, tam pośle dwie baby ;) Na finiszu pojechałam przodem, sprytnie omijając przebudowywane ronda w Brodnicy. W końcu jazda rowerem musi dawać jakieś przywileje. Na ostatniej prostej byłam świadkiem policyjnego pościgu za piratem drogowym. Dzięki temu mogłam sama do woli przekraczać prędkość ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na mecie czekał na nas pyszny posiłek oraz śpiwór (na mnie) i łóżeczko (na Monikę). Dawno ziemniaki i surówka z kapusty nie smakowały mi jak tej nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla ciekawych kolejność, w której zaliczałyśmy punkty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wariant Moniki: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;K1-36-34-43-44-42-39-35-45-40-38-31,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;oraz mój: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;30-K2-K1-36-43-44-42-39-35-45-40-38-31.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło mi 177 km. Na tle Harpagana, na którym przejechałam tyle samo, ale w limicie czasu krótszym o 4 godziny, wypada to słabo. Podsumowując - zimno, niekorzystny wiatr, sporo górek, twarde nawierzchnie, mapa w stylu Harpagana, piękne tereny, sporo przewyższeń i ciekawe, choć nie zawsze dobrze postawione punkty kontrolne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-7916861968684461790?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/7916861968684461790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/wietrzny-funex-w-brodnicy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7916861968684461790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7916861968684461790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/12/wietrzny-funex-w-brodnicy.html' title='Wietrzny Funex w Brodnicy'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5245302272908477683</id><published>2011-11-18T11:27:00.012+01:00</published><updated>2011-11-18T12:36:24.229+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sponsoring'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='icebreaker'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odzież'/><title type='text'>Zaprzyjaźnić się z wełną</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/--BUSuaPOuG4/TsY2cUWjOwI/AAAAAAAAEFw/IguOwO8Tnt0/s1600/icebreaker_skarpetki.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 176px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--BUSuaPOuG4/TsY2cUWjOwI/AAAAAAAAEFw/IguOwO8Tnt0/s200/icebreaker_skarpetki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676284240474618626" /&gt;&lt;/a&gt;Jakiś czas temu wylosowałam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;skarpetki Icebreaker z wełny merynosów&lt;/span&gt; w konkursie &lt;a href="http://ergo-sklep.pl/o-ergo-sklepie/o-nas.html"&gt;sklepu biegowego Ergo.&lt;/a&gt; Wspomniałam Jankowi, że po przetestowaniu podzielę się wrażeniami, choć nie jest to moje pierwsze zetknięcie ani z tą firmą, ani z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„merino wool”&lt;/span&gt;. Z grubymi wyrobami dziewiarstwa ręcznego rodem z Podhala niewiele mają wspólnego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam zwyczaju wystawiać laurek żadnym produktom, jednak inaczej się nie da, gdy coś jest po prostu dobre. No dobra, jest jedna wada - cena! Icebreaker się ceni, para grubszych skarpet to wydatek rzędu kilkudziesięciu zł - opłaca się czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem wełna sprawdza się bardzo dobrze podczas uprawiania sportów outdoorowych, zwłaszcza tych o niższej intensywności. Cieńsze wyroby można stosować nawet latem, choć ja używam głównie w chłodniejszej części roku - zarówno koszulek, jak i skarpet oraz buffów. W końcu nasi dziadkowie na wyprawy w góry zabierali mnóstwo wełny, a mój tato miał nawet wełniane koszulki kolarskie, choć te ostatnie trochę gryzły. Czyli wełna coś w sobie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6EAyyN5-cwM/TsYzlVFae8I/AAAAAAAAEFY/XoH256is80o/s1600/merino_owca.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 230px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6EAyyN5-cwM/TsYzlVFae8I/AAAAAAAAEFY/XoH256is80o/s320/merino_owca.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676281096755116994" /&gt;&lt;/a&gt;Wiadomo - dobrze grzeje. Ale co się dzieje, gdy jest mokra? Czy dobrze odprowadza pot? Okazuje się, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wełniana koszulka&lt;/span&gt; sprawdza się jako pierwsza warstwa, bo nawet gdy jest wilgotna, wcale nie przestaje dobroczynnie grzać! Z tym, że nie schnie aż tak szybko jak cienkie koszulki syntetyczne, więc przy bardzo intensywnym wysiłku, gdy wylewamy przysłowiowe litry potu, wełna jest moim zdaniem średnim pomysłem. Nie trzeba jednak z niej rezygnować - można jej użyć jako drugiej warstwy (pod spód syntetyk) - wtedy grzeje faktycznie dobrze, a ponieważ jest cieńsza niż jakikolwiek polar, mniej krępuje ruchy. Przy mniej intensywnym wysiłku, bardziej turystycznym, wełna jako pierwsza warstwa jest ok. Na marginesie warto wspomnieć, że w porównaniu do syntetyków rzeczywiście nie łapie zapachów, w każdym razie w mniejszym stopniu. Podczas wyjazdu, na którym nie ma możliwości prania, zapewni więc dodatkowy komfort „estetyczny”...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgadałam się o koszulkach, a co ze skarpetkami? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczesne &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;skarpetki&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„merino wool”&lt;/span&gt; są maszynowo, gęsto tkane, z cienkiej przędzy. Mają różne strefy - tu wzmocnienie, tam więcej czegoś elastycznego. Świetnie opinają stopę, bez problemu mieszczą się w butach (biegowych, rowerowych), są farbowane na różne kolory, można je prać w pralce i - co bardzo ważne - nie gryzą! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W górach &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;na trekkingu&lt;/span&gt; to świetne rozwiązanie. Ciepłe, nie śmierdzą, nie mają szwów na palcach, więc nie obcierają. Same zalety. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A na zawodach?&lt;/span&gt; Ostatnio biegałam w nich na GEZnO, w butach z cienkiej siateczki. Szron natychmiast przywarł do butów i zaczął się topić, przenikając do wnętrza. Kilka razy buty napiły się wody z bagienek. Ale, co ciekawe, wcale nie było mi zimno w stopy. Biorąc pod uwagę temperatury w okolicach zera, to niezły wynik. Mokre &lt;span style="font-style:italic;"&gt;merino &lt;/span&gt;dalej robiło swoje, to znaczy grzało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często używam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;skarpetek z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;merino &lt;/span&gt;na rowerze.&lt;/span&gt; Zimą praktycznie bez wełny na stopach nie wychodzę z domu. W razie zimniejszej pogody po prostu dorzucam ochraniacze. Zresztą zakres termiczny w drugą stronę - tj. w stronę ciepła, też jest znaczny. Można założyć takie skarpety nawet przy +15°C i więcej, a specjalnego dyskomfortu nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec nasuwa się pytanie - co z trwałością, praniem? Piorę wszystkie swoje wełniane rzeczy normalnie w pralce, z innymi ciuchami. Nie stosuję w ogóle żadnych zmiękczaczy, płynów, cudów itp., więc o to nie pytajcie. Schną trochę dłużej niż rzeczy syntetyczne. Poprzednich Icebreakerów używam około 2 lat i jak na razie nie wybierają się na emeryturę. W porównaniu z tymi nowymi są tylko trochę sztywniejsze, ale u nas jest bardzo twarda woda, co może być przyczyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowując, zalety skarpet Icebreaker z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;merino&lt;/span&gt;:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;• ciepłe, szeroki komfort termiczny,&lt;br /&gt;• grzeją, nawet gdy są mokre,&lt;br /&gt;• brak szwów, nie obcierają,&lt;br /&gt;• nie gryzą,&lt;br /&gt;• w małym stopniu chłoną zapach,&lt;br /&gt;• trwałe,&lt;br /&gt;• ładne i ładnie zapakowane, na przykład jako prezent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wady:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;• dość drogie, niestety... (poproszę więcej konkursów!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fot. Icebraker, Piotr Siliniewicz + moja przeróbka ;)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5245302272908477683?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5245302272908477683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/zaprzyjaznic-sie-z-wena.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5245302272908477683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5245302272908477683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/zaprzyjaznic-sie-z-wena.html' title='Zaprzyjaźnić się z wełną'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--BUSuaPOuG4/TsY2cUWjOwI/AAAAAAAAEFw/IguOwO8Tnt0/s72-c/icebreaker_skarpetki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-698149377381985738</id><published>2011-11-15T17:56:00.008+01:00</published><updated>2011-11-15T19:18:01.772+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GEZnO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>GEZnO - znowu na piechotę, tym razem w górach!</title><content type='html'>Choć ten blog ma w założeniu tematykę bardziej rowerową, to jednak postanowiłam zamieszczać też krótkie wpisy o innych dyscyplinach i zawodach, które fajnie uzupełniają rower, zwłaszcza w chłodniejszej części roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;GEZnO &lt;/span&gt;czyli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Górskie Ekstremalne Zawody na Orientację&lt;/span&gt; wybrałam się drugi raz i podobnie jak w 2009 roku - było świetnie! O naszych przygodach napisał prawie wszystko Irek, mój partner, na swoim &lt;a href="http://wrozbieg.wordpress.com/2011/11/15/gezno/"&gt;blogu.&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od siebie dodam tylko, że urzekły mnie mapy - bardzo szczegółowe, zaktualizowane, słowem - porządnie przygotowane z myślą o zawodach. Mój zachwyt był tym większy, że świeżo w pamięci miałam główkowanie na Harpaganie i Manewrach SKPB. Niektórzy uważają, że z dobrą mapą to nie zabawa. Moim zdaniem dobra mapa wyrównuje szanse i zmniejsza przypadkowość wyniku. Biegaliśmy tyle, ile daliśmy radę. Wynik nas strasznie cieszy, choć to "tylko" 11. miejsce. Jednak przy mocnej stawce to dla nas duży sukces. Poza tym, kiedy daje się z siebie na trasie wszystko, tak pod względem fizycznym, jak i udanej nawigacji, współpracy w zespole, satysfakcja pojawia się - niezależnie od lokaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodając do tego doznania wzrokowe (widok na Tatry o poranku), słuchowe (szelest szronu pod nogami), smakowe (śliwki węgierki w opuszczonym sadzie, lekko zasuszone, lecz fantastycznie słodkie), a także węchowe (na przemian ściółka leśna oraz nawóz na polach) - otrzymujemy pełny obraz tego wszystkiego, co dopełniało sportowej rywalizacji i adrenaliny. Jedynym cieniem było wbicie sobie patyka w nogę przez Irka pierwszego dnia. Chwila nieuwagi na zbiegu i niestety! Mam nadzieję, że szybko wydobrzeje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora na obrazki. Moją groźną minę na starcie uchwycił Hiubi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-RkVI_PD_heE/TsKaMpqvB5I/AAAAAAAAEFA/EmPOlDDP_JA/s1600/P1060850.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-RkVI_PD_heE/TsKaMpqvB5I/AAAAAAAAEFA/EmPOlDDP_JA/s400/P1060850.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675268022574450578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na trasie spotkaliśmy się raz jeszcze. Irek mnie holuje, choć Hiubi ujął temat taktownie ;)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-O2oSRQWUXtA/TsKaRm9DreI/AAAAAAAAEFM/6VxCK9diS7o/s1600/P1060964.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-O2oSRQWUXtA/TsKaRm9DreI/AAAAAAAAEFM/6VxCK9diS7o/s400/P1060964.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675268107745340898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla ciekawych trochę statystyk:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;1. dzień:&lt;/span&gt; 36 km, 1390 m przewyższeń, scorelauf, 13 pk, czas: 6:23, &lt;br /&gt;(nasza kolejność: 36-41-40-39-35-37-49-45-51-46-44-42-43);&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;2. dzień:&lt;/span&gt; 20,3 km, 870 m przewyższeń, klasyk, 9 pk, czas: 3:53.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapy można pobrać ze &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/gezno/"&gt;strony Organizatora.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-698149377381985738?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/698149377381985738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/gezno-znowu-na-piechote-tym-razem-w.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/698149377381985738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/698149377381985738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/gezno-znowu-na-piechote-tym-razem-w.html' title='GEZnO - znowu na piechotę, tym razem w górach!'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-RkVI_PD_heE/TsKaMpqvB5I/AAAAAAAAEFA/EmPOlDDP_JA/s72-c/P1060850.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3091951437987864648</id><published>2011-11-10T17:40:00.008+01:00</published><updated>2011-11-10T18:05:47.636+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GPS'/><title type='text'>Orientacja piesza, orientacja rowerowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-QjuQ2v1uCoo/TrwEOFtAC0I/AAAAAAAAEEw/JeJR2UFV3Vs/s1600/skpb_manewry.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 120px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-QjuQ2v1uCoo/TrwEOFtAC0I/AAAAAAAAEEw/JeJR2UFV3Vs/s200/skpb_manewry.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673414270675585858" /&gt;&lt;/a&gt;Raz na jakiś czas, zwłaszcza w sezonie chłodniejszym, porzucam rower na rzecz pieszego zwiedzania krzaków, wykrotów, rowów i co tam jeszcze  przyroda stworzyła, kartograf naniósł na mapę lub nie, a sprytny budowniczy trasy rzucił niby kłody pod nogi zawodników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatni weekend razem z Bartkiem J. (tym samym napieraczem, którego &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2010/12/m-jak-mistrzowie.html"&gt;opisałam&lt;/a&gt; przy okazji pokonania przez niego Krwawej Pętli) zwiedzaliśmy nocą lasy pod Ponurzycą. Na zdjęciu kolejno Bartek, Damian, ja i Sahib na starcie. A wszystko to przy okazji &lt;a href="http://www.skpb.waw.pl/wyjazdy/manewry/2011.html"&gt;Manewrów SKPB,&lt;/a&gt; które od tego roku zostały otwarte na oścież dla chętnej gawiedzi - chętnej, by się zmęczyć i kompletnie zakołować w lesie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tak to z grubsza wyglądało. Choć trochę punktów kontrolnych w życiu się znalazło, to tutaj człowiek wątpił w jakikolwiek sens poprzednich doświadczeń. Nocą wszystkie wydmy są... piaszczyste. Punkty stowarzyszone wyskakują jak grzyby po deszczu. Zdecydowanie nawigacja w stylu InO szła nam kiepsko. Trasę, która miała mieć 20 km pokonaliśmy robiąc dokładnie dwukrotnie więcej, ominąwszy jeden punkt i z kilkoma pomyłkami. Zajęło nam to prawie 9 godzin, a na rozgrzewkę nawet potruchtaliśmy tu czy tam. To tak dla ciekawych statystyki. Nie byliśmy ani najlepsi, ani też najgorsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawymi akcentami było wycięcie fragmentu mapy w postaci butelki ;) - w takim miejscu, w którym przebiegały najlogiczniejsze drogi między punktami; a także zamieszczenie fragmentu w większej skali niż reszta i z usuniętą treścią poza poziomicami. Jeśli ktoś by zatem pytał, co robiliśmy przez 9 godzin w tym lesie, to właśnie odpowiedź - przerysowywaliśmy drogi, mierzyliśmy linijeczką odległości, a pod butelką azymuty. Aż mi się przypomniały ćwiczenia z geodezji na studiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-7uxtGqOiyQ4/TrwBKOice3I/AAAAAAAAEEk/D5XxWyLHHao/s1600/fragment.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 157px; height: 161px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7uxtGqOiyQ4/TrwBKOice3I/AAAAAAAAEEk/D5XxWyLHHao/s200/fragment.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673410905792871282" /&gt;&lt;/a&gt;Warto czasem, tak z pokorą, pojechać sobie na taką imprezę. Moja refleksja, ogólnie dotycząca pieszej nawigacji (i w dodatku nocą), jest taka, że to dużo trudniejsze niż podobne zawody na rowerze. Bo na rowerze to licznik, no i w miarę bezkarnie można te kilometry nadłożyć, szukając punktu tu i tam. Jeździ się jednak przeważnie drogami, a pieszo to zaraz pojawia się chętka, żeby tu las, tam pole, azymutem potraktować. I weź człowieku leć i czesz krzaki na sąsiednich pagórkach, jeszcze w międzyczasie licząc kroki. Kosmos!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji muszę przyznać rację fanom GPS-owych tracków (fragment naszego powyżej). Analiza takiego tracka to wielce edukacyjne zajęcie. Każde głupie zawahanie, pomylona droga, szukanie punktu nie na tej górce, co trzeba, ale też śmiałe udane warianty - wszystko to widać jak na dłoni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W najbliższym czasie zapowiada się i trochę &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/gezno/"&gt;pieszego latania,&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://funexsports.pl/orient/index.html"&gt;rower&lt;/a&gt; też będzie. Z czego już się cieszę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3091951437987864648?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3091951437987864648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/orientacja-piesza-orientacja-rowerowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3091951437987864648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3091951437987864648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/orientacja-piesza-orientacja-rowerowa.html' title='Orientacja piesza, orientacja rowerowa'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-QjuQ2v1uCoo/TrwEOFtAC0I/AAAAAAAAEEw/JeJR2UFV3Vs/s72-c/skpb_manewry.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2579273315160961245</id><published>2011-11-04T23:35:00.007+01:00</published><updated>2011-11-04T23:49:54.654+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Gdyby nie było pór roku...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-3xvpgESrJSI/TrRsBFax6HI/AAAAAAAAEB0/dMrfxxcP3_o/s1600/jesien.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-3xvpgESrJSI/TrRsBFax6HI/AAAAAAAAEB0/dMrfxxcP3_o/s200/jesien.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671276596656466034" /&gt;&lt;/a&gt;Czytałam ostatnio książkę o dalekich krajach, w których nie ma pór roku. I tak sobie pomyślałam - jak to dobrze, że u nas lato gorące, zima biała, a między nimi tysiące odcieni kolorów, zapachów, temperatur. Dziś po nocnej przejażdżce po lesie, wydmach i koleinach wypełnionych liśćmi trochę narzekaliśmy na zmarznięte ręce i stopy, ale za to jak wspaniale było po powrocie napić się zielonej herbaty! Sahib to nawet coś mocniejszego sobie zaaplikował, a skoro już po 22, to mogę o tym wspomnieć ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżdżąc przeważnie cały rok okrągły po tych samych trasach, w kółko to samo, znamy każdą ścieżkę w lesie i każdą uliczkę, korzenie na single-trackach i fajne skróty. A gdyby pór roku u nas nie było? Cały rok stała temperatura, pogoda, oświetlenie? Gdyby nie pory roku, nuda wyzierałaby zza każdego zakrętu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2579273315160961245?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2579273315160961245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/gdyby-nie-byo-por-roku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2579273315160961245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2579273315160961245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/11/gdyby-nie-byo-por-roku.html' title='Gdyby nie było pór roku...'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-3xvpgESrJSI/TrRsBFax6HI/AAAAAAAAEB0/dMrfxxcP3_o/s72-c/jesien.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-875673010886216056</id><published>2011-10-20T12:20:00.006+02:00</published><updated>2011-10-27T23:18:20.226+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mapy'/><title type='text'>Sekrety Bażantarni</title><content type='html'>Okolice pk19 na mapie Harpagana-42 (górna część) oraz na mapce do BnO (dolna część). Ta druga mapka pochodzi ze strony &lt;a href="http://www.team360.pl/node/1610"&gt;teamu 360.&lt;/a&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;(Z podanego linku można ściągnąć mapę w doskonałej rozdzielczości.)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po kliknięciu na obrazek możecie zobaczyć całość w powiększeniu. Miłej analizy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-CHIEsJdwwwg/Tp_2pr6yj4I/AAAAAAAAEAI/giLHxGm8760/s1600/bazantarnia_mix.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 236px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-CHIEsJdwwwg/Tp_2pr6yj4I/AAAAAAAAEAI/giLHxGm8760/s400/bazantarnia_mix.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5665518052279750530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;EDIT: Na prośbę Drewniackiego próbuję tutaj umieścić odpowiedni fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-CIyneD36MsQ/TqnKXgWSh7I/AAAAAAAAEAs/q8-DoYyMGlw/s1600/bazantarnia_wieksze.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CIyneD36MsQ/TqnKXgWSh7I/AAAAAAAAEAs/q8-DoYyMGlw/s400/bazantarnia_wieksze.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5668284111191705522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-875673010886216056?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/875673010886216056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/sekrety-bazantarni.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/875673010886216056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/875673010886216056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/sekrety-bazantarni.html' title='Sekrety Bażantarni'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-CHIEsJdwwwg/Tp_2pr6yj4I/AAAAAAAAEAI/giLHxGm8760/s72-c/bazantarnia_mix.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3115484725410427529</id><published>2011-10-17T21:48:00.004+02:00</published><updated>2011-10-20T12:29:38.044+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Sześć błota stóp - Harpagan-42, Elbląg</title><content type='html'>Dziś długa opowieść, choć Harpagan rowerowy to tylko 12 godzin jazdy. Ale za to jakiej! Za ilustrację i najlepsze podsumowanie niech posłuży poniższe zdjęcie Marcina Nalazka. A tych, co lubią literki, zapraszam do lektury :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-6cq9qv1Qwz8/TpyHmnf4JKI/AAAAAAAAD_8/Jol8Dbl5TIs/s1600/harp_MN.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-6cq9qv1Qwz8/TpyHmnf4JKI/AAAAAAAAD_8/Jol8Dbl5TIs/s320/harp_MN.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664551528832705698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę rzec, że ta zabawa zaczęła się niewinnie. Zaczęła się złośliwą, mokrą pogodą, która nie dawała o sobie zapomnieć dzięki odpowiedniej architekturze sali gimnastycznej, na której spaliśmy. Tak, tak, ten piękny półokrągły daszek rezonował niczym bęben, gdy mżawki, kapuśniaki i nocne ulewy próbowały swych sił. W środku nocy wrócił z pieszej trasy &lt;a href="http://maratony.blogspot.com/2011/10/harpagan-h-42-dla-mnie-bardzo-krotki.html"&gt;Paweł&lt;/a&gt; i powiedział, że warunki są przechlapane - dosłownie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na starcie boli mnie brzuch, nie mam dobrego światła, pada deszcz, nie widzę dobrze mapy. Nienawidzę deszczu i godziny 6.30! Byle tylko dojechać do pierwszego punktu! Ba, ale do którego? &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pk19&lt;/span&gt; wydaje się na wyciągnięcie ręki, po chwili zasuwam pustymi ulicami, przez kałuże i boczne uliczki w stronę Nadleśnictwa. Z racji konszachtów z leśnikami takie miejsce dobrze mi się kojarzy. Z boku wyłania się spora grupa, jadąca na skróty. Próbuję utrzymać ich tempo, kalkulując, że może to miejscowi, obeznani z felernym terenem Bażantarni. Moje przypuszczenia potwierdziły wyniki - pierwsi na tym punkcie byli właśnie Elblążanie, a Monika dotarła tam prawie godzinę po mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po omacku na wyczucie próbuję utrzymać się na koszmarnym, rozjeżdżonym błocie. Cały czas pada, ale w kurtce jechać nie sposób. Do punktu dojeżdżam jak po sznurku. Zjeżdżam też wartko, choć zupełnie nieświadomie trafiam na szosę do Milejewa, zamiast do Kamiennika. Ech, ten kompas, gdyby mógł mówić, to by Wam opowiedział, co ja wyprawiam w lesie. W każdym razie stoję skonfudowana na poboczu, a pewien miły, wąsaty rowerzysta podśmiewa się ze mnie. Dobra, plan pierwotny idzie w diabły. Jadę na pk17, a z pk12 rozprawię się później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To klasyczna sytuacja, gdy pozorna porażka zaowocowała korzyścią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk17&lt;/span&gt; namierzam się bardzo, bardzo starannie. Po przejściu kilku cieków wodnych ląduję w młodniku... Zwarcie jest w nim tak gęste, że nie mieszczą się rogi. Po krótkiej szamotaninie wracam na drogę, która prowadzi prosto do punktu. Tu - wielka niespodzianka! Pierwszy raz w historii moich zabaw w orientację zdarza się, że jestem pierwszym zawodnikiem na punkcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podbudowane morale dobrze wpływa na łydkę. W wiosce gawędzę z miejscowym o dalszej marszrucie, wbijam się między zagony. "Hola, hola, to nasze pola!" - wykrzykuje w swoim chrapliwym języku całe stado byków, od których odgradza mnie jeno wątły drut pastucha elektrycznego. Byki gnają wzdłuż tej wyobrażeniowej, bardziej mentalnej linii, towarzysząc mi wiernie aż do końca swego areału. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu mały lapsus - czytam opis punktu "Kwietnik, szczyt górki" i zastanawiam się, cóż to za oryginalny leśnik wśród puszcz swoich założył klomb? Zagadka się wyjaśnia, Kwietnik jest nazwą pobliskiej wioski, a na pagórku wokół &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk12&lt;/span&gt; tylko szumi buczyna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk18&lt;/span&gt; dłuży się, a od Rogowa jest już niemożebnie przeorana. Rower tańczy i chce stawać okoniem, a wszystko to w proteście przeciw złemu zaopatrzeniu w opony. Jakieś klocki, fantazyjne wypustki, głębszy bieżnik byłyby nie od rzeczy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wchłonięciu dawki piękna natury w postaci wodospadu w cudownym zaczarowanym lesie, stawiam na wariant autorski. Do pk13 pojadę na skróty (choć już mistrz Tolkien napisał o skrótach, co trzeba). Droga zaraz się kończy. Prowadzę rower żwirowniami, polami, pastwiskami. Trafiam na labirynt elektrycznych pastuchów. Gdzieś tam po prawej stoją dwa byki - duży i mały. Po lewej galopuje krowa. Pośrodku, wpadając co i raz w miękki placek lawiruję z rowerem, aż wreszcie wśród ujadania psów docieram zaklęśnięciem terenu do wioskowej drogi. Wychylam się zza zaparkowanej ciężarówki, słyszę jak miejscowi dyskutują ze swoim sołtysem... Zanim poczęstują mnie radami dotyczącymi miejscowej topografii, uciekam czym prędzej - z Aniołowa do Leszczyny. Mapa nie dotrzymuje obietnic, utwardzona droga to kupa zarośli. Przedzieram się do wioski, która bezimienność swoją zawdzięcza położeniu na skraju mapy - a ja za ten skraj, hej!, niczym starożytny odkrywca! Tylko centymetr, ale jakie emocje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk13&lt;/span&gt; znajduję Monikę. Tak się cieszę! Teraz będzie asfalt, pogaduszki, wspólna jazda aż do pk14, a może dalej. Już nie pada, dalej wciągam beznadziejne jedzenie, od którego nie mam w ogóle siły. A Monika wyraźnie ciągnie do przodu. Kocie łby, ale potem już asfalt, długi zjazd do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk14&lt;/span&gt;. Tu się rozdzielamy, ale kto wie, może dane nam będzie jeszcze się spotkać, kiedyś, gdzieś. Przelot w kryzysowym tempie do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk2.&lt;/span&gt; Wyciągam chałwę i sezamki, sekretną broń. Do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk10&lt;/span&gt; dojazd bez historii, no bo błoto to już nie liczy się jako "historia".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za Fromborkiem szlak okazuje się fikcją, odbija z asfaltu dopiero w Narusie. A dalej jest ciężko, opony nijak nie mogą wgryźć się w pozostawione przez poprzedników błotniste trajektorie. Rozmowa z przygodnie spotkanym zawodnikiem jadącym w stronę opaczną daje mi do myślenia. W wyborze ścieżki utwierdza dwóch drwali. Piękny zjazd, istne cudo - wprost na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk20&lt;/span&gt; "Święty Kamień".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Torami, plażą, torami, plażą, tak jakoś gna mnie do Tolkmicka, sennego miasteczka. U progów miasteczka, gdzie kończy się błoto, a zaczyna cywilizacja, stoją cztery kobiety, miejscowe, z rowerami. "Bo to widzicie właśnie jest sport!" - komentuje jedna. O rety, sport? To skakanie z rowerem od kałuży do kałuży?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kadynach gubię się wśród ścieżek, tablic przyrodniczych i klasztorów, lecz skromna strzałeczka "Wieża widokowa" wyjaśnia wszystko. Przy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk16&lt;/span&gt; otrzymuję pomoc przy zsunięciu się ze skarpy wraz z rowerem od jednego sympatycznego uczestnika pieszej trasy. Pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili wspinam się i wspinam asfaltem niczym na alpejskie przełęcze. Końca nie widać. Mam dość. To już końcówka, jeszcze tylko jeden, jeden pk! i będę mogła zalec w ciepłym, suchym śpiworku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godzinę później - błotnisty jar, strome ściany. Próbuję wyjść na górę, ciągnąc za sobą rower. Wbijam buty w błoto, jedną ręką łapię za rachitycznego buczka. Drugą ciągnę rower, jak jakieś zwłoki. Zaczyna się ściemniać, a nie mam nawet porządnego światła. Dookoła jary i rzeczki wezbrane po ulewach. Gdzieś w tym cholernym lesie musi być jakaś droga! Co ja tu robię? Nawet nie wiem, gdzie dokładnie jestem. Mapa nie pozostawia żadnych złudzeń - raczej się tego nie dowiem. Od tej walki z materią gleby i roślinności po raz pierwszy od prawie jedenastu godzin rozgrzewają mi się stopy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Droga!&lt;/span&gt; Jest! Hura! Prowadzi na zachód - dobra, byle gdzie, byle do jakiejś szosy. Do końca limitu tylko 50 minut, a do mety szmat drogi. Nagle z naprzeciwka pojawia się para... jak jakieś anioły - zawodnik i zawodniczka, okazuje się, że jesteśmy tylko 200 m od tego ostatniego punktu, który przysporzył mi tyle zgryzot. W towarzystwie Elwiry i Jarka (jak się później okazało - znajomych Darlina, jaki ten świat mały) ryzykuję i jadę po &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk15&lt;/span&gt; na "polankę nad potokiem Kamienica". Brzmi to bardzo romantycznie, ale romantyczne nie jest. A potem już tylko mroczki przed oczami, gdy staram się trzymać za nimi na szosie do Elbląga. Mijają minuty i kilometry. Minuty szybciej, kilometry wolniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Jarek zna Elbląg, potrafi przechytrzyć czas i na mecie mamy jeszcze 7 minut zapasu! A tam stoję w ciemności, w rozmiękłej trawie boiska i próbuję dojść do siebie, podczas gdy zewsząd otaczają mnie ludzie równie ubłoceni, ujechani, jeszcze rozentuzjazmowani mapą - jedyne w swoim rodzaju odczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To już koniec przygodowej części. Wynik okazał się niezły. Przypadkowo obrana kolejność punktów, złe warunki glebowo-atmosferyczne (nie wierzcie prognozom) i słabe przygotowanie logistyczne muszę przeciwstawić &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sporej dawce szczęścia,&lt;/span&gt; który tego dnia przybrał postać przygodnie spotkanych miejscowych oraz licznych zawodników. Gdyby nie oni, pewnie ciągle jeszcze wgryzałabym się w glebę w tym czy innym jarze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dla ciekawych kolejność punktów w skrócie:&lt;br /&gt;19-17-12-18-13-14-2-10-20-16-15-meta, łącznie 170 km&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zdjęcie: Marcin Nalazek, K.S.A.T.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.harpagan.pl/rajd/"&gt;Strona zawodów&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3115484725410427529?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3115484725410427529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/szesc-bota-stop-harpagan-42-elblag.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3115484725410427529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3115484725410427529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/szesc-bota-stop-harpagan-42-elblag.html' title='Sześć błota stóp - Harpagan-42, Elbląg'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6cq9qv1Qwz8/TpyHmnf4JKI/AAAAAAAAD_8/Jol8Dbl5TIs/s72-c/harp_MN.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-4100910931675871031</id><published>2011-10-11T14:02:00.004+02:00</published><updated>2011-10-11T14:17:49.120+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='barbieri'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pompka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ultralight'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Pompka karłowata - Barbieri Nana</title><content type='html'>Pompka rowerowa - rzecz konieczna, lecz czasem jakże irytująca. Przypięta do ramy potrafi perfidnie odpaść w jakiś krzakach, a biedny biker, skoncentrowany na pokonaniu urokliwego single-tracka odkrywa jej brak wiele kilometrów dalej. Zwykłej pompki do kieszeni włożyć nie sposób, bo jest zbyt duża, nie mieści się również w torebce podsiodłowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że od dawna marzyłam o ultramałej i ultralekkiej pompce, takiej, którą mogłabym zawsze przy sobie mieć. Spośród kilku dostępnych modeli zdecydowałam się na produkowaną przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Barbieri &lt;/span&gt;pompeczkę o wdzięcznej nazwie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Nana",&lt;/span&gt; co tłumaczy się jako "karlica" lub "karłowata". Gdy bierze się ją do ręki, trudno uwierzyć, że takie maleństwo nabije nam dętkę na twardo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-cAREFTNOzkI/TpQwwoSMx2I/AAAAAAAAD_g/X4MOLrjs5Kc/s1600/pompkaidlugopis.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 123px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-cAREFTNOzkI/TpQwwoSMx2I/AAAAAAAAD_g/X4MOLrjs5Kc/s320/pompkaidlugopis.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662204243517163362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po kilkukrotnym użyciu chętnie podzielę się wrażeniami. Zdecydowane zalety to rozmiary. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Waga: około 30 g, wymiary: 140 x 17 mm.&lt;/span&gt; Spokojnie mieści się do kieszeni lub do torebki podsiodłowej. W komplecie jest również uchwyt i można ją przyczepić do ramy. Główka zaopatrzona jest w obrotową &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;osłonę,&lt;/span&gt; która chroni zaworek przed zabrudzeniem w trakcie jazdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-gDfgLWxWTpY/TpQw0VtL-PI/AAAAAAAAD_s/9hXKQlPqbXo/s1600/zaworek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gDfgLWxWTpY/TpQw0VtL-PI/AAAAAAAAD_s/9hXKQlPqbXo/s320/zaworek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662204307249559794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pompka składa się tylko z jednego pompującego segmentu. Chodzi bardzo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;lekko,&lt;/span&gt; jednak mała objętość sprawia, że do pełnego napompowania koła trzeba się trochę namachać. Nie jest to jednak niemożliwe i jako pompka na sytuacje awaryjne w trasie sprawdza się dobrze. Pompowanie nie zajmuje więcej niż &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kilka minut.&lt;/span&gt; W domu, jako pompkę stacjonarną, warto mieć coś większego, solidniejszego i bardziej skutecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NfCU8trRUCI/TpQwtAUGpuI/AAAAAAAAD_U/-KL2EhMUTbs/s1600/pompkaotwarta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 80px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NfCU8trRUCI/TpQwtAUGpuI/AAAAAAAAD_U/-KL2EhMUTbs/s320/pompkaotwarta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662204181248124642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Barbieri Nana obsługuje tylko wentyl &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Presta.&lt;/span&gt; Posiadacze "samochodowych" wentyli mogą więc obejść się smakiem. Wadą jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;brak blokady wentyla&lt;/span&gt; po włożeniu do otworu pompki. To znaczy - blokada niby jest, ale polega tylko na właściwym "wkliknięciu" wentyla, nie ma natomiast żadnej odchylanej wajchy, znanej z większości pompek. Jest to według mnie największy mankament tej pompki i kilka razy nieźle się natrudziłam próbując odpowiednio wmanewrować wentylem w otwór. Bardzo pomocny okazuje się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wentyl z nakrętką kontrującą przy obręczy&lt;/span&gt; (dzięki temu przy miękkim kole wentyl nie ucieka na zewnątrz obręczy). Tak czy inaczej, odpowiednie założenie pompki na wentyl wymaga trochę zręczności. Gdy jest już dobrze założona, to samo pompowanie idzie leciutko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wadą jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;brak manometru.&lt;/span&gt; Pamiętajmy jednak, że coś za coś, nie można oczekiwać, że pompka będzie miała wielkość długopisu i wszystkie możliwe funkcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno mi na razie ocenić, ile pompka wytrzyma. Nie wygląda na bardzo solidną, choć na razie nic się jeszcze nie popsuło (dla ochrony przed błotem wożę ją w torebce podsiodłowej razem z dętkąi toolem). Na koniec warto wspomnieć o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cenie,&lt;/span&gt; która jest dość wysoka jak na tak mały przyrząd (obecnie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;85 zł&lt;/span&gt; za prezentowaną przeze mnie wersję karbonowo-tytanową, wersja plastikowa jest o 10 g cięższa i kosztuje około 35 zł).  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowując: dla użytkowników Presty w trasę lub na zawody jako niezawadzający, nieodzowny element wyposażenia. &lt;br /&gt;Zalety: niewielka waga i wymiary. &lt;br /&gt;Wady: średnio wygodna w użyciu i stosunkowo droga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli używaliście innych mini-pompek, to podzielcie się wrażeniami. Może ktoś z Was używał małej pompki do wentyli samochodowych?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-4100910931675871031?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/4100910931675871031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/pompka-karowata-barbieri-nana.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4100910931675871031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4100910931675871031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/pompka-karowata-barbieri-nana.html' title='Pompka karłowata - Barbieri Nana'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cAREFTNOzkI/TpQwwoSMx2I/AAAAAAAAD_g/X4MOLrjs5Kc/s72-c/pompkaidlugopis.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2354071866228948688</id><published>2011-10-05T12:40:00.005+02:00</published><updated>2011-10-20T12:32:53.022+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Odyseja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Odyseja Ponidziańska</title><content type='html'>Nie będę się rozpisywać. Tym razem będzie kilka obrazków. Zaczęło się od nierównej konfrontacji - my kontra mapa. Zwoje mózgowe szybko nam się poskręcały, co poskutkowało równie pokręconym wariantem... Obok nas główkuje tęga głowa Maćka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-vZz4xK3vqFM/Tow0eusrl0I/AAAAAAAAD-Q/nlPJ_nEE8nM/s1600/odyseja1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-vZz4xK3vqFM/Tow0eusrl0I/AAAAAAAAD-Q/nlPJ_nEE8nM/s320/odyseja1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659956534234027842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejność punktów od czapy, a nie był to koniec przeciwności losu. Sahib walczy z materią nieożywioną swojego siodełka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-s8g8QPGOUc8/Tow0mWWb4_I/AAAAAAAAD-Y/lFaiV0l3H54/s1600/odyseja2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-s8g8QPGOUc8/Tow0mWWb4_I/AAAAAAAAD-Y/lFaiV0l3H54/s320/odyseja2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659956665137226738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ba, nawet lampiony nie dały się łatwo podejść. W tle typowy krajobraz tych terenów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-KP_TLz6eiNY/Tow0rWA26jI/AAAAAAAAD-g/Uy02Mtyt5cU/s1600/odyseja3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-KP_TLz6eiNY/Tow0rWA26jI/AAAAAAAAD-g/Uy02Mtyt5cU/s320/odyseja3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659956750946069042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśli dodać do tego wiatr, wiejący zawsze w oczy, pokrzywy i piachy, wywrotkę Sahiba, skasowane kolano oraz mnóstwo bezdroży (Królika ciągnie na pola, zwłaszcza jesienią), tworzy to mniej więcej pełny obraz naszej wspólnej jazdy, zakończony wynikiem, oględnie mówiąc, mizernym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście był jeszcze dzień drugi. Sahib z rozbitym kolanem został w domku zakuwać "Hodowlę lasu". Postawiłam na szybkość i jazdę po drożni (naprawdę!). Jaki był skutek? Ano taki, że już jadąc do pierwszego punktu - a przypomnijmy, że kolejność była obowiązkowa, a więc do punktu zdążało wspólnie ponad 100 osób - znalazłam się w lesie zupełnie sama! I choć na punktach spotykałam licznie napieraczy, to po drodze zdarzały się chwile samotnego kontemplowania przyrody. Działo się, oj działo! W połowie trasy można było ochłodzić się w rzeczce. Z oddechem konkurencji na plecach i w sympatycznym towarzystwie Rafała pod koniec trasy, pokonałam ten drugi etap szybko, bez zbędnego kombinowania i z satysfakcją. Ostatni zjazd po kamieniach, Pińczów, meta i banan na twarzy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia z &lt;a href="https://picasaweb.google.com/113515959733379530909/OdysejaPonidzianska0102102011?authuser=0&amp;feat=directlink"&gt;galerii organizatorów.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/odyseja/"&gt;Strona zawodów.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2354071866228948688?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2354071866228948688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/odyseja-ponidzianska.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2354071866228948688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2354071866228948688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/10/odyseja-ponidzianska.html' title='Odyseja Ponidziańska'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vZz4xK3vqFM/Tow0eusrl0I/AAAAAAAAD-Q/nlPJ_nEE8nM/s72-c/odyseja1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1896051228567504584</id><published>2011-09-15T18:30:00.006+02:00</published><updated>2011-09-15T18:57:05.501+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='barbieri'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serwis'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Myjnia łańcuchów według Barbieri</title><content type='html'>Dawno, dawno temu, bo pod choinkę 2010 dostałam od mojej wspaniałej rowerowej (i nie tylko) koleżanki Moniki taki oto sprzęt firmy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Barbieri,&lt;/span&gt; który miał mi umilić i ułatwić jedną z najgorszych rowerowych prac czyli czyszczenie łańcucha:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-OqQxIj5Nryo/TnIoTgrR0jI/AAAAAAAAD8Y/dtTkWvCaAY4/s1600/barbieri1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-OqQxIj5Nryo/TnIoTgrR0jI/AAAAAAAAD8Y/dtTkWvCaAY4/s400/barbieri1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652624797957476914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trochę czasu minęło i mogę podzielić się refleksjami. Jest to, jak widać - sprytna, kompaktowa myjka do łańcucha. W sam raz dla leni. W zestawie była też malutka buteleczka środka odtłuszczającego - wystarczająca na jedno mycie. Tak wygląda to w zbliżeniu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-l23fmDkNGSM/TnIoYLHO7LI/AAAAAAAAD8g/KnJ7I-nlnwc/s1600/barbieri2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-l23fmDkNGSM/TnIoYLHO7LI/AAAAAAAAD8g/KnJ7I-nlnwc/s400/barbieri2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652624878068493490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Łańcuch przechodzi przez system obrotowych szczotek. Wystarczy pokręcić korbą do tyłu (nie trzeba podpierać tylnego koła, myjka ma haczyk, który zaczepia się o przerzutkę). Idzie to dość lekko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas kolejnych myć wlewałam tam różne inne chemikalia. Od profesjonalnych odtłuszczaczy (które na pewno są dla łańcucha najlepsze, bo wypierają z niego wodę) aż po home-made "sposób babuni" czyli mocny roztwór płynu do mycia naczyń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się spisuje myjka? Przy mocnym środku odtłuszczającym wystarczą 2-3 napełnienia myjki i mamy czyściutki łańcuch. Przy płynie do mycia naczyń trwa to nieco dłużej, no i dochodzi porządne suszenie łańcucha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwiązanie to muszę uznać za niezwykle wygodne i na doraźne potrzeby - w sam raz. Od czasu do czasu warto oczywiście rozpiąć łańcuch i potraktować go bardziej poważnie - benzyną, malutką precyzyjną szczoteczką itd. Jednak na mycie "codzienne" myjka Barbieri to fajne rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten zielony pojemniczek po myciu się otwiera i można go przepłukać wodą. W warunkach polowych wystarczy nawet woda z bidonu. Nie wiem jeszcze, jak będzie z trwałością szczoteczek, na pewno po jakimś czasie zaczną tracić "ostrość". Póki co zasyfienie mojego łańcucha dzięki temu patentowi znacznie zmalało... Mogłaby ta myjka jeszcze grać i śpiewać, najlepiej w rytmie reggae, no ale nie wymagajmy zbyt wiele :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A Wy - jak radzicie sobie z czyszczeniem łańcucha?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1896051228567504584?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1896051228567504584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/09/myjnia-ancuchow-wedug-barbieri.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1896051228567504584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1896051228567504584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/09/myjnia-ancuchow-wedug-barbieri.html' title='Myjnia łańcuchów według Barbieri'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-OqQxIj5Nryo/TnIoTgrR0jI/AAAAAAAAD8Y/dtTkWvCaAY4/s72-c/barbieri1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8557887598086370931</id><published>2011-08-26T20:56:00.003+02:00</published><updated>2011-08-26T21:41:04.541+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>O szybkości słów parę</title><content type='html'>W ostatnim czasie uprawiam ciekawe treningi. Może nie są zbyt interesujące widokowo, ale i tak dają niezapomniane wrażenia. Otóż, za namową Moniki, która czyta pana Friela*, a także BikeBoard, postanowiłam trening urozmaicić. Po jeździe z sakwami (czyli treningu siły) oraz jeździe długiej (czyli treningu wytrzymałości) trzeba zadbać o trzecią, zaniedbaną nieco cechę, a więc... szybkość!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U pana Friela można zresztą znaleźć bardzo wymowny trójkąt cech, którego jednym z wierzchołków jest właśnie szybkość. Takie graficzne przedstawienie nawet dla mnie, a jestem z treningiem nieco na bakier, jest łatwe do przyswojenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie bawię się na szosie, bo w terenie mogłoby to skończyć się źle. A jak wygląda taki trening szybkości? Małe obciążenie, wysoka kadencja, przy tym staram się pracować uczciwie podczas całego obrotu korbą, zarówno pchając, jak i ciągnąc. Wygląda to przekomicznie. Podejrzewam, że z boku nie przypominam jednak Armstronga, tylko wyglądam jak na komunijnym rowerze, w którym wysiadły przerzutki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmotywować się do tak śmiesznej jazdy łatwo nie jest. Próbuję sobie wmawiać, że wyższych biegów już nie ma, a mnie goni groźny brytan. Skoro tak, to kręcę młynka, ile fabryka dała!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już po chwili czuję przyjemne mrowienie w łydkach, tętno skacze jak szalone. I pomimo krótkiego treningu - satysfakcja jest naprawdę duża, a prędkości większe niż zwykle. Może więc coś z tego będzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;* Joe Friel "Biblia treningu kolarza górskiego", wyd. Buk Rower, 2004&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8557887598086370931?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8557887598086370931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/08/o-szybkosci-sow-pare.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8557887598086370931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8557887598086370931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/08/o-szybkosci-sow-pare.html' title='O szybkości słów parę'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2219434209366124701</id><published>2011-08-20T16:02:00.012+02:00</published><updated>2011-08-20T16:36:22.649+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sakwy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Południe-północ w sześciu odcinkach</title><content type='html'>Relacja z krótkiego wyjazdu z sakwami. Nietypowo - wyjechaliśmy prosto z domu, z Nowej Iwicznej, i tak samo wróciliśmy. Ta formuła bardzo nam się spodobała. Poczekaliśmy na okno pogodowe i ruszyliśmy przed siebie, na południe, właściwie bez konkretnego celu, czyli tak, jak najbardziej lubimy... Po trzech dniach dotarliśmy do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stalowej Woli&lt;/span&gt;, gdzie ugościł nas &lt;a href="http://dolnysan.blog.onet.pl/"&gt;Hiubi&lt;/a&gt;, kolega od rajdów przygodowych oraz jego żona Ewa. Ale po kolei - oddaję głos &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sahibowi&lt;/span&gt;, który miał na tym wyjeździe kronikarską wenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ObGqrqsH6Rs/Tk_B9kWMUqI/AAAAAAAAD5s/oVYi5HKWfF0/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0020.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ObGqrqsH6Rs/Tk_B9kWMUqI/AAAAAAAAD5s/oVYi5HKWfF0/s400/Zdj%25C4%2599cie-0020.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642942121591460514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia dotarliśmy za Warkę, w okolice Brzózy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Kwaśne jabłka ze zdziczałej jabłoni, dziurawe asfalty donikąd, wsie kryte eternitem. Rowerzysta w gumofilcach, kostki słomy i zapach gnojówki, ale przede wszystkim plaga komarów, gdy tylko zatrzymywaliśmy się gdzieś w lesie. Na deser czarne jeżyny i kawa Anatol, a na niebie ołowiane chmury."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-g4GUOZ8Q23A/Tk_AQzOOZ7I/AAAAAAAAD5E/FiqvjPph0t4/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0001.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-g4GUOZ8Q23A/Tk_AQzOOZ7I/AAAAAAAAD5E/FiqvjPph0t4/s400/Zdj%25C4%2599cie-0001.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642940252978833330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Drugiego dnia dojechaliśmy w okolice Solca nad Wisłą. Po drodze z zaciekawieniem rejestrowaliśmy, jak zmnieniają się uprawy. Sady stały się większe, pojawiły się plantacje malin i porzeczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"A jednak można jeszcze spotkać czarne WSK-i na polskiej wsi. Ich młodzi właściciele jak zwykle z obłędem w oczach. Daszek przystanku w Pionkach w sam raz, aby schronić przed letnią ulewą dwójkę rowerzystów z ich rowerami. Zapachy lata? Świeżo położony asfalt, tym razem tzw. unijny... Bez obawy można po nim jechać - nie oblepi roweru jak ten z dawnych czasów. No i kulinarnie: restauracja przy krajówce w Lipsku. Porcja ogórkowej podana na talerzu wielkości wazy! Dałem radę, i to z chlebem. Jak zwykle licznik nabił więcej niż planowaliśmy."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na każdym wyjeździe przychodzi taki moment, że jedzenie staje się głównym tematem rozmów i przemyśleń. Tym razem osiągnęliśmy ten stan już drugiego dnia. Po noclegu w krzakach zjechaliśmy do bardzo urokliwego Solca...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-z30QlE9xm3k/Tk_AdKksHII/AAAAAAAAD5M/bTd957G82mE/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0014.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-z30QlE9xm3k/Tk_AdKksHII/AAAAAAAAD5M/bTd957G82mE/s400/Zdj%25C4%2599cie-0014.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642940465405500546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Promocyjne połączenie między Polską cywilizowaną, a tą 'opóźnioną' - 5 złotych od rowerzysty. Magiczna granica rzeki [Wisły] i przekracza się linię pośpiechu i nijakości, cofając się do strefy, gdzie czas płynie dużo wolniej. Rzędy słupów telegraficznych, pomiędzy którymi będą pięły się ku słońcu łodygi chmielu. Rumiana twarz babci w Popowie. Dwóch staruszków na ławce przed drewnianym domkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-VosTWfjaJe4/Tk_BIRIjOtI/AAAAAAAAD5k/3KB8_QFvErU/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0029.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VosTWfjaJe4/Tk_BIRIjOtI/AAAAAAAAD5k/3KB8_QFvErU/s400/Zdj%25C4%2599cie-0029.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642941205900901074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Stare, murowane, bogato zdobione domki z początku zeszłego wieku - ślady żydowskiej przeszłości Radomyśla. Szczerze zdziwieni miejscowi smakosze tanich trunków pod GS-em. Naprawdę nie mogą zrozumieć, po co ludzie tak się męczą w słoneczny dzień na rowerze. Kolejne kilkadziesiąt kilometrów prowadzi nas lewym brzegiem Wisły - tym razem aż do Stalowej Woli."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-dpw5h-aeUTI/Tk_ApJiFboI/AAAAAAAAD5U/ehYluu80bP8/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0030.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-dpw5h-aeUTI/Tk_ApJiFboI/AAAAAAAAD5U/ehYluu80bP8/s400/Zdj%25C4%2599cie-0030.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642940671284571778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ewa, żona Hiubiego, zapytała nas, jaki właściwie jest cel naszej wycieczki. Cel? No właśnie jesteśmy u celu! Stalową Wolę zwykle widujemy przejazdem. Tym razem przejechaliśmy się spokojnie ulicami, zajrzeliśmy do sklepu. Przez chwilę poczuliśmy praskie dejavu w Rozwadowie (zdziwienie Sahiba - w monopolu tylko tanie wina!?). Ogólnie Stalówka bardzo mi się podoba. Otoczona lasami, ulice przestronne, nowe ścieżki rowerowe, czysto, zresztą zerknijcie na fotkę. Jeśli macie skojarzenia z posępnym, przemysłowym miastem, to chyba warto przyjechać tu na wycieczkę ;) Po nocy spędzonej na gościnnym łóżku (!) w towarzystwie dwóch sierściuchów, ruszyliśmy z powrotem do domu... (Swoją drogą - nieczęsto zdarza się gospodarz, który rozumie, że goście spędziwszy kilka dni pod gołym niebem mogą mieć problem ze spaniem w pomieszczeniu. Na różnych rajdowo-przygodowo-górskich opowieściach upłynął nam bardzo miło wieczór.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-PMQFQlJ8zYk/Tk_GQijEVwI/AAAAAAAAD6E/MdiVzLkPe38/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0037.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PMQFQlJ8zYk/Tk_GQijEVwI/AAAAAAAAD6E/MdiVzLkPe38/s400/Zdj%25C4%2599cie-0037.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642946845572617986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"W środku Lasów Janowskich znakarz szlaków z sakwą wygryzioną przez wioskowego psa [dobra rada - nie woźcie kiełbasy w sakwie!]. Ślady dawnej świetności wąskotorówki do wywozu drewna nagle zakrywa chmura kurzu z rozpędzonego samochodu z dłużycami. Koszmarnie dziurawa droga asfaltowa przez las z kiczowatą kapliczką, ozdobioną bukietami plastikowych kwiatów. W stronę Kraśnika pracowite podjazdy i karkołomne zjazdy do kolejnych wąwozów. Lessowy garb w dolinie Wyżnicy poprzecinany koleinami dróg, wciśnięty pomiędzy plantacje malin i aronii. Spomiędzy rzędów dochodzą rozmowy Ukrainek. Stawka na skupie to 2 złote za kilo - ciekawe, czy dostają chociaż 1 zł..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teren noclegowo niezbyt przyjazny, ale znaleźliśmy kawałek nieużyku. Wokół namiotu kręcił się rogacz, głośno porykując. Nikt nie lubi intruzów na swoim terytorium. Rankiem znowu ruszyliśmy na północ. Kazimierz podczas długiego weekendu był miejscem strasznym, z którego uciekliśmy czym prędzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-CbbfgnU1suE/Tk_Ci94PbkI/AAAAAAAAD58/bipMxABmPFI/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0043.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CbbfgnU1suE/Tk_Ci94PbkI/AAAAAAAAD58/bipMxABmPFI/s400/Zdj%25C4%2599cie-0043.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642942764100316738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Stroma, kręta droga z polnych kamieni wijąca się dnem wąwozu. Sejmik bociani na łąkach pod Kazimierzem. Gdzieś pod Zakładami Azotowymi przeciekający daszek nastawni Azoty-Puławy daje wystarczający azyl na przeczekanie letniej burzy. Komary tego lata są wszędzie, nawet w kawiarni w środku Puław. Na jednym z domów w Wilkowie na świeżym tynku ściany frontowej pozioma linia i napis 'POWÓDŹ 2010'. Ktoś musiał stanąć na drabinie, aby upamiętnić to wydarzenie..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatniego dnia poczuliśmy "przyciąganie domu". Spod Dęblina zostało nam już tylko 120 km. Droga, nudna, szosowa, nużąca, bolący tyłek, mimo to satysfakcja - udało się dojechać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-osYzO6r8LBM/Tk_CXrzlN3I/AAAAAAAAD50/lDkJRHDGH_Q/s1600/Zdj%25C4%2599cie-0038.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-osYzO6r8LBM/Tk_CXrzlN3I/AAAAAAAAD50/lDkJRHDGH_Q/s400/Zdj%25C4%2599cie-0038.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642942570270373746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Upiorna pobudka: problemy żołądkowe + komary + deszcz. Na otarcie łez kilka garści kurek. Wieprz w okolicach Dęblina to całkiem malownicza rzeka. Szosa z płyt betonowych pomiędzy Wilgą a Sobieniami - obowiązkowy masaż pośladków dla każdego turysty rowerowego. Most na Wiśle w Górze Kalwarii - łamigłówka rowerowa. Po sześciu dniach w siodełku nastąpiło przewartościowanie terenu do wycieczek rowerowych realizowanych od drzwi domu. Turystyka sakwowa ma jedną niezaprzeczalną zaletę - mało bagażu, a więc mało sprzątania po powrocie!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia nieco słabsze niż zwykle, bo robione telefonem. Takie amatorskie kino drogi. Dziękujemy za uwagę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2219434209366124701?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2219434209366124701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/08/poudnie-ponoc-w-szesciu-odcinkach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2219434209366124701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2219434209366124701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/08/poudnie-ponoc-w-szesciu-odcinkach.html' title='Południe-północ w sześciu odcinkach'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ObGqrqsH6Rs/Tk_B9kWMUqI/AAAAAAAAD5s/oVYi5HKWfF0/s72-c/Zdj%25C4%2599cie-0020.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1471765113040983577</id><published>2011-07-25T22:32:00.004+02:00</published><updated>2011-07-25T23:05:44.908+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>Nie zawsze jest wesoło</title><content type='html'>Dziś, będąc w naszym serwisie rowerowym, dostaliśmy bardzo smutną wiadomość. Po długiej walce z chorobą odszedł Eryk - serwisant/mechanik/handlowiec w jednej osobie. Miał zaledwie 25 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już jako nastolatek dorabiał w sklepie, w którym kupowaliśmy nasze pierwsze górale. Był nieodłączną częścią tego miejsca. Składał nam rowery, nie raz doradzał w wyborze części. W naszej pamięci zostanie jako chłopak z wielką pasją, niezwykle pozytywny, zaangażowany, pomocny i życzliwy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafię napisać nic mądrego, jest mi po prostu cholernie smutno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1471765113040983577?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1471765113040983577/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/07/nie-zawsze-jest-wesoo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1471765113040983577'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1471765113040983577'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/07/nie-zawsze-jest-wesoo.html' title='Nie zawsze jest wesoło'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2709958520578937794</id><published>2011-07-24T22:47:00.002+02:00</published><updated>2011-07-24T22:55:09.662+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Rower a gry planszowe</title><content type='html'>Po niewyobrażalnie długiej, 3-tygodniowej (!) przerwie od roweru wracam nie tylko na siodełko, ale i na bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam jako dziecko grę planszową pt. "Wakacyjna wyprawa". Była to jedna z tych zabawek, które kształtują gust, aspiracje i wyobrażenia o świecie na długie lata. Dziewczynka i chłopiec wspólnie podróżowali po planszy, robiąc różne fajne rzeczy. Na przykład - wiewiórka pokazuje Ci skrót przez las - posuwasz się 5 pól do przodu. Przewrócił Ci się kajak - suszysz się i czekasz dwie kolejki. I tak dalej w ten deseń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego dziś sobie o tym przypomniałam? Pojechaliśmy z Sahibem po południu (bo do południa spaliśmy) na taki ni to trening, i na stawy zajrzeć, i na ciastko. No i było jak w tej grze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zbyt długo delektujesz się kawą i ciastkiem - tracisz dwie kolejki,&lt;br /&gt;- kurki w lesie znajdziesz - tracisz kolejkę,&lt;br /&gt;- wymyślasz nowe skróty przez bagna (o których doskonale wiesz, że tam są!) - tracisz trzy kolejki,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wracasz do domu w mokrych butach i w dodatku załapujesz się na deszcz. Chyba trzeba będzie zacząć wstawać z kurami, ech...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2709958520578937794?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2709958520578937794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/07/rower-gry-planszowe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2709958520578937794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2709958520578937794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/07/rower-gry-planszowe.html' title='Rower a gry planszowe'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-832799479972852044</id><published>2011-06-17T15:51:00.005+02:00</published><updated>2011-10-20T12:32:34.098+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mapy'/><title type='text'>Z mapą w kieszeni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-P0BChngMr0c/TftcZuMy_MI/AAAAAAAADvE/xYhg9swaFyY/s1600/IMG_4818_male.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-P0BChngMr0c/TftcZuMy_MI/AAAAAAAADvE/xYhg9swaFyY/s200/IMG_4818_male.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5619186557043014850" /&gt;&lt;/a&gt;Za chwilę wyjeżdżam na &lt;a href="http://www.bikeorient.pl/"&gt;Bike Orient&lt;/a&gt;, ale mam jeszcze chwilkę, by podzielić się ostatnimi przemyśleniami o nawigacji. Ostatnio zdarzyła mi się wycieczka z mapą w kieszeni, podczas gdy Monika nawigowała ze swoją mapą w mapniku. W dodatku miałyśmy zupełnie inne mapy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie ćwiczenie nawigacyjne można porównać do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pamięciówki&lt;/span&gt;. Nie mając mapy non-stop przed oczami, zapamiętuje się dużo więcej. Umysł skuteczniej koncentruje się nad mapą podczas tych krótkich momentów, gdy wyciąga się ją z kieszeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto tu wspomnieć, że zawodnicy orientacji sportowej często odbywają treningi pamięciowe, polegające na pokonywaniu zapamiętanej trasy z pamięci. Na zawodach są w stanie zapamiętać &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nawet kilka przelotów między punktami!&lt;/span&gt; Efekt? Podczas biegu czy jazdy mogą utrzymywać większą prędkość, koncentrować się na pokonywaniu przeszkód w terenie. Nie muszą co chwilę zerkać na mapę, by upewniać się, czy są na dobrej drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadąc na wycieczkę możemy sami robić sobie treningi pamięci. Bezcenny jest oczywiście cierpliwy towarzysz, który nasze wtrącenia do nawigacji (lub zupełne pomylenie trasy) potraktuje z dystansem ;) Czego wszystkim Czytelnikom życzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-832799479972852044?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/832799479972852044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/06/z-mapa-w-kieszeni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/832799479972852044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/832799479972852044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/06/z-mapa-w-kieszeni.html' title='Z mapą w kieszeni'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-P0BChngMr0c/TftcZuMy_MI/AAAAAAAADvE/xYhg9swaFyY/s72-c/IMG_4818_male.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2857577834575093587</id><published>2011-06-03T20:59:00.007+02:00</published><updated>2011-06-03T21:17:05.225+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>WaypointRace 2011 - relacja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-HITzOf7vaSo/TekvQzbJvBI/AAAAAAAADqw/tG9xLERGSm4/s1600/IMG_5679.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-HITzOf7vaSo/TekvQzbJvBI/AAAAAAAADqw/tG9xLERGSm4/s320/IMG_5679.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5614070376222538770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Medialna, smutna prawda dotycząca zawodów jest taka: im więcej przygód, błądzenia i awarii sprzętu, tym ciekawsza relacja. A im szybciej się jedzie, tym bardziej trzeba kombinować pisząc relację, żeby w ogóle było o czym pisać ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.waypointrace.pl/"&gt;WaypointRace&lt;/a&gt; po raz czwarty odbył się w Pruszkowie. To impreza która wypączkowała z &lt;a href="http://wpg.alleycat.pl/"&gt;WaypointGame&lt;/a&gt;, terenowo-nawigacyjnej gry. W stosunku do poprzednich lat pojawiły się ciekawe urozmaicenia, które ubarwiły trasę: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;fragment przedwojennej mapy,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bonusowy punkt,&lt;/span&gt; którego zdobycie obcina 30 minut z wyniku, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;odcinek specjalny. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubarwiły? Ano tak, bo trasa o tej porze roku ma 3 kolory: zielony, piaskowy i asfaltowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nieprzespanej nocy docieram na start i odbieram kartę chipową (kolejna nowość, profeska jak na Harpaganie) Jako dobry znak odczytuję fakt, że pakiet startowy wydaje mi &lt;a href="http://biecdokonca.blox.pl/html"&gt;Wojtek Wanat&lt;/a&gt;, którego poznałam na biegowych imprezach na orientację. Wokół kłębi się rekordowy tłum - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;495 zawodników,&lt;/span&gt; w tym całe grupki z kategorii Family. Konkurencja w kategorii kobiecej mocna, co cieszy, gdyż zapewnia ciekawą rywalizację i zmusza do nieobijania się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam wprowadzić do swoich startów kilka innowacji - na przykład po odebraniu mapy spokojnie ją sobie obejrzeć i obmyślić w samotności wariant oraz jechać na pierwszy punkt nie dając ponieść się rowerowej fali, swoim własnym tempem. Pierwsze się udało, drugie nie za bardzo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jakimś czasie orientuję się, że jadę za samym Bronkiem czyli &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2011/01/owiewki-patenty-rowerowe-1.html"&gt;Pawłem Brudło&lt;/a&gt; (!) przez jakieś łąki. Ale licznik wskazuje niepokojące cyfry. "Jesteśmy za daleko!" - krzyczę. Po chwili, chcąc nie chcąc, wskakuję za nim w strasznie wysokie pokrzywy (tzn. dla mnie wysokie, dla Pawła ledwo do kolan). Wokół, po rowach i zagajnikach, kręcą się tłumy rowerzystów. W końcu mam punkt &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pk2).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma czasu na spokojną jazdę. Dotarłszy do szosy krakowskiej jestem świadkiem sceny, gdy jeden z zawodników zatrzymuje ruch - cała nasza grupka sprawnie przejeżdża. Bezcenne! Kolejny punkt &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pk3)&lt;/span&gt; jest na wyciągnięcie ręki. Mój sposób dotarcia tam został później skomentowany przez Monikę: "Ha ha, niektóre matołki przechodziły przez ogrodzenie, a przecież obok była ścieżka". Zaletą leśnych wybojów jest banan, którego ktoś zgubił - po chwili wchłaniam go wprost do tkanek. Przy okazji dziękuję anonimowemu ofiarodawcy za cenną porcję kalorii oraz składników odżywczych, których kolarzom zawsze brakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przelot do Władysławowa bardzo szybki, na trasie kilka razy miga mi to tu, to tam, Gośka, legenda polskiego AR. W dodatku chytrze się uśmiecha, wyprzedzając mnie! No to krucho ze mną, myślę. W dodatku w lesie, w którym jestem prawie codziennie, nie mogę znaleźć dwóch okazałych dębów &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pk4)!&lt;/span&gt; Skąd ten Adam wytrzasnął takie miejsce? [już wiemy skąd - ze zdjęć Panoramio]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przelot na kolejne dwa punkty &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pk5 i pk6)&lt;/span&gt; robię na pamięć. Nudno, ale za to bardzo szybko. Niektórzy wybierają ciekawe warianty i chłodzą emocje w wodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pk7&lt;/span&gt; to takie bagienko w środku lasu. Kiedyś byliśmy tam z Sahibem na spacerze. My w ogóle w dziwne miejsca chodzimy na spacery. Gdyby komuś się podobała okolica, to polecam przy okazji widły rzek Tarczynki i Jeziorki. Jest to miejsce o wielkim potencjale, jeśli chodzi o urok i dzikość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przelot na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk8&lt;/span&gt; jest mokrawy, mżawkowy i nudnawy, lecz niesie cenne informacje - wyjeżdżając z pk7 widzę konkurencję w całej rozciągłości. A więc najpierw Gośkę, a potem Monikę i Agnieszkę. Szosą do Tarczyna strasznie się wlokę, dogania mnie Piotrek Buciak, który po drodze zaliczył jeszcze pk13. Po chwili jego odblaskowa kurteczka znika w oddali, a ja wlokę się dalej bez zmian, potem wchodzę w jakieś krzaki, zupełnie niepotrzebnie. Punkt w sumie nietrudny, tylko koncentracja nawala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli muszę myśleć o powrocie - robi się późno. Tak jak przewidywałam na początku, całej trasy nie zrobię. Postanawiam odpuścić pk9, który na mapie wygląda bagiennie, poza tym z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk12&lt;/span&gt; na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk10&lt;/span&gt; wiedzie piękny asfalcik. Zdobywam te punkty bez historii, może poza tym, że prawie wpadam na dwóch panów, którzy niosą stół, a koło pk10 wbijam się w druciany płot - to z wrażenia na widok Kondziego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przelot do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk11&lt;/span&gt; ma lekki posmak zakazanego owocu, choć w tym roku można jechać nawet szosą katowicką. Sam punkt ukryty jest w młodniku, który oczywiście kiedyś był łąką (jak głosi opis). W zasadzie każde miejsce było kiedyś czymś innym, więc opisy punktów mogłyby nie być aż takie sztywniackie. Na przykład zamiast "drzewo-pomnik przyrody" można by napisać na przykład "siewka dębu", a zamiast "ambona" może "paśnik"? Zawodnicy w końcu też ludzie i lubią żarty :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądam kilka razy obraz satelitarny, na którym oznaczono bonus. Wychodzi mi, że jeśli go zrobię, to mogę nie złapać któregoś z podstawowych punktów. To się nie opłaca. Zakazanego owocu ciąg dalszy - swoją drogą pobocze katowickiej do jazdy całkiem, całkiem. Już wiem, dlaczego nasi piaseczyńscy kolarze trenują tutaj zimą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pk13&lt;/span&gt; to kolejny punkt bez historii. Wyprzedzam tu niezwykle liczną grupę, która prawdopodobnie realizuje trasę Fan. Po zaliczeniu ostatniego punktu czyli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pk1&lt;/span&gt; zachciało mi się jeszcze żarcików. Przejazd przez Komorów robię nie najkrótszą, ale najciekawszą drogą. Skonsternowany zawodnik, który jedzie za mną, pyta w końcu zaniepokojony: "Ale ty jesteś stąd?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meta wita nas atmosferą kolarskiego święta, którą możecie poczuć oglądając fotki. Poza dekoracją największe emocje wzbudziła oczywiście tombola - pomimo olbrzymiej liczby nagród nie wylosowałam nic, ale nie ma co narzekać, bo nie mając może aż tyle szczęścia do losowania, nogami zapracowałam na całkiem przyjemną i sutą nagrodę w kategorii PRO kobiet :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.waypointrace.pl/"&gt;Strona WaypointRace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.waypointrace.pl/mapa/"&gt;Mapa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ładną fotkę, na której pozujemy z Robertem Bobińskim strzelił nam Adam Wojciechowski, budowniczy trasy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2857577834575093587?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2857577834575093587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/06/waypointrace-2011-relacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2857577834575093587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2857577834575093587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/06/waypointrace-2011-relacja.html' title='WaypointRace 2011 - relacja'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HITzOf7vaSo/TekvQzbJvBI/AAAAAAAADqw/tG9xLERGSm4/s72-c/IMG_5679.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8410552660021823212</id><published>2011-06-01T00:02:00.006+02:00</published><updated>2011-06-03T21:19:46.449+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waypointrace'/><title type='text'>WaypointRace a parytet</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6LpTfOqe0tQ/TeVlfWTPmLI/AAAAAAAADqg/M1-Xj3OHIrs/s1600/IMG_5503.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 103px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6LpTfOqe0tQ/TeVlfWTPmLI/AAAAAAAADqg/M1-Xj3OHIrs/s200/IMG_5503.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613004099823835314" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł nieco przewrotny, jako że żadnego parytetu ani na tych, ani na innych zawodach nie ma :) Ale uwaga, będzie troszkę matematyki. Moją uwagę po &lt;a href="http://www.waypointrace.pl/"&gt;Waypointrace&lt;/a&gt; zwrócił bowiem wysoki odsetek kobiet, które ukończyły trasę PRO. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym roku zrobiłam z ciekawości zestawienie wszystkich pucharowych zawodów (&lt;a href="http://maratony.home.pl/ppm/"&gt;PPM&lt;/a&gt;), żeby sprawdzić, w których startowało najwięcej kobiet. O dziwo, przodował Grassor z ponad 19% odsetkiem pań, z tym że ze względu na ogólnie niewielką liczbę startujących (łącznie 31 osób, w tym 6 kobiet) nie można chyba traktować tej liczby zbyt poważnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast imprezy o wysokiej frekwencji charakteryzował następujący odsetek zawodniczek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Harpagan 39 - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7,2%&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Waypointrace - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8,9%&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Odyseja Jesienna - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;14,3%&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Harpagan 40 - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;11%&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Średnia ze wszystkich zawodów to nieco ponad 10%.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku zaskoczył mnie bardzo pozytywnie Waypointrace. Otóż okazało się, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kobiety na trasie PRO stanowiły 22% wszystkich zawodników.&lt;/span&gt; A więc ponad dwa razy więcej niż rok temu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czego może to wynikać? Wydaje mi się, że wpłynął na to sposób podziału zawodników na trasy FAN i PRO. Jako nowość wprowadzono &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wybór trasy w trakcie trwania wyścigu,&lt;/span&gt; a nie przy zgłoszeniach. Kto zdobył 1-6 waypointów, automatycznie klasyfikowany był jako zawodnik trasy FAN, kto zgarnął więcej - jako PRO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może w poprzednich latach mniej kobiet zgłaszało się na dystans PRO (&gt;100 km), ponieważ nie wierzyły w swoje siły i umiejętności nawigacyjne? Wolały z góry wybrać dystans FAN (60 km), który wydawał się bardziej przyjazny. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tym razem mogły na trasie zdecydować o zdobyciu kilku waypointów więcej, gdy orientowały się, że sił wystarczy, a limit czasu spokojnie im na to pozwoli.&lt;/span&gt; Brawo dziewczyny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gratuluję Organizatorom tego pomysłu, uważam go za bardzo trafiony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fot. Organizatorzy &lt;a href="http://www.waypointrace.pl/"&gt;Waypointrace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8410552660021823212?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8410552660021823212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/06/waypointrace-parytet.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8410552660021823212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8410552660021823212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/06/waypointrace-parytet.html' title='WaypointRace a parytet'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6LpTfOqe0tQ/TeVlfWTPmLI/AAAAAAAADqg/M1-Xj3OHIrs/s72-c/IMG_5503.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-6627335484783075828</id><published>2011-05-31T20:14:00.006+02:00</published><updated>2011-06-03T21:20:56.333+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orientacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waypointrace'/><title type='text'>Nawigacja na własnym podwórku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-TcmXMQCK3uE/TeUz8JXsXvI/AAAAAAAADqI/G-4iCk2LS-w/s1600/IMG_5523.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-TcmXMQCK3uE/TeUz8JXsXvI/AAAAAAAADqI/G-4iCk2LS-w/s320/IMG_5523.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612949618987654898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zanim podzielę się wrażeniami z &lt;a href="http://www.waypointrace.pl/"&gt;WaypointRace&lt;/a&gt;, krótka refleksja na temat nawigowania w znanym terenie. Obejrzałam sobie &lt;a href="http://www.waypointrace.pl/mapa/#162"&gt;przejazd zwycięzców WaypointRace&lt;/a&gt; i naszła mnie refleksja - czy aby na pewno w znanym terenie łatwiej jechać na orientację?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję, że znałam kilka miejsc, w których stały waypointy. Mimo to mam wrażenie, że właśnie ta znajomość terenu czasem przeszkadzała mi wybierać optymalne warianty, a im lepiej znałam dane miejsce, tym dłużej szukałam lampionu ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam swoje ulubione ścieżki. Kiedy zamieszkaliśmy z Sahibem pod Piasecznem 10 lat temu, ochoczo zabraliśmy się za poznawanie okolicy. Prawie każdy weekend spędzaliśmy na rowerze, a to jadąc do Magdalenki, a to do Zalesia, a to do Złotokłosu. Zaopatrzeni w topograficzne pięćdziesiątki mieliśmy wielkie ambicje omijać wszelkie asfalty, jeździć tylko bocznymi, najlepiej leśnymi dróżkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale drogi, jak to drogi. Zmieniają się. Tu wiosną pojawi się bagienko, tu gruz wywalą, a jeszcze inną miedzę zagrodzą płotami. A czasem drogi nie było w ogóle i lądowaliśmy pośród pól marchewki. Po jakimś czasie mieliśmy już swoje ulubione, sprawdzone trasy, którymi jeździliśmy - już bez map (a raczej z mentalną mapą okolicy w głowie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zobaczyłam mapę WatpointRace, ucieszyłam się, że znowu zobaczę kilka takich "zapomnianych miejsc". Na przykład dolinę Jeziorki, którą kiedyś z uporem maniaków przedzieraliśmy się przez chaszcze i bagna. Jednak nie jest to trasa, którą wybierałabym na co dzień (zwłaszcza gdy chcę gdzieś szybko dojechać). Wybierając wariant podczas WaypointRace decydowałam się na drogi, których stan w miarę aktualnie znam. Widzę, że Łukasz i spółka nawigowali czasem śmielej, a czasem bardziej asekurancko (ale może po asfalcie szybciej?), w każdym razie zupełnie inaczej! W wielu miejscach skrócili trasę wybierając dróżki, za którymi po prostu nie przepadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście orientowanie się w znanym terenie ma szereg zalet - nie trzeba tak często patrzeć na mapę, niektóre przeloty można zrobić z pamięci, w razie nawet niewielkiego zagubienia się bardzo łatwo dojechać w miejsce, które się już zna itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że gdyby teren był mi zupełnie nieznany, to potrafiłabym częściej zagrać va-bank, więcej zaryzykować. Byłoby na pewno bardziej przygodowo (może nawet z przeprawami przez rzeczki) i być może wiele przelotów zrobiłabym po optymalnej, zamierzonej przez Budowniczego trasie. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fot. Adam Wojciechowski/&lt;a href="http://www.waypointrace.pl/"&gt;Waypointrace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;PS. Zdjęcie zainspirowało mnie do zmiany koloru tła ;)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-6627335484783075828?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/6627335484783075828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/05/nawigacja-na-wasnym-podworku.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6627335484783075828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6627335484783075828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/05/nawigacja-na-wasnym-podworku.html' title='Nawigacja na własnym podwórku'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-TcmXMQCK3uE/TeUz8JXsXvI/AAAAAAAADqI/G-4iCk2LS-w/s72-c/IMG_5523.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-701055021373736075</id><published>2011-05-18T14:36:00.002+02:00</published><updated>2011-05-18T16:25:14.577+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Suwalszczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Najmniejsze góry w Polsce?</title><content type='html'>Suwalszczyzna to jeden z moich ulubionych regionów w Polsce. Jest mi bliska od dziecka - w Suwałkach mieszka mój Wujek. Maj+ Suwalszczyzna + rower oznaczają absolutną pełnię szczęścia! Tym razem spędziłam kilka dni w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Żytkiejmach&lt;/span&gt;, które położone są tuż pod rosyjską granicą. Chciałam zobaczyć coś innego niż Suwalski Park Krajobrazowy, w którym byłam już nie raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błądząc wzrokiem po mapie trafiłam na intrygujący napis "Góry Sudawskie". Góry? Nie wyglądały zbyt imponująco, zajmując zaledwie parę km kwadratowych, ale skoro "góry", to koniecznie muszę tam pojechać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po długim przelocie przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Łysogórę, Maudę, Rogożajny&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mariankę&lt;/span&gt;, skierowałam koła na północ, do wsi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maszutkinie&lt;/span&gt;. Nazwy na Suwlaszczyźnie niezmiennie mnie fascynują. Wkrótce dojechałam do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ejszeryszek&lt;/span&gt;, a przede mną były jeszcze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Skombobole&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Góry Sudawskie&lt;/span&gt; okazały się ciągiem zalesionych moren. Najwyższe wzniesienie to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Góra Prusaka &lt;/span&gt;- według różnych źródeł jej wysokość waha się od 230 do 250 m n.p.m. Szlak zielony, którym jechałam, okazał się w wielu miejscach dość... pieszy. Mimo to nie żałowałam. W &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsudawskiem &lt;/span&gt;minęłam pozostałości starego parku i przeprawiłam się przez rzeczkę. W innym miejscu szlak prowadził prosto w odwiedziny do bobrów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydostawszy się z lasu, przejechawszy koło rozrzuconych po morenach kilku zagród, trafiłam wreszcie na nowiutki asfalt, który otacza obecnie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jezioro Wiżajny&lt;/span&gt;. Cóż to była za jazda! Góra-dół-góra-dół, prędkość, słońce i piękne widoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie miałam aparatu i nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Nie pozostaje Wam więc nic innego, tylko będąc w okolicy samemu zbłądzić w te najmniejsze, lecz dzikością nie ustępujące Bieszczadom góry. Polecam - warto!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Informacje praktyczne: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepiej w Góry Sudawskie dostać się z Wiżajn, Roweli lub Rutki-Tartak. To zaledwie parę km. Sporo niedużych wniesień, drogi to przeważnie twarde szutry. Sklepów i ludzi po drodze nie widziałam. Noclegi w okolicy - agroturystyka. W okolicy Wiżajn znajduje się gratka dla zdobywców &lt;a href="http://koronapolski.suder.cc/"&gt;Korony Województw&lt;/a&gt; - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rowelska Góra&lt;/span&gt;, najwyższy szczyt woj. podlaskiego (298,1 m n.p.m.).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-701055021373736075?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/701055021373736075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/05/najmniejsze-gory-w-polsce.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/701055021373736075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/701055021373736075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/05/najmniejsze-gory-w-polsce.html' title='Najmniejsze góry w Polsce?'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5890156920648282637</id><published>2011-05-17T01:30:00.007+02:00</published><updated>2011-10-20T12:31:40.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DyMnO'/><title type='text'>Harpagan i DyMnO w telegraficznym skrócie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;harpagan &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;lipnica &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;szron rano&lt;/span&gt; stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jazda z Monika&lt;/span&gt; stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;fajnie &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;piachy ale punkty wchodza &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rozdzielamy sie &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;duzo asfaltu&lt;/span&gt; stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kryzysy &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bladzenie &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zwariowany finisz&lt;/span&gt; stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;176km&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dymno &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sadowne &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sloneczko &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cztery mapy nie od parady&lt;/span&gt; stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bagno &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;samotnie &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bagno &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rzeczka &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bagno &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;piasek &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;znowu bagno&lt;/span&gt; stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bobry &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;piasek &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;towarzystwo &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;glodno &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;piasek &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cola &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;meta nareszcie &lt;/span&gt;stop &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;112km&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-R17yAJKSWLY/TdGz3vUBFUI/AAAAAAAADjU/NDl1bH1_VEY/s1600/dsc02869_silnestudio.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 232px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-R17yAJKSWLY/TdGz3vUBFUI/AAAAAAAADjU/NDl1bH1_VEY/s320/dsc02869_silnestudio.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607460781227578690" /&gt;&lt;/a&gt;Co łączy Harpagana i DyMnO? Oczywiście obie te imprezy zaliczane są zarówno do rankingu Maratonów Pieszych na Orientację &lt;a href="http://pmno.pl/"&gt;(PMnO)&lt;/a&gt;, jak i Rowerowych &lt;a href="http://maratony.home.pl/ppm/"&gt;(PPM)&lt;/a&gt;. Na obu wystartowałam na trasie rowerowej. Obu tras nie ukończyłam w całości. Obie miały limit czasowy 12 godzin. Obie udało mi się wygrać (w kategorii kobiet). I na tym kończą się podobieństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Harpagana &lt;/span&gt;minęło już sporo czasu, mimo to moje wspomnienia są całkiem żywe. Monika zaproponowała wspólną jazdę, ale bez zobowiązań - to znaczy rozdzielamy się, jeśli któraś z nas poczuje taką potrzebę. Ranek przywitał nas urokliwymi widokami. Zmrożone drogi i szron, mgiełka nad mijanym jeziorem - piękny krajobraz aż prosił się o zdjęcia (jednak nie uległyśmy). Wariant nasz zaczynał się na południowym wschodzie i z powodzeniem prowadził na zachód, zataczając wielkie koło wokół bazy w Lipnicy. Trasa przeważnie piaszczysta (i nie sądziłam wówczas, że już miesiąc później bardzo zatęsknię do takiego piasku!). Punkty nie były trudne, a nawigacja szła jak po maśle, bez historii. Po wspólnym zaliczeniu kilku punktów zostawiłam Monikę w lesie i pojechałam sama dalej. Północna część trasy okazała się dużo twardsza, z kolei bardziej pofałdowana. Długi przelot na pk19 okazał się przebłyskiem prędkości. Zaczęły się jednak kryzysy i schyłek jednodniowej formy. Gdzieś tam wśród pól i lasów odpaliłam wiezioną na czarną godzinę butelkę coli - pomogło. Na koniec nieco dłuższe od planowanego szukanie pk9. Intuicja od razu podpowiadała namierzenie się od wschodu (wioska, szosa). Tymczasem nogi same pognały w las. Głowa nie za bardzo ogarniała całość. I tak zakończyło się na bezradnym snuciu w grupce kilku bikerów. W końcu głos rozsądku przebił się ponad to. Ruszyłam na azymut w stronę szosy. Nowy punkt ataku okazał się rewelacyjny. Po 5 minutach miałam pk9! Finisz był wariacki. Szosa, szosa, szosa - nieudana, desperacka próba zdobycia pk7, przeprawa przez niezłą piaskownicę z powrotem do szosy. Groźny powiew limitu (i źle ustawiony licznik) - 6 minut przed wybiciem straszliwej godziny udało się wjechać na metę. A tam było już bardzo przyjemnie. Siedziałam sobie na tartanie boiska, piliśmy colę ze Stasiejem, przyszła też Monika i nigdzie już nie trzeba było się spieszyć ani jechać. Monika w efekcie była druga - po małym kryzysie kupiła chipsy i krakersy, odżyła i nieźle deptała mi po piętach w drugiej części trasy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dla ciekawych mój wariant: 5-18-16-10-8-14-20-6-17-19-1-3-13-9.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.harpagan.pl/rajd/"&gt;Strona Harpagana&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;DyMnO &lt;/span&gt;różniło się od Harpagana tak bardzo, jak to tylko możliwe. Płaski teren Mazowsza, na przemian piaszczysty lub bagienny. Woda wypełniała wszystkie niżej położone miejsca, rzeczki i kanały nie trzymały się koryt, zalewając i lasy, i łąki. Komary gdzieś tam sobie brzęczały koło ucha, pachniały bagienne rośliny. Nawet przyjemne to było i od razu skojarzyło mi się z wakacjami. Nie miałam jednak za dużo czasu na wspomnienia i rozmyślania - limit gonił, punkty wchodziły jak po grudzie, bagna stanowiły niezłą łamigłówkę, niczym labirynt. Jechałam od początku sama, tylko z rzadka spotykając kogoś. Czasem to towarzystwo dawało wymierne korzyści - jak na przykład wspólne pokonywanie rowów z wodą. Raz ktoś z naszej grupy stanął tuż obok młodej sarenki ukrytej w krzakach borówki. Pisk był tak przeraźliwy, że wszyscy podskoczyliśmy. Innym razem na drodze znalazłam sarnią nóżkę, nieco obgryzioną. Bobrowe budowle to przeklinałam (w końcu nie raz taka bobrza rodzina zalewa cały las), to z kolei dziękowałam im w duchu za solidność w budowie tam - po kilku z nich przyszło mi się przeprawiać, i to z rowerem pod pachą. Okoliczności w ogóle prowokowały do przyrodniczych, a nawet astronomicznych obserwacji. Do pierwszych należały spotkane zające i rozważania o bagiennych roślinach, długości ich łodyg i stopniu, w jakim utwardzają dno. Astronomia objawiła się z kolei w postaci nieuniknionego zachodu słońca, który zbiegał się z końcem limitu, a więc oznaczał koniec moczenia się, wrzucania roweru na jakieś skarpy i pokonywania ich na kolanach, łamania krzaków i wpadania do bobrowych norek. W domu odkryłam zapomniane siniaki, ugryzienia, a kolejnego dnia nawet kleszcza, który musiał przybyć na gapę gdzieś w plecaku albo przyczepiony do ramy. Buty schły kolejne dwa dni, nie pozwalając zapomnieć o zawodach, a skarpetki zmieniły kolor na nieokreślony i wylądowały w śmietniku. To i tak mała strata w porównaniu do wielu urwanych przerzutek, zaginionych liczników itd. Na trasie jak zawsze miłym akcentem było spotkanie wielu znajomych rowerzystów i pieszych, którzy nieraz podpowiedzieli to i owo. A trasa sama prowokowała, by rewanżować się informacjami, które samemu się zdobyło. Paweł poratował mnie sezamkami, co stanowiło luksusowy przerywnik żywieniowy. Fajne w sumie to DyMnO, choć z jazdą rowerem za mało miało wspólnego. Kto wie, czy za rok roweru nie zostawię w domu, w końcu do wyboru jest też trasa piesza. Nawigacja wymagająca, ale do zrobienia, teren trudny i średnia z jazdy poniżej 10 km/h. Chyba przyjdzie poważnie potraktować siłownię, a zamiast sztangi będę używać roweru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dla ciekawych wariant: 24-25-23-10-OS-9-8-7-6-11-17-16-15-14-12-5-3-2-1-X&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://dymno.prv.pl/"&gt;Strona DyMnO&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fotka z DyMnO: &lt;a href="http://www.silne-studio.pl/DYMnO2011/"&gt;Piotr Siliniewicz&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5890156920648282637?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5890156920648282637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/05/harpagan-i-dymno-w-telegraficznym.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5890156920648282637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5890156920648282637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/05/harpagan-i-dymno-w-telegraficznym.html' title='Harpagan i DyMnO w telegraficznym skrócie'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-R17yAJKSWLY/TdGz3vUBFUI/AAAAAAAADjU/NDl1bH1_VEY/s72-c/dsc02869_silnestudio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5155125358711174262</id><published>2011-03-30T21:18:00.004+02:00</published><updated>2011-03-30T21:43:41.440+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ćwiczenia siłowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Ćwiczenia na wiosnę i na cały rok</title><content type='html'>Dziś krótko - oddam za chwilę głos niejakiej Zuzannie ze słowiańskim akcentem :) Co prawda prezentowane ćwiczenia służą ponoć spalaniu tłuszczu, jednak kilka z nich koncentruje się na partiach bardzo ważnych dla kolarza - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;brzuchu i rękach&lt;/span&gt;. Dlaczego są tak ważne?&lt;br /&gt;Mocne &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;mięśnie brzucha&lt;/span&gt; podczas sportów wytrzymałościowych (również przy bieganiu) to absolutna podstawa. Wraz z mięśniami grzbietu utrzymują one ciało w prawidłowej pozycji, czasem jest to kilka godzin non-stop. Wielu kolarzy skarży się na bóle pleców podczas dłuższej jazdy, zwłaszcza wiosną, gdy plecy nie przywykły jeszcze do rowerowej pozycji. Przetestowałam - od prawie 2 lat robię codziennie brzuszki (niedużo, ale regularnie) - mogę jechać dużo dłużej bez przykrych skutków. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ręce &lt;/span&gt;są równie ważne - spoczywa na nich spore obciążenie, a w trudnym terenie pracują bardzo ciężko, kontrując ruchy kierownicy i zaciskając hamulce na zjazdach. Friel zaleca zimowe ćwiczenia na ręce zwłaszcza kobietom, które z reguły rzadziej chodzą na siłownię lub pracują fizycznie, więc te partie mięśni mają słabo rozwinięte. Jeśli jednak jesteś mężczyzną, który siedzi za biurkiem, nie przerzuca cegieł ani sztangi, to tak samo możesz zadbać o wzmocnienie rąk. Zuzanna proponuje kilka ciekawych rodzajów pompek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="560" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/H40gvHkvgEc?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film przypomniał mi Kuerti z &lt;a href="http://www.pk4.pl"&gt;pk4.pl&lt;/a&gt;, dziękuję! W propozycjach Zuzanny podoba mi się przede wszystkim prostota ćwiczeń, do większości z nich wystarczy kawałek podłogi. Friel zaleca co prawda ćwiczenia, które angażują zarówno ręce, brzuch i nogi jednocześnie, np. ergometr wioślarski, ale tu już potrzeba sprzętu. Jeśli znacie jakieś inne ćwiczenia szczególnie polecane kolarzom, to podzielcie się w komentarzach!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5155125358711174262?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5155125358711174262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/cwiczenia-na-wiosne-i-na-cay-rok.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5155125358711174262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5155125358711174262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/cwiczenia-na-wiosne-i-na-cay-rok.html' title='Ćwiczenia na wiosnę i na cały rok'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/H40gvHkvgEc/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1850231734985604829</id><published>2011-03-26T17:07:00.012+01:00</published><updated>2011-10-20T12:36:58.029+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Odyseja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WSS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocna Masakra'/><title type='text'>PPM 2010 - subiektywny przewodnik cz. 2</title><content type='html'>Pierwszą część mojego przewodnika znajdziecie &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-1.html"&gt;w poprzednim wpisie&lt;/a&gt;. Dziś pozostałe imprezy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Mbohv3kCpcs/TY4Q5Mc-CrI/AAAAAAAADds/fjSoDQ8x5oE/s1600/funex.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Mbohv3kCpcs/TY4Q5Mc-CrI/AAAAAAAADds/fjSoDQ8x5oE/s200/funex.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588422762394684082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;FUNEX ORIENT&lt;br /&gt;Mława, 10.07.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;Fundacja Wspierania Sportu Ekstremalnego EXTREME SPORTS &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;100 km (podzielone na 2 etapy)/10 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów:&lt;/span&gt; &lt;a href="http://funexsports.pl/orient/index.html"&gt;http://funexsports.pl/orient/index.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Były to chyba najgorętsze zawody, na których do tej pory byłam. Fala upałów mogła odstraszyć od nadmiernej aktywności. Mimo to wspominam je bardzo miło, za sprawą świetnej, urozmaiconej trasy. Nieco wzniesień, lasy, rzeczki, a przede wszystkim punkty w bunkrach - to jest to! Trasa na ogół była twarda i jechało się dobrze. Na mecie czekał poczęstunek i możliwość skorzystania z basenu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CJh1itz1WAY/TY4RAhlQh0I/AAAAAAAADd0/dfkMwYZfHYg/s1600/wss.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CJh1itz1WAY/TY4RAhlQh0I/AAAAAAAADd0/dfkMwYZfHYg/s200/wss.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588422888325678914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WIELKOPOLSKA SZYBKA SETKA&lt;br /&gt;Wronki, 16-18.07.2010&lt;br /&gt;Organizator:&lt;/span&gt; HKS Hades&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;150 km/15 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów:&lt;/span&gt; &lt;a href="http://hkshades.fla.pl/wss"&gt;http://hkshades.fla.pl/wss&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Jedna z nielicznych nocnych imprez rowerowych, ze startem o północy. Warto zabrać dobre światło i zapas baterii wystarczający do świtu. Edycja w 2010 roku odbyła się podczas fali upałów, więc przynajmniej nie trzeba było ciepłych ubrań na noc :) A sama trasa? Rozciągająca się na północ od Wronek Puszcza Notecka, niesamowicie piaszczysta (a myślałam, że tylko my na Mazowszu mamy szczęście do piachów...), lasy z nieźle utrzymanymi oddziałówkami, w miarę aktualna mapa. Nawigacja nie stanowiła większego problemu dla tych, którzy mają jakie takie doświadczenie z jazdy nocą. Mimo to, z powodu warunków (upał i piach) zapamiętałam WSS jako trudne zawody, i wcale nie tak szybkie, jak sugeruje nazwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-am-iRHD0GGs/TY4RJ5z8VCI/AAAAAAAADd8/pNgDdlXg4GY/s1600/iww.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-am-iRHD0GGs/TY4RJ5z8VCI/AAAAAAAADd8/pNgDdlXg4GY/s200/iww.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588423049448543266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;IZERSKA WIELKA WYRYPA&lt;br /&gt;Leśna, 6-8.08.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;PTSM Oddział Łużycki&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu:&lt;/span&gt; 150 km&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://izerskawyrypa.mcrace.pl/"&gt;http://izerskawyrypa.mcrace.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Impreza, która miała największego pecha w poprzednim sezonie. Wielka szkoda, bo zapowiadała się naprawdę świetnie ze względu na piękne tereny. Niestety miejscowość Leśna, w której zlokalizowana była baza, została dotknięta gwałtowną powodzią, przez co zawody przerwano w trakcie. W tym roku życzę zarówno organizatorom, jak i zawodnikom więcej szczęścia do pogody i warunków!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-yaorw9OwJEo/TY4RRRWy5UI/AAAAAAAADeE/pdvKr-yNUAE/s1600/odyseja.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-yaorw9OwJEo/TY4RRRWy5UI/AAAAAAAADeE/pdvKr-yNUAE/s200/odyseja.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588423176027825474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ODYSEJA JESIENNA&lt;br /&gt;Gródek n. Dunajcem, 2-3.10.2010&lt;br /&gt;Organizator:&lt;/span&gt; Compass&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu:&lt;/span&gt; 120 km/8 h scorelauf (pierwszy dzień),  80 km/6 h klasyk (drugi dzień)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów:&lt;/span&gt; &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/odyseja2010/index.php"&gt;http://www.compass.krakow.pl/odyseja2010/index.php&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Odyseja ma to do siebie, że podczas planowania wariantów, nie wystarczy tylko przeliczyć kilometry i zorientować się, które drogi to asfalt, które szuter. Budowniczy trasy, Roman Trzmielewski, orientalista z wieloletnim doświadczeniem, dba o to, żeby zawodnicy się nie nudzili i musieli trochę pokombinować. Punkty są tak rozmieszczone, że nie sposób uniknąć przynajmniej kilku solidnych podjazdów. Terenem zmagań na jesieni było Pogórze Ciężkowicko-Rożnowskie. Teren, wydawać by się mogło, nie dorównujący Beskidom i innym górom, jednak uwierzcie - można było się nieźle zmęczyć! W dodatku warto było zostawić sobie trochę sił na kolejny dzień - etap niby krótszy, lecz równie wymagający i szybszy (krótszy limit czasowy). Start w zespołach dwuosobowych, w ciągu dnia - mimo wymagającej kondycyjnie trasy jest to świetne propozycja dla początkujących. Mapy Compassu są bardzo aktualne, a pagórkowaty teren nie jest wcale trudny nawigacyjnie (ze wzniesień sporo widać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-GxW66aQNbNk/TY4RYugl5TI/AAAAAAAADeM/zGJ_8LvcndE/s1600/harpagan.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-GxW66aQNbNk/TY4RYugl5TI/AAAAAAAADeM/zGJ_8LvcndE/s200/harpagan.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588423304112629042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;HARPAGAN 40&lt;br /&gt;Kościerzyna, 15-17.10.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;PKO Harpagan&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu:&lt;/span&gt; 200 km/12 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów:&lt;/span&gt; &lt;a href="http://www.harpagan.pl/rajd/"&gt;http://www.harpagan.pl/rajd/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie: &lt;/span&gt;Jesienny Harpagan odbył się przy pięknej, suchej pogodzie. Bardzo szczegółowa i aktualna mapa, którą otrzymaliśmy na starcie (zupełnie różna od starych map topograficznych, z których dotychczas słynął Harpagan) bardzo ułatwiła sprawną nawigację. Wszystko to złożyło się na to, że były to bardzo szybkie zawody. O ile oczywiście można nazwać szybką 12-godzinną trasę. Start odbywał się jeszcze po ciemku, rozwidniło się w okolicach pierwszego punktu. Przydały się małe lampki i cienka wiatrówka na początek. Poza tym wrażenia podobne jak na poprzednim Harpaganie (byłam rok wcześniej, również na jesieni) - tłumy rowerzystów na punktach, sympatyczna obsługa (wszystkie punkty mają obsługę złożoną z wolontariuszy), piękne tereny Kaszub. I choć nie przejechałam całej trasy, byłam bardzo zadowolona z wyniku - 180 km w niecałe 11 h. Są to jedyne zawody, na których obowiązuje system Sport-Ident czyli potwierdzanie punktów przy pomocy elektronicznych chipów. Można je wypożyczyć przed startem w biurze zawodów - za kaucją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Fb1hlFgzNAo/TY4RfmsKO8I/AAAAAAAADeU/g8Mj-VHiveU/s1600/masakra.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Fb1hlFgzNAo/TY4RfmsKO8I/AAAAAAAADeU/g8Mj-VHiveU/s200/masakra.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588423422272748482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NOCNA MASAKRA&lt;br /&gt;Barlinek, 18-19.12.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;KInO "PREGO"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu:&lt;/span&gt; 200 km/15 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów:&lt;/span&gt; &lt;a href="http://maratony.home.pl/masakra/"&gt;http://maratony.home.pl/masakra/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Jedyny zimowy maraton rowerowy na orientację zaliczany do Pucharu Polski cechuje niezwykły klimat. Byłam na Nocnej Masakrze już 2 razy i za każdym razem wrażenia miałam podobne - noc, śnieg, walka z mrozem, zamarzające picie, a nawet batony. Solidne przygotowanie sprzętowe przed rajdem jest wskazane. Zwłaszcza dłonie i stopy warto chronić na wszelkie możliwe sposoby. W bazie zawodnicy przez pół dnia obmyślają najskuteczniejsze patenty, co samo w sobie już stanowi atrakcję. Orientacja, jak to u Daniela Śmiei - nie jest łatwa, punkty są schowane "po drugiej stronie drzewa". Formuła scorelaufu powoduje, że tłum zawodników rozpierzcha się na wszystkie strony i po chwili od startu jedzie się praktycznie samemu. Jak sama nazwa wskazuje, jest to nocna impreza (startuje się o zmroku czyli około 16.00) - dobra lampka i spory zapas baterii (na mrozie potrafią się kończyć niewiarygodnie szybko!) to absolutna podstawa. Przygotowanie kondycyjne oczywiście zawsze się przydaje, zwłaszcza jeśli macie ambicję pokonania więcej niż połowy trasy, ale nie oszukujmy się - jazda w kopnym śniegu lub balansowanie na oblodzonych szosach nie sprzyjają osiąganiu wielkich prędkości :) Żeby wytrwać do rana bardziej liczy się odporność na zimno i mocna psychika niż tylko łydka. Pomimo że są to zawody indywidualne, ze względu na ich prawdziwie ekstremalny charakter, najprzyjemniej znaleźć sobie dobre towarzystwo na trasę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że ten krótki przewodnik Wam się podoba i pomoże wybrać w prawdziwym gąszczu imprez w tym roku te, na które będziecie chcieli się wybrać. Do zobaczenia na trasach!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1850231734985604829?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1850231734985604829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1850231734985604829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1850231734985604829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-2.html' title='PPM 2010 - subiektywny przewodnik cz. 2'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Mbohv3kCpcs/TY4Q5Mc-CrI/AAAAAAAADds/fjSoDQ8x5oE/s72-c/funex.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1020830600664306499</id><published>2011-03-22T23:48:00.016+01:00</published><updated>2011-10-20T12:32:12.398+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waypointrace'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DyMnO'/><title type='text'>PPM 2010 - subiektywny przewodnik cz. 1</title><content type='html'>Zaczęła się wiosna, przed nami nowy sezon &lt;a href="http://maratony.home.pl/ppm/"&gt;Pucharu Polski w Maratonach Rowerowych na Orientację - PPM&lt;/a&gt;. Już za niecały miesiąc pierwsze zawody czyli &lt;a href="http://www.harpagan.pl/rajd/"&gt;Harpagan&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Poniżej krótkie podsumowanie zeszłego sezonu - subiektywny przegląd imprez, które weszły do zeszłorocznego Pucharu. Opisałam przede wszystkim te, na których byłam. Mam nadzieję, że będzie to pomoc dla tych, którzy jeszcze nie startowali w tego typu imprezach. Na maratonach rowerowych nie trzeba zaliczać całej trasy, by być klasyfikowanym. Ile przejedziesz - takie miejsce zajmiesz. Oczywiście trzeba zmieścić się w limicie czasu. Niekiedy organizatorzy podają minimalną liczbę punktów kontrolnych niezbędnych do sklasyfikowania - takich informacji szukajcie w regulaminach poszczególnych imprez. Niektóre imprezy mają też krótsze trasy, tzw. rekreacyjne lub fun oraz trasy piesze i mieszane, ale tutaj piszę tylko o tych, które wliczane są do PPM. Kalendarz na ten rok znajdziecie &lt;a href="http://maratony.home.pl/ppm/"&gt;tutaj.&lt;/a&gt; Ze względu na długość tekstu, podzieliłam go na 2 części. Druga część &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-2.html"&gt;w kolejnym wpisie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Do zobaczenia na trasach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-odwV9zHydmk/TYkpiABIrrI/AAAAAAAADcE/KnduOOP2VMI/s1600/odyseja.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-odwV9zHydmk/TYkpiABIrrI/AAAAAAAADcE/KnduOOP2VMI/s200/odyseja.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587042476826865330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ODYSEJA WIOSENNA&lt;br /&gt;Olkusz (Rabsztyn), 10-11.04.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;Compass&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;175 km, w tym odcinek specjalny&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://compass.krakow.pl/imprezy-sportowe/"&gt;http://compass.krakow.pl/imprezy-sportowe/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Odyseja to jedyne pucharowe zawody, w których obowiązuje start w parze. Tereny są zwykle dość ciekawe - południe Polski, a więc sporo przewyższeń. Zawody podzielone na 2 dni, z czego pierwszy etap jest dłuższy w formule scorelauf (dowolna kolejność zaliczania punktów), drugi krótszy klasyk (określona kolejność zaliczania punktów). Dodatkowym urozmaiceniem na wiosnę był odcinek specjalny na mapie BnO w dużej skali. Drugi etap ze względu na katastrofę w Smoleńsku był odwołany. Nawigacja nie była trudna, mapa aktualna (co należy szczególnie podkreślić!) i szczegółowa. Ze względu na dość krótki limit panuje atmosfera prawdziwego wyścigu. Nie trzeba zaliczać całej trasy, ale za niezaliczone punkty dostaje się kary czasowe. Obie Odyseje - Wiosenna i Jesienna miały dodatkową klasyfikację łączną (w 2011 roku będzie tylko Odyseja Jesienna). Ze względu na start zespołowy, w ciągu dnia, dobrą mapę i łatwą nawigację poleciłabym tę imprezę także początkującym. Warto jednak wcześniej zaliczyć kilka treningów pod kątem podjazdów - potrafią dać w kość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/--Hyr-3cv2wY/TYkpul0vm5I/AAAAAAAADcM/6QtJkbULcso/s1600/harpagan.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--Hyr-3cv2wY/TYkpul0vm5I/AAAAAAAADcM/6QtJkbULcso/s200/harpagan.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587042693133867922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;HARPAGAN 39 &lt;br /&gt;8.05.2010 &lt;/span&gt;(termin przesunięty z kwietnia)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Organizator: &lt;/span&gt;PKO Harpagan&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;200 km/12 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.harpagan.pl/rajd/"&gt;http://www.harpagan.pl/rajd/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie: &lt;/span&gt;Niestety nie byłam. Kilka osób zdobyło tym razem tytuł Rowerowego Harpagana, przez co podniosły się głosy, że trasa była zbyt łatwa :) Słowo wyjaśnienia: Harpagan to zawody, które otacza pewnego rodzaju legenda. Może dlatego, że są to najstarsze tego typu zawody u nas w kraju. Tradycyjnie mapy na Harpaganie były nieaktualne, mało czytelne (dawniej czarno-białe!), w skali 1:100000, a trasy trudne nawigacyjnie. To powodowało, że trasę, zwłaszcza rowerową (bo są też piesze) było niezwykle trudno zaliczyć w całości, a skuteczność rowerzystów zwykle mocno odbiegała od skuteczności piechurów/biegaczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-r1CCV5Ckmcw/TYkp1-peOoI/AAAAAAAADcU/ika9c6Ncp3w/s1600/wpr.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-r1CCV5Ckmcw/TYkp1-peOoI/AAAAAAAADcU/ika9c6Ncp3w/s200/wpr.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587042820056562306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WAYPOINTRACE&lt;br /&gt;Pruszków, 22.05.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;firma ENO, sympatycy WaypointGame i Alleypiast&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;100 km/6,5 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.waypointrace.pl/aktualnosci/"&gt;http://www.waypointrace.pl/aktualnosci/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Jedne z łatwiejszych zawodów, ale bardzo szybkie. Płaskie, zaludnione tereny pod Warszawą i gęsta sieć dróg sprzyjają rozwijaniu prędkości i sprawnemu zaliczaniu punktów. Nawigacja nie była trudna, choć zdarzały się przeprawy przez rowy melioracyjne, pola czy płoty. Jazda w ciągu dnia, duża liczba zawodników, świetna organizacja, nagrody i atmosfera kolarskiego święta na mecie mogą być zachętą dla absolutnych nowicjuszy. Także dla "niedzielnych rowerzystów" - nie ma tu wyciskających pot, krew i łzy podjazdów, więc nie trzeba mieć żelaznej łydki, by przejechać większą część trasy. Co nie znaczy, że starzy wyjadacze się nie zmęczą :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-5i7_glMFjUU/TYkp_J3VTfI/AAAAAAAADcc/Xm5ip7u0l2g/s1600/dymno.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-5i7_glMFjUU/TYkp_J3VTfI/AAAAAAAADcc/Xm5ip7u0l2g/s200/dymno.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587042977686310386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;DYMNO&lt;br /&gt;Nieporęt, 29.05.2010&lt;br /&gt;Organizator:&lt;/span&gt; HKT „TREP” PTTK, Komisja Imprez na Orientację Oddziału PTTK Warszawa Praga Płd.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;100 km/12 h (2 etapy 70 km i 30 km)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://mkino.pttk.pl/imprezy/dymno/?no_adv=1"&gt;http://mkino.pttk.pl/imprezy/dymno/?no_adv=1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie: &lt;/span&gt;W czasie trwania zawodów startowałam na innej trasie (rajd przygodowy), ale częściowo nasze trasy się pokrywały. Dymno słynie z trudnej nawigacji, z różnorodnych map w różnych skalach, ale... nie przesadzajmy, nie było to wcale takie straszne! Nieco koncentracji na mapie, spoglądanie na kompas i licznik pozwalały przejechać tę ciekawą trasę bez większych wpadek. Trafiła się przyjemna pogoda, ciepło i słoneczko. Trasa wiodła zarówno po lasach (na przemian bagna i piachy, jak to w dolinie Bugu), jak i po wioskach, gdzie można było uzupełnić zaopatrzenie. Poleciłabym Dymno wszystkim, którzy nie boją się mapy i po prostu chcą wesoło spędzić dzień na rowerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-bpSE1ZkMGLA/TYkqJbvnNaI/AAAAAAAADck/ZYqXZqOfUgI/s1600/grassor.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-bpSE1ZkMGLA/TYkqJbvnNaI/AAAAAAAADck/ZYqXZqOfUgI/s200/grassor.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587043154284459426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;GRASSOR&lt;br /&gt;Człopa, 19-20.06.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;Klub Imprez na Orientację "PREGO" Szczecin&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;300 km/24 h&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://maratony.home.pl/grassor/"&gt;http://maratony.home.pl/grassor/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie: &lt;/span&gt;Ze względu na unikalną formułę nawigacji, długość trasy i całodobowe działanie jest to impreza dla prawdziwych rowerowych maniaków, dla których 100 czy 200 km to za mało. Budowniczym trasy jest Daniel Śmieja, który organizuje również Nocną Masakrę. Tym razem terenem zmagań były okolice Człopy i Puszcza Notecka (straszne piachy!). Formuła to specjalna odmiana scorelaufu - na starcie znane są tylko najbliższe punkty kontrolne, kolejne zawodnik poznaje podczas pokonywania trasy. Dobre planowanie, łut szczęścia, przygotowany na wszelkie okazje rower, mocna łydka, dobre światło do jazdy nocą, wytrwałość w poszukiwaniu punktów (nawigacja nie należy do najłatwiejszych za sprawą mapy 1:100 000, a punkty są oznakowane w mało widoczny sposób w terenie), samotność na trasie - to wszystko składa się na niepowtarzalną, przygodową mieszankę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-V6BWOWJcTgc/TYkqdXd9dgI/AAAAAAAADc0/aNfRTTF-zwE/s1600/bikeorient.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-V6BWOWJcTgc/TYkqdXd9dgI/AAAAAAAADc0/aNfRTTF-zwE/s200/bikeorient.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587043496734062082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BIKE ORIENT&lt;br /&gt;Łódź, 26-27.06.2010&lt;br /&gt;Organizator: &lt;/span&gt;Bike Orient Klub Turystyki Rowerowej&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Długość trasy i limit czasu: &lt;/span&gt;150 km (3 etapy)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.bikeorient.pl/"&gt;http://www.bikeorient.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie:&lt;/span&gt; Niech Was nie zmyli nawiązanie do turystyki w nazwie organizatora :) Na Bike Orient można się pościgać jak wszędzie - tyle że w różnym tempie, więc zarówno osoby o zacięciu bardziej turystycznym, jak i sportowym dobrze się bawiły. Zawody podzielono na 3 etapy, z czego najbardziej nietypowy był krótki środkowy odcinek w formule MTBO. Mapa mogła sprawić nieco trudności osobom, które wcześniej nie miały z czymś takim do czynienia. Reszta trasy na niezłej mapie turystycznej, w połowie każdego etapu bufet - czego chcieć więcej? Świetna organizacja, wspaniałe tereny (start w Lesie Łagiewnickim, trasa po Wzniesieniach Łódzkich), do tego piękna pogoda, nieco przewyższeń. Bardzo miło wspominam te zawody i z przyjemnością znów się wybiorę - zwłaszcza, że do Łodzi mam niedaleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-7WjBegOGilQ/TYkqUOoLbgI/AAAAAAAADcs/56B1LYsQeuE/s1600/kujawia.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 52px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7WjBegOGilQ/TYkqUOoLbgI/AAAAAAAADcs/56B1LYsQeuE/s200/kujawia.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587043339742178818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KUJAWIA ORIENT&lt;br /&gt;3.07.2010&lt;br /&gt;Długość trasy: &lt;/span&gt;140 km&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Organizator: &lt;/span&gt;Bydgoski Amatorski Klub Sportowy BYD BIKE&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strona zawodów: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.kujawiaorient.pl/"&gt;http://www.kujawiaorient.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Subiektywnie: &lt;/span&gt;Niestety nie byłam - żałuję! Pogoda na pewno dopisała - były to piękne słoneczne dni. W tym roku impreza wypączkowała do 2 imprez: 170 km ZŁOTO DLA ZUCHWAŁYCH (czerwiec) oraz 140 km AZYMUT ORIENT (lipiec). Szczegóły znajdziecie w kalendarzu i na stronie organizatora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciąg dalszy&lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-2.html"&gt; tutaj&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1020830600664306499?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1020830600664306499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1020830600664306499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1020830600664306499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/ppm-2010-subiektywny-przewodnik-cz-1.html' title='PPM 2010 - subiektywny przewodnik cz. 1'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-odwV9zHydmk/TYkpiABIrrI/AAAAAAAADcE/KnduOOP2VMI/s72-c/odyseja.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-6692869881497321934</id><published>2011-03-13T19:17:00.003+01:00</published><updated>2011-03-13T19:28:15.438+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Nasz klucz żurawi</title><content type='html'>Co wspólnego mają kolarze i ptaki? Ależ oczywiście! Masowe pojawy wiosenną porą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem dziś zmontowaliśmy nasz mały peleton-klucz. Trochę przypominał klucz żurawi-indywidualistów :) Piotrek w swoich ulubionych lajkrach (bojówkach), a my z Moniką rozdarte pomiędzy silnym instynktem utaplania się w leśnym błocie a wiatrem we włosach na szosie. Do celu dotarliśmy pomimo wielu pomysłów po drodze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł nr 1 - przekroczyć dozwoloną prędkość. Zrealizowany :)&lt;br /&gt;Pomysł nr 2 - przekroczyć dwukrotnie dozwoloną prędkość. Nad tym musimy jeszcze popracować.&lt;br /&gt;Pomysł nr 3 (autorstwa Piotrka) - przekroczyć dozwoloną ładowność 3,5 tony. Niezrealizowany, ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... prawie się udało! A to za sprawą tortu bezowego w urokliwej Podkowie Leśnej. Był to luksusowy aspekt wycieczki. A wiosenne widoki? Oczywiście były. Najciekawsze to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kolarz "na krótko"&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;domowy mechanik, naprawiający rower siekierą&lt;/span&gt; :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-6692869881497321934?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/6692869881497321934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/nasz-klucz-zurawi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6692869881497321934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6692869881497321934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/nasz-klucz-zurawi.html' title='Nasz klucz żurawi'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-7689781458641961197</id><published>2011-03-09T21:29:00.003+01:00</published><updated>2011-06-01T00:14:14.438+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobiety'/><title type='text'>Dzień Kobiet</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-qZplGcbgvLQ/TXfjNSjKpcI/AAAAAAAADZc/u2FaLScALGU/s1600/rowerek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 172px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-qZplGcbgvLQ/TXfjNSjKpcI/AAAAAAAADZc/u2FaLScALGU/s200/rowerek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582180080606160322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Taką miłą pocztówkę dostałam wczoraj mailem od Pawła R. Dziękuję! A Paniom nieco spóźnione życzenia, żeby nigdy nie łapały gumy, a zgrabna nóżka podawała :) I żeby Wiosna już na dobre zaanektowała okolicę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-7689781458641961197?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/7689781458641961197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/dzien-kobiet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7689781458641961197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7689781458641961197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/03/dzien-kobiet.html' title='Dzień Kobiet'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-qZplGcbgvLQ/TXfjNSjKpcI/AAAAAAAADZc/u2FaLScALGU/s72-c/rowerek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5184588300379085370</id><published>2011-02-15T23:09:00.004+01:00</published><updated>2011-10-28T12:32:24.522+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kierowcy'/><title type='text'>Ofiara satelitów</title><content type='html'>Dziś anegdotka. Biegnę sobie przez pola drogą, którą nasi sąsiedzi rolnicy zwożą jesienią płody rolne do swoich obejść. Ot droga-łącznik, skrót pomiędzy asfaltami, tnący pola na ukos, idealny do biegania i na rower, przynajmniej póki błoto jest zamarznięte w postaci głębokich, twardych jak kamień kolein. Pięknie jest, słońce świeci i gdyby nie lód i lekki mrozek, byłoby całkiem wiosennie.&lt;br /&gt;Nagle patrzę, a z naprzeciwka jedzie jakieś auto. Dość spore, lecz telepie się na dwójce mniej więcej z taką prędkością, z jaką biegnę. Bo te koleiny do biegania są fajne, ale dla samochodu takie sobie. Spotykamy się zatem pośrodku, w miejscu, z którego do otaczających nas szos jest najdalej. To furgonetka sklepu meblowego. Z szoferki wychyla się kosmata głowa. "Do Nowej Woli to ja dobrze jadę?" Pokazuję panu domy na horyzoncie: "Tam jest Nowa Wola, mógł pan szosą jechać". "A, bo mnie ten cholerny GPS tak poprowadził!"&lt;br /&gt;Teraz już wiecie, czemu meble przyjeżdżają czasem poobijane :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5184588300379085370?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5184588300379085370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/02/ofiara-satelitow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5184588300379085370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5184588300379085370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/02/ofiara-satelitow.html' title='Ofiara satelitów'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-4445798903327439123</id><published>2011-02-06T16:54:00.003+01:00</published><updated>2011-02-06T17:04:59.264+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Z wiatrem i pod wiatr</title><content type='html'>Wygląda na to, że zaczęła się wiosna, w każdym razie brak śniegu i błękitne niebo mogły dziś omamić każdego. Wstałam niestety za późno, by załapać się na wycieczkę z Moniką i Piotrkiem oraz pyszne ciastka w Złotokłosie, mimo to postanowiłam złapać słońce za ostatnie promienie. Było fantastycznie, sucho, ciepło, nieco wietrznie, a noga podawała. Najlepsze jest to, że jeśli w jedną stronę jedzie się pod wiatr, to wraca się z wiatrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkałam tylko jednego kolarza. Za to zaledwie 2 km od domu widziałam panią w ludowym stroju. Na głowie miała jakiś taki sztywny czepiec, a spod płaszcza wystawała jej kolorowa spódnica i ozdobny biały fartuszek. Pierwszy zwiastun wiosny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-4445798903327439123?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/4445798903327439123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/02/z-wiatrem-i-pod-wiatr.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4445798903327439123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4445798903327439123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/02/z-wiatrem-i-pod-wiatr.html' title='Z wiatrem i pod wiatr'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3621712213395350102</id><published>2011-01-22T13:07:00.007+01:00</published><updated>2011-01-22T13:39:33.980+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Lans do kwadratu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TTrJIUFSqII/AAAAAAAADR0/3a2moJ1XqDs/s1600/Waypointpress_1101.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TTrJIUFSqII/AAAAAAAADR0/3a2moJ1XqDs/s320/Waypointpress_1101.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564981434236708994" /&gt;&lt;/a&gt;I nie chodzi wcale o Lance'a :) Miło mi poinformować, że występuję w najnowszym numerze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WaypointPress&lt;/span&gt;, który ukazał się w sieci wczoraj. Zostałam wymaglowana o rowerowe sprawki, co przekonało mnie, że dużo łatwiej zadawać pytania niż na nie odpowiadać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam Wam również - tym, którzy jeszcze nie czytali - relację z Nocnej Masakry pióra Staszka Ruchlickiego vel Stasieja. Ukazała się ona na jego klubowej stronie PTR Dojlidy, a teraz trafia pod strzechy dzięki redaktorom WPR.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grafika pisma uległa przyjemnej metamorfozie. Zresztą zobaczcie sami:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://issuu.com/waypointpress/docs/wpp012011"&gt;WaypointPress do czytania w sieci&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://waypointpress.pl/wpp/Waypointpress_11.pdf"&gt;WaypointPress do pobrania jako pdf&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3621712213395350102?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3621712213395350102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/01/lans-do-kwadratu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3621712213395350102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3621712213395350102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/01/lans-do-kwadratu.html' title='Lans do kwadratu'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TTrJIUFSqII/AAAAAAAADR0/3a2moJ1XqDs/s72-c/Waypointpress_1101.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8410330661754181923</id><published>2011-01-11T18:22:00.008+01:00</published><updated>2011-01-11T18:53:26.984+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patenty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Owiewki - patenty rowerowe (1)</title><content type='html'>Dziś będzie dawno obiecany wpis, którym postaram się zapoczątkować serię ciekawych patentów rowerowych. Wyobraźnia zawodników nie zna granic, a im gorsza aura, tym bardziej zaskakujące rozwiązania techniczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;owiewki domowej roboty&lt;/span&gt;. W owiewki wyposażone są m.in. niektóre motocykle. Dla szybkiego kolarza, osiągającego bez trudu prędkość motocykla, i to nawet pod górkę :) owiewki są zimą wręcz niezbędne. Na zdjęciu zwycięzca Nocnej Masakry - Paweł Brudło vel "Bronek" prezentuje wynik zajęć praktyczno-technicznych. Jak widać, jest bardzo zadowolony z efektu. Czerwone strzałki wskazują miejsca mocowania owiewki do kierownicy. Zdjęcie może nie jest najwyższej jakości, robione prawie o zmierzchu telefonem, ale po kliknięciu możecie zobaczyć więcej szczegółów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TSyTgW1fH3I/AAAAAAAADDk/OH6eT9nmTlA/s1600/Zdjecie0069JB_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TSyTgW1fH3I/AAAAAAAADDk/OH6eT9nmTlA/s400/Zdjecie0069JB_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560981823990734706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tutaj zdjęcie od kuchni. Owiewka wykonana jest z połówki 5-litrowego baniaka na wodę. Zaślepka rogu trzyma owiewkę z jednej strony, natomiast od wewnętrznej strony kierownicy, tam gdzie występuje plątanina linek, baniaczek przymocowany jest kawałkiem drutu do jednej z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TSyTaYCVAyI/AAAAAAAADDc/UgAFSbqhv-c/s1600/DSC_2304_szkudlarek_strz_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TSyTaYCVAyI/AAAAAAAADDc/UgAFSbqhv-c/s400/DSC_2304_szkudlarek_strz_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560981721233818402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Koszt niewielki, a ile radości. Co prawda taki baniak to raczej nie mój gabaryt, ale może spróbuję za rok z butelką po Muszyniance ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Na drugim zdjęciu możecie podpatrzeć jeszcze jeden patent Mistrza - lampeczkę oświetlającą mapnik, niczym biureczko. Tylko pozazdrościć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Autorami zdjęć są Jacek Bojarowski i Szymon Szkudlarek.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8410330661754181923?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8410330661754181923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/01/owiewki-patenty-rowerowe-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8410330661754181923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8410330661754181923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/01/owiewki-patenty-rowerowe-1.html' title='Owiewki - patenty rowerowe (1)'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TSyTgW1fH3I/AAAAAAAADDk/OH6eT9nmTlA/s72-c/Zdjecie0069JB_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1523019297747934171</id><published>2011-01-07T14:40:00.001+01:00</published><updated>2011-01-07T14:42:02.152+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biegówki'/><title type='text'>I znowu te narty...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TScXz8VAtAI/AAAAAAAADDM/tZfb0ozgfqI/s1600/P1060005_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 306px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TScXz8VAtAI/AAAAAAAADDM/tZfb0ozgfqI/s400/P1060005_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559438446147187714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niedługo chyba zmienię tytuł bloga na "Królik i biegówki". No ale powiedzcie sami, jak tu nie trenować, kiedy śnieg taki piękny, a towarzystwo ochocze?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1523019297747934171?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1523019297747934171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/01/i-znowu-te-narty.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1523019297747934171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1523019297747934171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2011/01/i-znowu-te-narty.html' title='I znowu te narty...'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TScXz8VAtAI/AAAAAAAADDM/tZfb0ozgfqI/s72-c/P1060005_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3926132729243511490</id><published>2010-12-30T19:08:00.008+01:00</published><updated>2011-10-20T18:21:25.167+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='24h'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyczyn'/><title type='text'>M jak Mistrzowie</title><content type='html'>To będzie krótkie podsumowanie rowerowe roku 2010. Nie znajdziecie tu znanych nazwisk, ani Mai Włoszczowskiej, ani naszych świetnych kolarzy szosowych zasilających szeregi zagranicznych teamów. To będzie takie króciutkie, subiektywne zestawienie znajomych, którzy w minionym roku zrobili coś rowerowo-niesamowitego. Jak to mówią "każdy ma swój &lt;a href="http://www.crocodile-trophy.com/"&gt;Crocodile&lt;/a&gt;"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzLHBX5OgI/AAAAAAAAC5A/NTLtQEAqr1o/s1600/IMG_3016.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzLHBX5OgI/AAAAAAAAC5A/NTLtQEAqr1o/s200/IMG_3016.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556539361756527106" /&gt;&lt;/a&gt;Zacznę nietypowo od panów, według klucza, którym jest dystans. Wszystkich na głowę bije &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Damian Fac&lt;/span&gt;, nasz teamowy kolega, który zadebiutował w szosowym wyścigu &lt;a href="http://www.1008.pl/"&gt;Bałtyk-Bieszczady Tour&lt;/a&gt;, znanym wcześniej jako Imagis Tour. Dla przypomnienia - to 1008 km ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych w formule non-stop. O wyścigu pisałam latem na blogu. Damianowi przejechanie tego niewyobrażalnego dystansu zajęło 62.48 h. Byli szybsi od niego, no ale to jest nasz Damian, z którym imprezujemy i robimy mnóstwo niesportowych rzeczy... więc robi to wrażenie! Zresztą dla mnie wszyscy, którzy kończą tę trasę są prawdziwymi Mistrzami przez duże M. Fotka z ostatniego punktu kontrolnego przed metą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TVGxTXKAZjI/AAAAAAAADTU/SmWA3fMOlLQ/s1600/ela.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TVGxTXKAZjI/AAAAAAAADTU/SmWA3fMOlLQ/s200/ela.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571429160225629746" /&gt;&lt;/a&gt;Długi dystans to nie tylko męska domena. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ela Molenda&lt;/span&gt;, startująca w barwach &lt;a href="http://funexsports.pl/nasz_team.php"&gt;teamu Funexport&lt;/a&gt;, w tym roku zagięła naszych, i nie tylko naszych, chłopaków na Mazovii 24 h. To dobowy wyścig, w którym chodzi o przejechanie jak najdłuższego dystansu po kilkunastokilometrowych pętlach. Trasa ma charakter łatwego technicznie MTB . Ela na pewno wykorzystała rajdowe doświadczenie, odporność na sen i umiejętność jazdy nocą. Przejechała 24 okrążenia (po 15 km, co daje 360 km!), wygrywając kobiecą kategorię solo. Tylko 15 mężczyzn mogło pochwalić się lepszymi wynikami. Brawa dla Eli i spóźnione, lecz szczere gratulacje! Autorem zdjęcia jest Łukasz Sompoliński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzK3zQt9FI/AAAAAAAAC4w/OT6F1xmVSag/s1600/kp2010-3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzK3zQt9FI/AAAAAAAAC4w/OT6F1xmVSag/s200/kp2010-3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556539100270294098" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wszystkie wyzwania mają charakter oficjalny. Taka jest na przykład legendarna Krwawa Pętla, czyli objechanie Warszawy dookoła czerwonym szlakiem. Trasa liczy ponad 240 km, limit czasowy to doba. Dystans nie jest jedynym przeciwnikiem. Źle oznakowany, zarośnięty szlak, którego sekrety skrywają tajne archiwa PTTK, to prawdziwa zmora. Zwłaszcza, gdy mija już doba od wyjechania z domu. Krwawa Pętla padła w tym roku łupem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bartka Jachymka&lt;/span&gt;, z którym miałam przyjemność kilka razy startować tu i ówdzie. Było to już drugie podejście Bartka do tematu. Na &lt;a href="http://www.otwock.org.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=2607&amp;postdays=0&amp;postorder=asc&amp;start=160"&gt;forum Otwockiej Grupy Rowerowej&lt;/a&gt; znajdziecie relację Bartka z tej przejażdżki wraz z sugestywnymi fotkami i historią pewnego spotkania... "Przed Zielonką zrobiło się widno i przez to fotka z mety wygląda tak samo jak ze startu. Jakbym nigdzie nie był. "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzKx02UkuI/AAAAAAAAC4o/8yxohJsieAc/s1600/dsc03282.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzKx02UkuI/AAAAAAAAC4o/8yxohJsieAc/s200/dsc03282.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556538997617234658" /&gt;&lt;/a&gt;Na koniec mistrzyni wytypowana przez Sahiba. Podczas rajdu &lt;a href="http://www.adventuretrophy.pl/"&gt;Adventure Trophy&lt;/a&gt; Marcin miał okazję wielokrotnie mijać się na trasie z zespołem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Basi Muzyki&lt;/span&gt; i wspomnianego kolegi Bartka. Basia to wyśmienita biegaczka, jednak jazda rowerem, zwłaszcza po górach, była dla niej sporym wyzwaniem. Mimo to właśnie ten zespół w efekcie był pierwszy na mecie, a Basia pokonała ponoć wiele swoich uprzedzeń do górskiej jazdy, zapędzając Marcina i jego partnera Olka w rowerowe kompleksy. Autorem zdjęcia jest &lt;a href="http://silne-studio.pl/.temp_3/index.html"&gt;Piotr Siliniewicz&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo przecież wyzwań, których stawialiśmy sobie w tym roku, było bez liku. Czasami mam wrażenie, że otaczają mnie sami Mistrzowie. Mam nadzieję, że ci, których nie wymieniłam, nie pogniewają się za to :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Życzę wszystkim noworocznie wielu ciekawych tras, sprawdzonego towarzystwa, samoczyszczącego się napędu, pogody wedle uznania ciepłej lub bardzo ciepłej, prężnej łydki, wygodnego siodełka i smacznych batoników, a przede wszystkim niezliczonych rowerowych inspiracji!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3926132729243511490?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3926132729243511490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/m-jak-mistrzowie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3926132729243511490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3926132729243511490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/m-jak-mistrzowie.html' title='M jak Mistrzowie'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRzLHBX5OgI/AAAAAAAAC5A/NTLtQEAqr1o/s72-c/IMG_3016.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1667113333596904647</id><published>2010-12-28T17:28:00.008+01:00</published><updated>2011-12-11T20:34:09.663+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocna Masakra'/><title type='text'>Co miałam na Nocnej Masakrze i jak się sprawdziło</title><content type='html'>Na wstępie fotka z mety przysłana przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kamila&lt;/span&gt;. W relacji z Nocnej Masakry wspomniałam o spotkaniu pieszego, który zgubił mapę. Był to właśnie Kamil. Później spotkaliśmy się tuż przed metą, zagrzewając nawzajem do "walki" o ostatnie metry. A w szkole Pan Nocny Strażnik zrobił nam taką oto fotkę, lekko niewyraźną i zamgloną, a więc tym bardziej oddającą klimat :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRoQPJRtD7I/AAAAAAAAC4M/JxvVSTuMt9E/s1600/Zdj122_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRoQPJRtD7I/AAAAAAAAC4M/JxvVSTuMt9E/s400/Zdj122_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555770942689185714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przechodząc do tematu sprzętowego - Nocna Masakra to nie są zawody w duchu minimalizmu. Wręcz przeciwnie. Im bardziej słupek rtęci spada na łeb, tym bardziej rośnie wielka sterta rzeczy do zabrania na trasę. A to na grzbiet, a to do plecaka. Zimowy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rower &lt;/span&gt;obarczony &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;mapnikiem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;, pompką, zestawem naprawczym, lampką i akumulatorem&lt;/span&gt; też waży swoje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warunki - około -10°C, bezwietrznie, w nocy mgła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strój:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czapeczka pod kask z windstoperowymi "uszami". Na szyi buff wełniany.&lt;br /&gt;Okulary z jasnymi szkłami - zabrałam, ale zdjęłam. Nie były potrzebne. W takich warunkach nie ma pyłu, owadów, ani błota strzelającego w oczy.&lt;br /&gt;Kask z przyczepioną czołówką. Czołówki używam tylko do czytania mapy. Podczas jazdy nie lubię, bo efekt jest podobny do jazdy samochodem z włączonym światłem w środku. Dlatego cenię w miarę wygodny, duży przycisk w czołówce, możliwy do obsługi w rękawiczkach.&lt;br /&gt;Ciepła bielizna Falke, letnia koszulka rowerowa z wszytą na plecach torbą na camelback, bielizna wełniana, cienki polar Beri, softshell (windstoper). Wszystko sprawdziło się ok, część trasy jechałam bez polara, założyłam go na szosie, gdzie mniejszy wysiłek i większa prędkość powodowały niemiłe zimno.&lt;br /&gt;Rękawice narciarskie i dodatkowe cienkie rękawiczki jedwabne (na asfalcie). Kompas na rękawicy.&lt;br /&gt;Spodenki rowerowe Alpinusa (jesienne, lekko ocieplane), cienkie spodnie softshellowe z łatami na kolanach (dzięki temu w kolana nie jest zimno).&lt;br /&gt;Skarpetki wodoodporne Sealskinz, buty zimowe, ochraniacze neoprenowe - bardzo dobry, ciepły zestaw. Dodatkowo ochraniacz był przykręcony od spodu do kolców w butach. Dzięki temu podczas chodzenia w kopnym śniegu ochraniacz nie spadał z czubka i nie zbierał śniegowej kuli. Jedyną wadą zestawu były buty, które mają bardzo sztywne cholewki. O ile na asfalcie nie ma to znaczenia, to w terenie, podczas częstego wypinania się i chodzenia, bardzo masakruje kostki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Plecak&lt;/span&gt; inov-8, a w nim:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Picie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po doświadczeniach z zeszłego roku zabrałam mały termos z herbatą - 0,5 l. W kieszeni bezpośrednio w koszulce - camelback z muszynianką - 1 l. Butelka coli 0,5 l. Picia mi wystarczyło, a nawet miałam za dużo ze względu na wcześniejsze zjechanie z trasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jedzenie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;4 batoniki chałwa oraz 1 rogalik truskawkowy uzyskany od Tomka w wyniku wymiany za chałwę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I jeszcze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zapasowa cieniutka bluza, NRC, zapalniczka, 10 cm odcięte z centymetra krawieckiego, 2 zapasowe akumulatory do lampki (użyłam jeden), zapasowe baterie do czołówki, zapasowy buff, 50 zł (po zeszłorocznych doświadczeniach, kiedy to na stacji orlenu mogłam się napić tylko ciepłej wody z kranu). Przed wyjechaniem na trasę tłusty krem na twarz i dłonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do dzielenia się Waszymi zimowymi patentami i zestawami. W osobnej notce zamieszczę klika fotek sprzętowych, w tym jedną ze zwycięzcą Nocnej Masakry czyli Pawłem Brudło w roli głównej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1667113333596904647?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1667113333596904647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/co-miaam-na-nocnej-masakrze-i-jak-sie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1667113333596904647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1667113333596904647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/co-miaam-na-nocnej-masakrze-i-jak-sie.html' title='Co miałam na Nocnej Masakrze i jak się sprawdziło'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRoQPJRtD7I/AAAAAAAAC4M/JxvVSTuMt9E/s72-c/Zdj122_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3746137928742327189</id><published>2010-12-24T11:07:00.001+01:00</published><updated>2010-12-24T11:09:54.196+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><title type='text'>Z choinkowej krainy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRRxDqHkvyI/AAAAAAAAC4A/uMFMqSwFUic/s1600/IMG_3782_m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRRxDqHkvyI/AAAAAAAAC4A/uMFMqSwFUic/s400/IMG_3782_m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554188548114267938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Autorką bombki jest Ela, Mama Sahiba.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3746137928742327189?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3746137928742327189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/z-choinkowej-krainy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3746137928742327189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3746137928742327189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/z-choinkowej-krainy.html' title='Z choinkowej krainy'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TRRxDqHkvyI/AAAAAAAAC4A/uMFMqSwFUic/s72-c/IMG_3782_m.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5735225412303891524</id><published>2010-12-22T10:13:00.005+01:00</published><updated>2011-10-20T12:35:12.556+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kierowcy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocna Masakra'/><title type='text'>FGW i ZMY - wielkie brawa!</title><content type='html'>Pisząc o wrażeniach z Nocnej Masakry nie wspomniałam o jednym aspekcie, który według mnie zasługuje na osobną notkę. Chodzi mi mianowicie o kulturę miejscowych kierowców na drodze. Jako mieszkanka podwarszawskiej "wsi" przeżyłam istny szok! &lt;br /&gt;Jazda nocą po oblodzonych drogach nie jest zbyt bezpieczna - to każdy wie. Ani dla rowerzysty, ani dla kierowcy. Jednak tam, na pograniczu województw zachodniopomorskiego i lubuskiego, ani razu nie spotkała mnie sytuacja, w której poczułabym się zagrożona przez jakieś pędzące auto. Niezależnie od tego, czy była to krajówka, czy droga wojewódzka, czy zaśnieżony leśny asfalt. Nikt nie trąbił, nie wyprzedzał "na centymetry". Zdarzyło mi się wręcz, że jadące z naprzeciwka auto terenowe zjechało na bok w zaspę i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ustąpiło mi miejsca&lt;/span&gt; na leśnej, wąskiej drodze! &lt;br /&gt;Mało prawdopodobne, by zajrzeli tutaj akurat kierowcy z Barlinka i okolic. Gdyby jednak, to serdecznie dziękuję i pozdrawiam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5735225412303891524?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5735225412303891524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/fgw-i-zmy-wielkie-brawa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5735225412303891524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5735225412303891524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/fgw-i-zmy-wielkie-brawa.html' title='FGW i ZMY - wielkie brawa!'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8922636828751341379</id><published>2010-12-20T23:56:00.011+01:00</published><updated>2011-10-20T12:35:29.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocna Masakra'/><title type='text'>Nocna Masakra - wrażenia</title><content type='html'>Zima jest fajna, śnieg też. Rower też jest fajny. Ale połączenie jednego z drugim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele osób nie chce jeździć zimą. Bo zimno, bo ślisko, bo ciemno. Nocna Masakra w wydaniu rowerowym to zawody dla tej garstki, która uważa, że na rower zawsze jest dobra pora. Żeby było zadość nazwie, rowerzyści startują o 16.30, a limit czasu to 15 godzin. To tak w skrócie. Imprezę organizuje Daniel Śmieja, więc wiadomo, że gdzieś na zachodnich rubieżach. W zeszłym roku byłam na Masakrze w Długiem koło Dobiegniewa. Tym razem padło na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Barlinek&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barlinek? Kojarzy mi się tylko z deską podłogową i z niczym więcej. Pewnie mają tam jakieś lasy, w których te deski strugają. Rzut oka na mapę i wszystko jasne, choć wyobraźnia budowniczego trasy wcale nie ograniczyła się do lasów - na północ od miasteczka rozpościerają się też pola i wioski. Daniel na odprawie odradza nam jednak tę część trasy. "Drogi tam zawiane, jedźcie do lasu". Lepszej reklamy nie trzeba, tym bardziej, że jadę sama i zwiedzanie wiosek wcale mi się nie uśmiecha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazda po śniegu ma w sobie wiele uroku, choć podczas zawodów aspekt praktyczny przeważa nad romantycznym. Jest ciężko, nie można pozwolić sobie na beztroskie bujanie w obłokach. Kontrowanie poślizgów, to noga czujnie wypięta, to mocniejsze wdepnięcie, żeby wykaraskać rower z głębokiego, przemielonego śniegu. Po pewnym czasie przychodzi większa pewność, prędkość nieznacznie wzrasta, aż do... spektakularnej zwałki prosto w wielką zaspę! I tak w kółko, to asfalt z ubitym śniegiem, to lód, to śnieg przypominający mokry piasek, to suchy, to śnieg kopny, to koleiny... Brakuje mi tych wszystkich kilkudziesięciu określeń śniegu, którymi ponoć posługują się Inuici.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rowerzystów wystartowało 22. Odkąd czerwone światełka Wikiego i Bronka zniknęły daleko w lesie, nie spotykam prawie nikogo. Parę razy mijamy się na punktach ze Stasiejem, zaliczając punkty w tej samej kolejności. Na drodze do Zdroiska spotykam pieszego, który zgubił mapę. Komórką robi zdjęcia mojej rowerówki, żeby wrócić do bazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy pojawia się mgła. Jest pewnie -10°, może mniej, skąd ta mgła? Z jednej strony jest nieprzyjemna, zwłaszcza na odkrytym terenie. Widzę tylko mały kawałek drogi, zarys krzaków po bokach. Z drugiej strony bezwietrznie, niesamowita cisza, śnieg i ta mgła tłumią dźwięki. Z pola spogląda na mnie sarna. Cała scena ma w sobie coś nierealnego, magię i ulotne piękno. Do rzeczywistości przywołuje jednak szczypiące powietrze, wjeżdżam w las, do czwartego punktu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To już mój ostatni punkt. Zza zakrętu wyłaniają się światełka - aż czterech jadących razem rowerzystów z krótszej trasy rowerowej! Do bazy mam jeszcze około 30 km, z czego większość po asfalcie, który wcale nie gwarantuje szybkiej jazdy. Jest 23.00, na liczniku prawie 50 km. To żaden wynik, jak na tyle godzin jazdy (i pchania!), ale tym razem nie przyjechałam się ścigać. Wrażenia, ten cały przedświąteczny klimat w oświetlonych wioskach, samotna jazda nocą, czas na własne rozmyślania, niezbyt trudna, ale jednak wymagająca precyzji nawigacja, testowanie zimowego sprzętu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie kilometry dłużą się nieznośnie, bolą różne części ciała od jazdy w ciągłym napięciu. Spotkanie pary lisów na drodze urasta do rangi ważnego wydarzenia. Podobnie wymiana akumulatora w lampce i łyk herbaty z małego termosu. Telefon do Sahiba - miły przerywnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nareszcie z mgły wyłania się zielona tablica "Barlinek"! Nawierzchnia w miasteczku jest gorsza niż poza nim. Gdy mijam stację benzynową, przednie koło zarzuca i zataczam dziwną trajektorię. Licznik pokazuje zaledwie 78 km, a na karcie startowej widnieją tylko 4 przedziurkowane pola. Mimo mizernego sportowego wyniku mam jednak dużo satysfakcji z samotnego zmierzenia się z trasą. Mogło być lepiej, bo do limitu zostało parę godzin. Ale tak to już bywa, że na trasie patrzy się na te sprawy inaczej niż w domu, a wizja ciepłej bazy, do której można dojechać prawie odśnieżonym asfaltem działa lepiej niż magnes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O sprzęcie, który zabrałam, o patentach podpatrzonych w bazie - będzie osobna notka. Stay tuned, jak mawiają :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8922636828751341379?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8922636828751341379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/nocna-masakra-wrazenia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8922636828751341379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8922636828751341379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/nocna-masakra-wrazenia.html' title='Nocna Masakra - wrażenia'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5606749235484075790</id><published>2010-12-16T23:09:00.007+01:00</published><updated>2010-12-16T23:47:42.347+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>List do Mikołaja</title><content type='html'>Zbliża się Gwiazdka, a jak Gwiazdka, to wiadomo - prezenty. Nie będę długo nudzić o jakiś korbach ani super-smarach. Wyselekcjonowałam specjalnie dla Czytelników najfajniejsze pomysły. Kto odrobił grzecznie treningowe plany, po zawodach czyścił rower z błota i nie stawiał go w przeciągach :), ten na pewno znajdzie pod choinką to, o co poprosił Mikołaja w liście!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek coś dla zarobionych, którym czasu nie starcza na zajęcia domowe i treningi. Taki gadżet znalazłam &lt;a href="http://gadzetomania.pl/2010/07/18/rower-z-wbudowana-pralka"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i zapożyczyłam fotkę. Rower z wbudowaną pralką pozwoli ubrania jednocześnie brudzić i prać. Fantastyczne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVI2Deu3I/AAAAAAAAC3U/KoIMVMVvIeA/s1600/pralka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 315px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVI2Deu3I/AAAAAAAAC3U/KoIMVMVvIeA/s400/pralka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551413469869161330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Coś dla prawdziwych elegantów. Fotka pochodzi z aukcji internetowej, która niestety się skończyła, ale wiecie - Mikołaj może wszystko! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVFCiNJeI/AAAAAAAAC3M/-lCP8fJoM8Y/s1600/krawat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 182px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVFCiNJeI/AAAAAAAAC3M/-lCP8fJoM8Y/s400/krawat.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551413404499781090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Coś dla sprzętowych minimalistów - pompka mniejsza od długopisu. Fotka mojego autorstwa (a recenzja w przyszłości).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVA8UPdMI/AAAAAAAAC3E/SEZ2FK0DPXo/s1600/pompka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 172px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVA8UPdMI/AAAAAAAAC3E/SEZ2FK0DPXo/s400/pompka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551413334111122626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla rowerzystów-filatelistów. Na pewno tacy się znajdą. Świetny podarek, bo nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Fotka pochodzi z aukcji internetowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqU8lQdv3I/AAAAAAAAC28/qzBqD-c77Gc/s1600/znaczek.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 264px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqU8lQdv3I/AAAAAAAAC28/qzBqD-c77Gc/s400/znaczek.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551413259201789810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pralkę już mam, pompkę zresztą też, znaczków nie zbieram, a w krawatach nie chodzę. Ale zamierzam poprosić mojego Mikołaja o coś zupełnie innego - o wspólną przejażdżkę w święta. Albo nawet dwie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wy napisaliście już listy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5606749235484075790?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5606749235484075790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/list-do-mikoaja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5606749235484075790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5606749235484075790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/list-do-mikoaja.html' title='List do Mikołaja'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TQqVI2Deu3I/AAAAAAAAC3U/KoIMVMVvIeA/s72-c/pralka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3633941563273529212</id><published>2010-12-04T15:36:00.007+01:00</published><updated>2011-01-07T14:42:14.693+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biegówki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Biegówki czas odkurzyć</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPpUuu303tI/AAAAAAAAC1s/FhNmT99bLcw/s1600/IMG_3724_.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPpUuu303tI/AAAAAAAAC1s/FhNmT99bLcw/s200/IMG_3724_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546839052893085394" /&gt;&lt;/a&gt; I stało się - Pani Zima już na dobre rozgościła się w okolicy. Oczywiście rowerem da się jeździć po wszystkim (no, prawie), ale na rower będzie jeszcze czas. A póki śnieg, to trzeba korzystać!!! Zresztą biegówki to zimą ulubiony sport kolarzy - podobno angażują te same mięśnie, co jazda rowerem.&lt;br /&gt;Białe szaleństwo zaczęłam już w poniedziałek, czyli jeszcze w listopadzie. A dziś wybrałam się na biegówkowe BnO. To dzięki Krzyśkowi, znajomemu od rajdów, który mieszka niedaleko i obiecał mnie zabrać. Pojechaliśmy na drugi koniec Warszawy, żeby poszusować po kompletnie zaśnieżonym lesie za lampionami, które wiszą tam jako pozostałość po zeszłotygodniowym  MTBO. Były to zawody tylko z nazwy, bo nikt nie liczył czasu, a każdy mógł zebrać tyle punktów, ile chciał albo na ile starczyło mu siły.&lt;br /&gt;Dwie godziny jazdy po wydmach były absolutnie fantastyczne. Od czasu do czasu z drzew spadały czapy śniegu. Nie obyło się bez przygód - bagienka jeszcze nie wszędzie zamarzły i można było się zapaść w wodę. A narty tego nie lubią - kleją się później jak jasna cholera. Pomimo, że w tym terenie jeździłam już kilka razy na zawodach MTBO, to i tak udało mi się trochę zgubić (uprzedzę ewentualne pytanie - według mojej własnej skali można zgubić się troszeczkę, troszkę, trochę, trochę bardziej i bardzo). Dzięki temu mogłam w pewnej chwili poczuć się jak w środku zasypanej tajgi, torując własny ślad w dziewiczym, głębokim śniegu na zapomnianej wydmie. Mmmmmmm..... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zauważyliście, że mapy do BnO są takie trochę... zimowe?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3633941563273529212?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3633941563273529212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/biegowki-czas-odkurzyc.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3633941563273529212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3633941563273529212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/12/biegowki-czas-odkurzyc.html' title='Biegówki czas odkurzyć'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPpUuu303tI/AAAAAAAAC1s/FhNmT99bLcw/s72-c/IMG_3724_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-4222100380478286211</id><published>2010-11-30T13:31:00.008+01:00</published><updated>2010-12-21T00:03:57.152+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Biało w Zalesiu</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka zdjęć z niedzielnego wypadu do Żabieńca i Zalesia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazda po świeżym śniegu jest najprzyjemniejsza. Monika w akcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvVgegouI/AAAAAAAAC1A/gQrx0UyJtbo/s1600/PB280070.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvVgegouI/AAAAAAAAC1A/gQrx0UyJtbo/s320/PB280070.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545320193974117090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre leśne drogi rozjeżdżone. Mimo to jest bajkowo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvFzndu-I/AAAAAAAAC0w/6bwgRR9s1-s/s1600/PB280060.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvFzndu-I/AAAAAAAAC0w/6bwgRR9s1-s/s320/PB280060.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545319924234042338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli łapię jaką-taką równowagę :) Zamarznięty na kość lewy pedał nie ułatwia sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvdDGMZtI/AAAAAAAAC1I/rLZm86wRPTQ/s1600/PB280071.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvdDGMZtI/AAAAAAAAC1I/rLZm86wRPTQ/s320/PB280071.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545320323526452946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieco błota. Słońce coraz niżej, pora wracać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvp3IbI2I/AAAAAAAAC1Q/ta-nAHYU4QY/s1600/PB280076.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvp3IbI2I/AAAAAAAAC1Q/ta-nAHYU4QY/s320/PB280076.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545320543652881250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu czeka jeszcze mycie roweru :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvM2EVfeI/AAAAAAAAC04/ej3aQPpn8xY/s1600/PB280066.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvM2EVfeI/AAAAAAAAC04/ej3aQPpn8xY/s320/PB280066.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545320045151092194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-4222100380478286211?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/4222100380478286211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/biao-w-zalesiu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4222100380478286211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4222100380478286211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/biao-w-zalesiu.html' title='Biało w Zalesiu'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPTvVgegouI/AAAAAAAAC1A/gQrx0UyJtbo/s72-c/PB280070.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-9017738586638597736</id><published>2010-11-28T16:49:00.008+01:00</published><updated>2010-12-21T00:04:11.702+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Zimowy tuning</title><content type='html'>Po spożyciu śniadania mistrzów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPJ6UT1hg7I/AAAAAAAAC0I/t6CpgxSCP6Q/s1600/ma.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPJ6UT1hg7I/AAAAAAAAC0I/t6CpgxSCP6Q/s320/ma.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544628580587242418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... i wyjęciu z szafy dawno nie używanych zimowych ciuszków...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPJ6cPuDoUI/AAAAAAAAC0Q/Ahzh52Yq-fA/s1600/ub.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPJ6cPuDoUI/AAAAAAAAC0Q/Ahzh52Yq-fA/s320/ub.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544628716921135426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... wyciągnięciu "zimówki", przesmarowaniu jej i zaopatrzeniu w błotnik tylny, przyszła dziś pora na pierwszą w tym sezonie jazdę po śniegu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabawa w lesie wyśmienita. Śnieg miejscami ubity na gładko, śliski, gdzie indziej dziewiczy i miękki, pryskający spod przedniego koła. Roślinność przykryta białymi poduszeczkami, słońce przebijające się przez chmury i złocące czarne kałuże. Dla takich widoków warto się trochę utaplać :) Zdjęcia niebawem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Jak Wam się podoba blog w zimowej szacie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-9017738586638597736?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/9017738586638597736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/zimowy-tuning.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/9017738586638597736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/9017738586638597736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/zimowy-tuning.html' title='Zimowy tuning'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TPJ6UT1hg7I/AAAAAAAAC0I/t6CpgxSCP6Q/s72-c/ma.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8126742193940873713</id><published>2010-11-22T22:46:00.006+01:00</published><updated>2010-11-22T23:25:03.926+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Jabłkowa stolica i gość z kosmosu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TOrk5VFkHyI/AAAAAAAACzk/NpEgIzd3x7Q/s1600/IMG_8994_.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TOrk5VFkHyI/AAAAAAAACzk/NpEgIzd3x7Q/s200/IMG_8994_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542493964996976418" /&gt;&lt;/a&gt;Jesień zapanowała już niepodzielnie. Kto wie, czy nagle nie zastąpi jej Pani Zima. Dzisiejszą notkę postanowiłam zatem przekornie zilustrować zdjęciem zrobionym w pełni lata. Niestety nie mam żadnych optymistycznych wieści "z terenu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczorajsza przejażdżka z Moniką i Piotrkiem do Tarczyna przekonała mnie, że pora już porzucić letni styl. Klockowe opony, błotnik, jakaś wiatróweczka i ochraniacze na buty bardzo by się wczoraj przydały. Cóż, nie miałam ich i przez pewien czas rozmyślałam całkiem na serio o starym patencie kolarskim w postaci gazety za pazuchą ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawostek krajoznawczych - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tarczyn &lt;/span&gt;to jabłkowa stolica. Na rynku mają tam nawet pomnik-fontannę w kształcie tego owocu. W pobliskiej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Baszkówce &lt;/span&gt;w 1994 r. spadł meteoryt. Możecie go zobaczyć &lt;a href="http://www.pgi.gov.pl/muzeum/kolekcja/meteoryt_baszkowka/index.html"&gt;tutaj.&lt;/a&gt; Ładny, prawda? Meteoryty to takie przypominacze, że na naszej planetce dryfujemy przez wielką i ciemną przestrzeń. A my nie zawsze mamy czas spojrzeć w niebo albo spoglądamy, a tam chmury, chmury i chmury (jak od paru dni). Niestety miejsce upadku meteorytu w Baszkówce zostało już prawdopodobnie wyeksplorowane i zasypane. Do ciekawych miejsc należy pobliski &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Złotokłos&lt;/span&gt;, w którym zachowało się (jeszcze!) sporo przedwojennej podmiejskiej architektury, która niestety znika bardzo szybko. Latem można tu podjechać odrestaurowaną wąskotorówką z Piaseczna. Przyznaję, że stałym celem naszych wycieczek jest pewna cukiernia przy głównej ulicy Złotokłosu. A wczoraj nie byliśmy w niej jedynymi przedstawicielami sekty lajkrowców!*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Poza Piotrkiem, który nadal twierdzi, że najlepsze lajkry to bojówki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8126742193940873713?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8126742193940873713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/jabkowa-stolica-i-gosc-z-kosmosu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8126742193940873713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8126742193940873713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/jabkowa-stolica-i-gosc-z-kosmosu.html' title='Jabłkowa stolica i gość z kosmosu'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TOrk5VFkHyI/AAAAAAAACzk/NpEgIzd3x7Q/s72-c/IMG_8994_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-856675025955018719</id><published>2010-11-12T10:53:00.006+01:00</published><updated>2010-11-12T21:36:22.290+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Dżinn i tajemnicza kaplica</title><content type='html'>Święto narodowe wypada jakoś uczcić, a my zrobiliśmy to oczywiście rowerowo. My, to znaczy przygodowa ekipa: Monika, jej mąż Piotrek, który konsekwentnie odmawia przebierania się za rowerzystę, ale i tak jeździ najszybciej z nas, no i ja. Wystartowaliśmy spod fabryki Piotrka w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chynowie&lt;/span&gt;, przemierzając krainę przystrojoną nieco zmokłymi flagami, łopoczącymi na istnie listopadowym wietrze, jakby importowanym prosto z islandzkiego interioru. Tylko żółte liście przyklejające się do opon i pojedyncze zapomniane jabłka przypominały, że jesteśmy w krainie sadowników, która ciągnie się hen, aż za Warkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TN0O_cNzOYI/AAAAAAAACzQ/boEUdDxuoK0/s1600/wa1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TN0O_cNzOYI/AAAAAAAACzQ/boEUdDxuoK0/s400/wa1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538599599804201346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mżawka, chmury jak z kina grozy, zamknięte bary i sklepy nie odstraszyły nas. Wszak napisałam, że jest to przygodowa ekipa - jedna z najbardziej przygodowych, z którymi bywam na rowerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw w samym środku lasu natknęliśmy się na duży zielony termos. Dokładniej w kolorze mięty. Spekulacje nad jego zawartością były dużo ciekawsze niż otwarcie go. Wśród propozycji pojawił się dżinn (nie dżin), herbata, kawa, potwór, schłodzona wódka. Znalezienie termosu sprowokowało dyskusję o drwalach i ich zwyczajach. Ani się obejrzeliśmy, a las się skończył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samotny termos stanowił tylko preludium dalszej przygody. Otóż po wyjechaniu z lasu, znaleźliśmy ni mniej, ni więcej, tylko tajemniczą kaplicę! Nie była to jakaś tam mała kapliczka-figurka, tylko solidny murowany budynek, otoczony wiekowymi lipami. Ciekawostką jest, że została postawiona dosłownie w szczerym polu. Nie prowadzi do niej żadna droga, w zasięgu wzroku nie ma domu ani zagrody. Miejsce niesamowite, zresztą popatrzcie na zdjęcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TN0O3xwIUFI/AAAAAAAACzI/-9CH59cG0mg/s1600/wa2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 272px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TN0O3xwIUFI/AAAAAAAACzI/-9CH59cG0mg/s400/wa2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538599468146380882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Skąd taki budynek pośród pól i sadów, w zupełnie odludnym miejscu? W okolicy były dawniej dwa duże majątki ziemskie - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rytomoczydła &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nowa Wieś&lt;/span&gt;. Poszperałam w internecie, choć łatwo nie było. Ale opłaciło się, bo znalazłam naprawdę przewrotną historię. Był sobie pewien dziedzic, który dbał o rozgłos. Nie to, żeby był hulaką czy rozrabiaką, chodziło mu raczej o popularność. Nazywał się Tomasz Gąsiorowski i nabył w 1821 r. majątek Nowa Wieś. Kiedy już rozgościł się na dobre w nowej siedzibie, postanowił zaskarbić sobie szacunek okolicy i wyremontować kościół w pobliskich &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Boglewicach&lt;/span&gt;, kompletną ruinę. Na ten cel urządził wielką kwestę pośród bogatych sąsiadów. Gdy zebrał już wystarczające środki, powziął jednak nowy plan. Postanowił wybudować nowy kościół na terenie własnego majątku, w odludnym miejscu, w przysiółku Franulin (?) koło &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gołębiewa&lt;/span&gt;. Jak postanowił, tak zrobił. Nie był to wielki budynek, raczej kaplica niż kościół, jednak krok ten ściągnął na niego zrozumiały gniew całej okolicy! Żeby tego było mało, sprowadził tu wyposażenie kościoła w Boglewicach, który miał remontować. Wkrótce szczęście odwróciło się od niego i jego rodziny i po kilku latach musiał sprzedać całą posiadłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez okolicę przetoczyło się Powstanie Styczniowe i dziejowe burze. Ale kaplica przetrwała, i choć wewnątrz zrujnowana, do dziś przypomina dziedzica-defraudatora. Gdybym robiła jakiś rajd w okolicy, na pewno postawiłabym obok niej PK :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do wycieczki, pogoda robiła się coraz gorsza. Browar w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Warce &lt;/span&gt;objechaliśmy od kuchni, spekulując nad możliwościami przejęcia jakiegoś transportu, najlepiej kolejowego. Po zwiedzeniu jeszcze jednej strasznej sakralnej budowli w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Michalczewie*&lt;/span&gt; wróciliśmy najkrótszą droga do Chynowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Fotki zrobiłam dzięki udostępnieniu mi przez Monikę telefonu. Lokalizacja kaplicy na Google Earth&lt;a href="http://www.panoramio.com/photo/43572522"&gt; tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;* Nie będę się rozpisywać, ale bez trudu znajdziecie mnóstwo fotek w internecie. Polecam zwłaszcza młodym architektom - warto!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-856675025955018719?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/856675025955018719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/dzinn-i-tajemnicza-kaplica.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/856675025955018719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/856675025955018719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/dzinn-i-tajemnicza-kaplica.html' title='Dżinn i tajemnicza kaplica'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TN0O_cNzOYI/AAAAAAAACzQ/boEUdDxuoK0/s72-c/wa1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5027167498325152088</id><published>2010-11-05T18:25:00.010+01:00</published><updated>2010-12-21T00:07:52.974+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tor'/><title type='text'>Migawki z Pruszkowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_UkzKrLI/AAAAAAAACyw/_2s1lKOo4sI/s1600/kolarze+450.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_UkzKrLI/AAAAAAAACyw/_2s1lKOo4sI/s320/kolarze+450.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536119464653401266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś na Pruszkowskim torze kolarskim rozpoczynają się Mistrzostwa Europy Elity w Kolarstwie Torowym. Rano byłam razem z niezawodną Moniką Strojny na eliminacjach. Pomimo, że to jazda w kółko, to dostarcza sporych emocji. Kibiców nie było wielu, ale godna zanotowania była obecność uczniów okolicznych szkół. Najgłośniejszy doping od najmłodszych kibiców mieli więc zapewniony nasi. W sprincie drużynowym nasi panowie zakwalifikowali się do walki o brąz, z czego bardzo się cieszymy i będziemy nadal kibicować, choć niestety już wirtualnie. A więcej fotek niebawem pojawi się na &lt;a href="http://www.monikastrojny.com/"&gt;stronie Moni&lt;/a&gt;. Wszystkie te świetne migawki są Jej autorstwa (dziękuję!). Kolarze torowi w swoich malowniczych strojach przypominają egzotyczne owady lub "obcych", stanowią więc smaczny kąsek dla fotoreportera. A poszukiwaczom satelitarnym polecam spojrzenie na Tor z kosmosu - wygląda niczym chrabąszcz, który przysiadł koło Pęcickich Stawów ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_LkpU0fI/AAAAAAAACyo/1xHmNkvIVBs/s1600/kolarze+408.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_LkpU0fI/AAAAAAAACyo/1xHmNkvIVBs/s320/kolarze+408.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536119309993300466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_D7Z8frI/AAAAAAAACyg/rS6kn-cQCb8/s1600/kolarze+519.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 226px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_D7Z8frI/AAAAAAAACyg/rS6kn-cQCb8/s320/kolarze+519.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536119178663853746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-5VquDNI/AAAAAAAACyY/zbtaRGg_Wt4/s1600/kolarze+275.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-5VquDNI/AAAAAAAACyY/zbtaRGg_Wt4/s320/kolarze+275.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536118996734971090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-yaFEXpI/AAAAAAAACyQ/Hizq0aA6byQ/s1600/kolarze+229.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 226px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-yaFEXpI/AAAAAAAACyQ/Hizq0aA6byQ/s320/kolarze+229.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536118877660143250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-pzIgolI/AAAAAAAACyI/MjGFZnPHwL8/s1600/kolarze+213.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-pzIgolI/AAAAAAAACyI/MjGFZnPHwL8/s320/kolarze+213.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536118729766642258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-kB05XRI/AAAAAAAACyA/BLyGbvG3nQc/s1600/kolarze+128.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 226px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ-kB05XRI/AAAAAAAACyA/BLyGbvG3nQc/s320/kolarze+128.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536118630631693586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5027167498325152088?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5027167498325152088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/migawki-z-pruszkowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5027167498325152088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5027167498325152088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/migawki-z-pruszkowa.html' title='Migawki z Pruszkowa'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TNQ_UkzKrLI/AAAAAAAACyw/_2s1lKOo4sI/s72-c/kolarze+450.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8917748059736536035</id><published>2010-11-04T22:34:00.003+01:00</published><updated>2010-11-04T22:45:21.962+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Wydmy przetestowane!</title><content type='html'>Magdalenka otwiera podwoje - zabrałam na nowo "odkryte" wydmy najpierw Monikę, później Sahiba. Oboje byli zachwyceni! Nowy poligon treningowy to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wydma nr 1 niedaleko gajówki, fajny singletrack,&lt;br /&gt;- tor XC, o którym już &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2010/10/duzo-maych-dokow.html"&gt;pisałam,&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- wydma nr 2 być może koło ul. Leszczynowej (nie mam dobrej mapy niestety), krótki, stromy singletrack,&lt;br /&gt;- wydmy nr 3 i 4 koło między ul. Sosnową a Brzozową, wjazd od strony pomnika, zjazd w stronę placu zabaw,&lt;br /&gt;- wydma nr 5 wzdłuż ul. Brzozowej, łagodny podjazd, kręty, krótki zjazd wzdłuż ul. Lipowej,&lt;br /&gt;- i jeszcze kilka nie poznanych ścieżek, wiodących w leśne ostępy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monika wymyśliła, że opracujemy pętlę łączącą te górki i będziemy pokonywać ją na czas. A co! Skoro Bracia P. mają swój track w Zalesiu, to my nie będziemy gorsze ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8917748059736536035?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8917748059736536035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/wydmy-przetestowane.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8917748059736536035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8917748059736536035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/11/wydmy-przetestowane.html' title='Wydmy przetestowane!'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5477707019964259966</id><published>2010-10-27T01:42:00.002+02:00</published><updated>2010-12-21T00:11:31.756+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mtbo'/><title type='text'>Mapnikowcy kontra reszta lasu</title><content type='html'>W ostatni weekend, słoneczny i zachęcający do spędzenia go niekoniecznie w kapciach, pojechałam na zakończenie sezonu MTBO pod Warszawą. Konkurencją, na którą wszyscy czekali, był scorelauf-bonus. Mówiąc w skrócie - ściganie, w którym na punktach zgarnia się całkiem realną kasę. Start masowy, ostry początek na wysokim tętnie, taktyka (które punkty zgarnąć jako pierwsze? - liczba bonusów jest ograniczona) - jednym słowem emocje sięgające zenitu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to, tłumu w lesie nie było. To znaczy był, ale wcale nie wariatów z mapnikami.  Leśne dukty przemierzali natomiast liczni jeźdźcy na koniach oraz nieco zapóźnieni grzybiarze. Współczynnik "rowerzysta na kilometr kwadratowy" nieco zawyżały rozgrywane na wydmach w tym samym czasie zawody XC. A mapnikowcy pojawiali się rzadko, jak rodzynki w kupnym serniku... Bonusów można było zgarnąć całkiem sporo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szwecja, lata 60., 20-tysięczne miasteczko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wieczorem i nocą sprowadzono posiłki. Morell skontaktował się między innymi z przewodniczącym miejscowego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Klubu Biegu na Orientację&lt;/span&gt; i zaapelował o telefoniczne wezwanie członków do pomocy w przeczesywaniu terenu. O północy otrzymał wiadomość, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pięćdziesięciu trzech czynnych sportowców&lt;/span&gt;, głównie z sekcji juniorów, stawi się w osadzie nazajutrz o siódmej rano".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Stieg Larsson "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przypomnienia tylko - Warszawa z przyległościami ma ponad 2 mln mieszkańców :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5477707019964259966?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5477707019964259966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/mapnikowcy-kontra-reszta-lasu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5477707019964259966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5477707019964259966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/mapnikowcy-kontra-reszta-lasu.html' title='Mapnikowcy kontra reszta lasu'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1658463752978068764</id><published>2010-10-23T22:48:00.007+02:00</published><updated>2011-10-20T12:28:44.214+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mapy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czarno na białym'/><title type='text'>Easy, medium, hard...</title><content type='html'>Wpadło mi w ręce kilka kilogramów rowerowej prasy, którą kupuje Monika. Większość to polskie tytuły, ale pośród tego jeden rodzynek - brytyjski "Mountain Bike Rider", w skrócie "MBR". Zawartość ciekawa, także graficznie, a waga zdecydowanie nie piórkowa - 156 stron, więc nawet po odliczeniu reklam zostaje baaardzo dużo lektury. Zdjęcia świetne, choć tutaj i nasze magazyny równają do dobrego poziomu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co mnie urzekło, to rowerowe mini-przewodniki i prosty, ale jakże użyteczny patent. Mapki z perforowanym brzegiem - gotowe, żeby wyrwać i zabrać w teren. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMNKWjLZLOI/AAAAAAAACxg/fSI2K5EE2CM/s1600/IMG_3645.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMNKWjLZLOI/AAAAAAAACxg/fSI2K5EE2CM/s400/IMG_3645.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531346518601706722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to jakaś pseudo-grafika ani żaden szkic, tylko normalna mapa formatu A5, z którą można trasę, jak mniemam, przejechać. Trasy nie są może porażająco długie (od 18 do 35 km), jednak rzut oka na mapy upewnia, że to kawał solidnego MTB. Trasy są cztery: easy, medium, hard oraz "three of the best", rozrzucone po całej Wielkiej Brytanii. Wadą jest brak podanej skali - mapki przeskalowane w taki sposób, by pasowały do formatu. Ponieważ jednak podkładem jest mapa geodezyjna z siatką kilometrową, to pewnie dla większości lokalnych użytkowników skala nie jest zagadką. Ale jako kartograf muszę się do czegoś przyczepić :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMNKcmgx7iI/AAAAAAAACxo/6p35mbjCyWM/s1600/IMG_3644.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMNKcmgx7iI/AAAAAAAACxo/6p35mbjCyWM/s400/IMG_3644.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531346622575930914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na odwrocie mapki skrócone informacje - opis, przewyższenie, baza noclegowa (fajna opcja dla reklamodawców). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy to standardowa rubryka w tym piśmie, bo mam tylko jeden numer. Ogólnie - pomysł wart skopiowania na naszym podwórku, nawet gdyby miał być to dodatek "od święta" ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1658463752978068764?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1658463752978068764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/easy-medium-hard.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1658463752978068764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1658463752978068764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/easy-medium-hard.html' title='Easy, medium, hard...'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMNKWjLZLOI/AAAAAAAACxg/fSI2K5EE2CM/s72-c/IMG_3645.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-757121110771010936</id><published>2010-10-22T17:49:00.005+02:00</published><updated>2010-10-22T18:16:00.481+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Dużo małych dołków</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMG0RjxSZ_I/AAAAAAAACxM/xHe6tlG6A04/s1600/mx.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 257px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMG0RjxSZ_I/AAAAAAAACxM/xHe6tlG6A04/s320/mx.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5530900031140423666" /&gt;&lt;/a&gt;Postanowiłam w końcu nauczyć się jeździć na rowerze. Znalazłam sobie takie oto miejsce wykonane przez kosmitów. Nie to konkretnie, ale jakieś 200 m obok, w lesie pod osłoną drzew. A to dlatego, żeby nie mogli mnie namierzyć. &lt;br /&gt;Przypomniała mi się lotnicza mapka ICAO tundrowych terenów. Leniwy kartograf, któremu nie chciało się za dużo rysować, napisał po prostu "many small lakes". Gdyby ktoś chciał zrobić mapkę do BnO tego lasu, po którym jeździłam, mógłby napisać "dużo małych dołków", bo i tak nikt by się w tym nie połapał.&lt;br /&gt;Wiało dziś tak, że prawie urwało mi głowę. Dobrze, że była mocno przywiązana do kasku. A szczęściarzom ścigającym się właśnie na &lt;a href="http://www.adventurerace.pl/mpar/aktualnosci.html"&gt;MPAR &lt;/a&gt;(zwłaszcza na etapach rowerowych) życzę powodzenia i prędkości większej niż 15 km/h na asfalcie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-757121110771010936?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/757121110771010936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/duzo-maych-dokow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/757121110771010936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/757121110771010936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/duzo-maych-dokow.html' title='Dużo małych dołków'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TMG0RjxSZ_I/AAAAAAAACxM/xHe6tlG6A04/s72-c/mx.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5044580654872723699</id><published>2010-10-19T19:49:00.004+02:00</published><updated>2011-10-20T12:30:16.749+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Co miałam na Harpaganie i jak się sprawdziło</title><content type='html'>Dziś krótkie podsumowanie sprzętowe Harpagana. Rozpiskę zrobiłam po pierwsze po to, żeby zobaczyć, ile tych rzeczy naprawdę jest i co mogłoby być zbędne za rok. Niestety pamięć nie tak dobra jak kiedyś i jak czegoś nie zapiszę, to mi z głowy ulatuje. Być może taka rozpiska komuś pomoże w spakowaniu się na podobną imprezę. Maniaków sprzętowych zapraszam do dyskusji ;) Po zrobieniu tej listy widzę, że uzbierało się tego zaskakująco dużo!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Warunki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Temperatura według prognozy +7°, ile było naprawdę, tego nie wiem. Dość sucho, słaby wiatr, trochę słońca. Start 6.30 (po ciemku), limit 12 h. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rower i wyposażenie nawigacyjne:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1. Mała torebka podsiodłowa, a w niej: dętka, mała pompka presta, zestaw łatek, tool uniwersalny.&lt;br /&gt;2. Trójkąt, a w nim: lampka mocna przednia Sigma, cienki przemakający ortalionik z perteksu jako zapas.&lt;br /&gt;3. Licznik, mapnik, zestaw małych lampeczek przód/tył (tylko widoczność na drodze).&lt;br /&gt;4. Reszta wyposażenia nawigacyjnego: kompas na ręku, linijka (centymetr) na szyi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czego mi zabrakło? Przede wszystkim czegokolwiek do pisania. Na Harpaganie wycena punktów podana jest w małych, niepraktycznych tabelkach. Można też wykuć na pamięć, ale z moją "pamięcią wiewiórki" to bardzo ryzykowny pomysł. Warto już na starcie wpisać wycenę obok punktów. Ja to zrobiłam korzystając z uprzejmości obsługi jednego z punktów, która pożyczyła mi długopis. Trójkąt okazał się mało trafiony - przy mojej malutkiej ramie kolidował z bidonem. Jednak z plecakiem nie chciałabym jechać, muszę pomyśleć o jakimś innym patencie. Może większa torebka podsiodłowa rozwiąże sprawę. Czy Święty Mikołaj to czyta? ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ubranie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;5. Długie spodnie rowerowe, lekko ocieplane, Alpinus.&lt;br /&gt;6. Rhovyl, bielizna wełniana (zamiast polara, zdjęłam po pierwszym pk), bluza Vitesse z tych nieco cieplejszych - ta ostatnia to moja ulubiona bluza ze względu na suwak przez całą długość i środkową kieszonkę zapinaną na suwak. Można w niej bezpiecznie przewieźć kasę i chipa, nie martwiąc się, że wypadną na jakimś wyboju.&lt;br /&gt;7. Rękawiczki lekko ocieplane - niestety to był mało trafiony pomysł, musiałam większość trasy przejechać bez rękawiczek, bo było w nich za ciepło, lepszym rozwiązaniem byłby komplet cienka rękawiczka biegowa + krótka rękawiczka rowerowa.&lt;br /&gt;8. Skarpetki wiatro- i wodoodporne Sealskinz (świetnie zastępują dodatkowy ochraniacz, można w nich jechać do około zera stopni).&lt;br /&gt;9. Buty letnie Shimano M-122.&lt;br /&gt;10. Na głowie buff, kask, okulary jasne.&lt;br /&gt;11. W kieszonce kasa i dowód w wodoodpornym woreczku, 2 chusteczki, chip startowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poza rękawiczkami reszta zestawu była jak najbardziej trafiona. Mogłam nie brać wełnianej bielizny, zamiast tego na starcie użyć ortalionu i to by wystarczyło. Natomiast jeśli chodzi o jazdę w letnich butach i wspomnianych skarpetkach, to był to strzał w dziesiątkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jedzenie i picie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;12. 5 batoników z chałwy Wedla, z czego zjadłam tylko 4.&lt;br /&gt;13. 2 znalezione po drodze batoniki (truskawkowy power-cośtam i snickers).&lt;br /&gt;14. Bidon 1 litr - Muszynianka.&lt;br /&gt;15. Marcin wiózł dodatkowo 0,5 l coli, którą wypiliśmy wspólnie pod koniec.&lt;br /&gt;16. Garść chipsów od obsługi na jednym z punktów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jedzenie było w porządku, ilość wystarczająca, może nieco zbyt monotonne. Koniecznie muszę brać coś słonego! W zasadzie nie jest problemem coś zabrać, tylko zmusić się w trakcie wysiłku do regularnego jedzenia. Muszynianka przy tej temperaturze jest dla mnie wystarczającym i bardzo dobrym izotonikiem.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5044580654872723699?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5044580654872723699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/co-miaam-na-harpaganie-i-jak-sie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5044580654872723699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5044580654872723699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/co-miaam-na-harpaganie-i-jak-sie.html' title='Co miałam na Harpaganie i jak się sprawdziło'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3470517714370395732</id><published>2010-10-18T23:36:00.006+02:00</published><updated>2011-10-20T12:30:32.238+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Harpagan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Po Harpaganie</title><content type='html'>Wstyd przyznać, jak wielkie porobiły mi się zaległości w relacjach. O Odysei w końcu nie napisałam nic, choć ciągle mam ten fantastyczny start w pamięci. Za to opisałam nasz wspólny występ z Sahibem na Harpaganie na naszej teamowej stronie, o &lt;a href="http://sherpas.pl/rt/articles/66/harpagan-40-i-batony-spadajace-z-nieba"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TLzBbdFYInI/AAAAAAAACwo/n4jugQ2ksuI/s1600/H40_04__.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TLzBbdFYInI/AAAAAAAACwo/n4jugQ2ksuI/s320/H40_04__.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529507119911936626" /&gt;&lt;/a&gt;Ten Harpagan na pewno przejdzie do historii, ale nie za sprawą trasy rowerowej. Tym razem wyczyn Maćka Więcka na trasie pieszej przyćmił rowerowe dokonania. Czas 10.29h jest nowym rekordem orienterskich setek. Obok moja lanserska fotka z Mistrzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trasa rowerowa była łatwa, pogoda i warunki dobre. Mimo to mamy tylko dwóch rowerowych harpaganów, natomiast pieszych bez liku (statystyki organizatorów mówią o ponad 200 osobach, ale na oficjalne wyniki ciągle czekamy). Całą trasę rowerową przejechali w limicie tylko Daniel Śmieja i Tomasz Widuchowski. Obaj już wcześniej mieli na koncie tytuły rowerowego harpagana, tak bardzo pożądane i trudne do zdobycia. Trzy kolejne osoby przejechały co prawda całość, ale nie mieszcząc się w limicie, za co dostały kary czasowe. Jak zawsze trasa wzbudza przeróżne spekulacje i kontrowersje - czy powinna być tak łatwa czy trudniejsza, czy była dobrze oszacowana pod względem odległości, jaki był optymalny, zaplanowany przez budowniczego trasy wariant itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz występ w sumie wyszedł nadspodziewanie dobrze, a współpraca była tak dobra jak na Odysei, z czego bardzo się cieszę. A formę trzeba jeszcze troszkę podszlifować ;) jak zawsze. Zajęliśmy 45 i 46 miejsce (choć powinno się liczyć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ex aequo&lt;/span&gt; jako 45, różnica wynika z elektronicznego pomiaru czasu przy pomocy chipów).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3470517714370395732?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3470517714370395732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/po-harpaganie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3470517714370395732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3470517714370395732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/po-harpaganie.html' title='Po Harpaganie'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TLzBbdFYInI/AAAAAAAACwo/n4jugQ2ksuI/s72-c/H40_04__.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1072582643187471933</id><published>2010-10-11T22:24:00.003+02:00</published><updated>2010-10-11T23:18:23.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Altana i latający dywan</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szydłowiec&lt;/span&gt; po sezonie. Pusty parking z naczepą pełną jabłek, słońce nad zalewem. Bardzo przyjemna, prawdziwie jesienna jazda. Błoto ukryte pod warstwą liści, wszechobecne grzyby, których nikt z tubylców nie zbiera. Zagadka szybko się wyjaśnia. Pod sklepem we wsi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Majdów &lt;/span&gt;październikowa rójka pijaków. Sprawiają wrażenie, że mogą mieć problemy nawet z powrotem do domu, o grzybobraniu w lesie nie ma więc mowy. Obsiadają nas jak muchy, uciekamy czym prędzej. &lt;br /&gt;Przed nami 408,4 m n.p.m. i kilka poziomic. Słynne wzgórze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Altana&lt;/span&gt;, które wyróżnia tylko to, że jest najwyższym szczytem województwa mazowieckiego. Wjeżdżam na środkowej przerzutce. Nie ma widoków, wokół las. Trzeba by wspiąć się na wieżę obserwacyjną, która na tej górce stoi. Pod wieżą lokalny rower marki rower. Z góry dobiegają dziwne hałasy. Nagle wychyla się kudłata głowa. "Uwaga, rzucam!". Z wieży spada, ni mniej ni więcej, tylko latający dywan. Na szczęście właściciel bujnej czupryny nie próbuje go dosiadać.* &lt;br /&gt;Cudowny zjazd do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Huciska&lt;/span&gt;, kamienie, korzenie i duża prędkość. A później pierwsza, dość zimna woda w butach (niestety nie ostatnia tego dnia), droga zryta przez dziki i lądujemy na tyłach podwórka w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Borkach&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Przed nami &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Piekło &lt;/span&gt;czyli rezerwat &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Niekłań &lt;/span&gt;- wbrew nazwie jedno z najfantastyczniejszych miejsc w okolicy, a być może w całym mazowieckim. W środku lasu wyrastają piaskowcowe skalne buły. Różne załomy, przejścia, okapy - idealne do zabawy w chowanego.&lt;br /&gt;Wieś &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Aleksandrów &lt;/span&gt;- ciekawe drewniane domy na planie kwadratu, zbudowane według identycznego projektu. Dalej zaczyna się największa porażka nawigacyjna - próba zdobycia &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Skłobskiej Góry&lt;/span&gt;. Po drodze Czarny Las, jazda środkiem wartkiego strumienia i Las... Przepaść. &lt;br /&gt;W Lesie Przepaść - przepadamy. Głębokie zielone kałuże chcą wessać nasze rowery. Splątane krzaki nie dają przejść. Po co jechać do Amazonii, skoro godzinę jazdy samochodem od domu jest jak w równikowym lesie, tylko lianów brakuje i papug, ale wcale tego nie żałujemy. Dzień ma się ku końcowi, robi się zimno i nie mamy co jeść. Bajka o Jasiu i Małgosi musiała powstać gdzieś tutaj...&lt;br /&gt;Godzinę później dochodzimy do jakiejś drogi. Ślady opon - świta nadzieja. Zjeżdżamy do wsi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Skłoby&lt;/span&gt;. Uratowane! Pozostaje już tylko cisnąć do Szydłowca przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chlewiska&lt;/span&gt;. Wjeżdżamy prościutko na parking - już z daleka widać całą furę jabłek na porzuconej naczepie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak to zakończyłyśmy pełną przygód przejażdżkę. Pomysłodawcą i nawigatorem była Monika, Waszym kronikarzem jak zwykle ja. Zdjęć nie mam, ale będą. Zapomniałabym - przebojem wycieczki były krakersy o smaku dymu wędzarniczego. Lepsze niż batony energetyczne ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;* Nie byłabym kartografem, gdybym nie przeprowadziła krótkiego wywiadu o tematyce toponimicznej. Nazwa "Altana" pochodzi od dawnych drewnianych wież obserwacyjnych, z których dziś zostały tylko fundamenty. Obecna wieża jest stalowa.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1072582643187471933?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1072582643187471933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/altana-i-latajacy-dywan.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1072582643187471933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1072582643187471933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/altana-i-latajacy-dywan.html' title='Altana i latający dywan'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-6189378631237511421</id><published>2010-10-04T20:34:00.006+02:00</published><updated>2011-10-20T12:33:24.837+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Odyseja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Po Odysei</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TKoeaPP8OnI/AAAAAAAACv8/-nJqrrotDgo/s1600/DSC00835.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TKoeaPP8OnI/AAAAAAAACv8/-nJqrrotDgo/s400/DSC00835.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524261329042160242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak, to nasz dzielny dwuosobowy team na starcie Jesiennej Odysei w Gródku nad Dunajcem. Przewyższenia, pionowe sztywne podjazdy, mgła, błoto, trochę słońca, grzyby, lecące żurawie, rozsypane po grzbietach wioski, widok na Jez. Rożnowskie o zachodzie słońca - czego tam nie było! Próbowały nas zjeść krowy, a asfaltowe drogi nagle się urywały. Oczywiście porcja fajnego ścigania, o którym wkrótce napiszę parę słów więcej. Zajęliśmy 4. miejsce w MIX-ach, z którego bardzo się cieszę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fot. &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/odyseja/foto_1/index.html"&gt;Compass&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-6189378631237511421?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/6189378631237511421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/po-odysei.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6189378631237511421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6189378631237511421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/10/po-odysei.html' title='Po Odysei'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TKoeaPP8OnI/AAAAAAAACv8/-nJqrrotDgo/s72-c/DSC00835.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2868149482448915238</id><published>2010-09-30T13:42:00.004+02:00</published><updated>2010-12-21T00:08:58.517+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='time'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Timy - bloki po 10000 km</title><content type='html'>Poniżej fotka prezentująca starty blok Tima - obok dla porównania nowy. Zdjęcie zrobiłam przy okazji montażu bloków w nowych butach i w odpowiedzi na pytanie kolegi, który był ciekawy jak te słynne Timy się ścierają. Przebieg około 10000 km. Lewy but, czyli ten, który częściej wpinam i wypinam. Pomimo znacznego, jak widać wytarcia, nie ma żadnego problemu z trzymaniem. &lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2010/07/dlaczego-timy.html"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; recenzja pedałów Time, którą napisałam jakiś czas temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TKR5Ty1wo5I/AAAAAAAACuU/vuTeL8Wom3I/s1600/IMG_3561_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TKR5Ty1wo5I/AAAAAAAACuU/vuTeL8Wom3I/s400/IMG_3561_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522672424034804626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2868149482448915238?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2868149482448915238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/timy-bloki-po-10000-km.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2868149482448915238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2868149482448915238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/timy-bloki-po-10000-km.html' title='Timy - bloki po 10000 km'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TKR5Ty1wo5I/AAAAAAAACuU/vuTeL8Wom3I/s72-c/IMG_3561_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-6553267350546064685</id><published>2010-09-27T00:29:00.001+02:00</published><updated>2011-06-08T16:06:21.080+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzybobranie'/><title type='text'>Magdalenka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TJ_JemKkGeI/AAAAAAAACuA/4wuPTXL-wZI/s1600/grzybywkasku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TJ_JemKkGeI/AAAAAAAACuA/4wuPTXL-wZI/s400/grzybywkasku.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521353195657632226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Plony z XC w Magdalence ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-6553267350546064685?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/6553267350546064685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/magdalenka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6553267350546064685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6553267350546064685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/magdalenka.html' title='Magdalenka'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TJ_JemKkGeI/AAAAAAAACuA/4wuPTXL-wZI/s72-c/grzybywkasku.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-6567531931576813126</id><published>2010-09-21T16:34:00.005+02:00</published><updated>2011-06-01T00:14:43.434+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><title type='text'>Mistrzyni i ja</title><content type='html'>Wpadł w moje ręce sierpniowy numer Zwierciadła, prawdziwie wypasiony - na okładce nie kto inny tylko Maja Włoszczowska! A w środku wywiad z Mają, przyjemnie poczytać. I oko miło zawiesić na fotkach, bo to ładna dziewczyna i z klasą. Tylko dziwny pierścionek ma na palcu, który pewnie do sesji jej dali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mnie łączy z Mają? ;)&lt;br /&gt;(w końcu trzeba mieć sportowych idoli)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie mieszkamy na poddaszu i pijamy kawę zbożową.&lt;br /&gt;A, zapomniałabym. Obie lubimy pojeździć na rowerze. Dobre i to na początek...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-6567531931576813126?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/6567531931576813126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/mistrzyni-i-ja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6567531931576813126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6567531931576813126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/mistrzyni-i-ja.html' title='Mistrzyni i ja'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1164835109295975741</id><published>2010-09-14T23:40:00.012+02:00</published><updated>2010-09-15T00:04:04.082+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Jesień w Podlesicach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sNWjXUoI/AAAAAAAACnY/HKjpj82_sv4/s1600/P9130143.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sNWjXUoI/AAAAAAAACnY/HKjpj82_sv4/s200/P9130143.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516887782688510594" /&gt;&lt;/a&gt;Jesień na Jurze to zawsze najpiękniejszy czas. Co prawda lasy jeszcze nie są złote, takie jakie pamiętam z pierwszego tu pobytu dawno temu, ale już czuje się jesień. Wszyscy zbierają grzyby. Jadąc na rowerze można im tylko pozazdrościć, no ale nie można mieć wszystkiego. Trzy dni spędziłyśmy z Moniką zawzięcie pedałując po Jurajskich szlakach. Najciekawsze okazały się szlaki piesze, bo te rowerowe są często poprowadzone po drogach - szutrówkach i asfaltach. Natomiast na pieszych można nieźle poszaleć na single trackach, poćwiczyć trochę technikę itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sIssJFxI/AAAAAAAACnQ/Z-sar7znmoo/s1600/P9130136.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sIssJFxI/AAAAAAAACnQ/Z-sar7znmoo/s200/P9130136.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516887702731560722" /&gt;&lt;/a&gt;Wyjazd miał w sobie nieco z wycieczki, a nieco z treningu. W końcu na co dzień nie mamy możliwości robić stumetrowych podjazdów, więc dobre i to. Niezły trening przed górami. Zjazdy są wymagające i nareszcie doceniłam dobry amor i tarczówki, do których nie byłam do tej pory przekonana. W niedzielę dołączył do nas Piotrek - mąż Moniki. Co prawda im więcej rowerzystów, tym wolniej jadą, ale przynajmniej było wesoło :) Dlatego trudno mi zdecydować, czy był to bardziej trening czy wycieczka.&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sE7wybOI/AAAAAAAACnI/G9BvrjPGjqM/s1600/P9120125.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 166px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sE7wybOI/AAAAAAAACnI/G9BvrjPGjqM/s200/P9120125.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516887638058101986" /&gt;&lt;/a&gt;Zdecydowaną atrakcją okazała się kultowa potrawa (wegetariańska!) - makaron z brokułami i czosnkiem. Monika wolała co prawda szaszłyk, który szef podlesickiej kuchni przygotowywał specjalnie dla niej godzinę (!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_r__-Yu8I/AAAAAAAACnA/2NcBqgp2wCQ/s1600/P9110110.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_r__-Yu8I/AAAAAAAACnA/2NcBqgp2wCQ/s200/P9110110.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516887553289534402" /&gt;&lt;/a&gt;Do tego przyjemna kwatera z taką piękną makatką jak na zdjęciu, przejażdżka Jaguarem S-Type z 1965 roku (którego niestety nie sfotografowałam), mielonka kupiona w Łutowcu i wycieczka na Górę Zborów i Kołoczek dopełniły miary naszego jesiennego szczęścia, zarówno rowerowego, jak i rekreacyjnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1164835109295975741?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1164835109295975741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/jesien-w-podlesicach.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1164835109295975741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1164835109295975741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/jesien-w-podlesicach.html' title='Jesień w Podlesicach'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TI_sNWjXUoI/AAAAAAAACnY/HKjpj82_sv4/s72-c/P9130143.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-576595596761754983</id><published>2010-09-06T11:36:00.004+02:00</published><updated>2010-09-06T11:50:28.847+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Wiewiórki i wielka woda</title><content type='html'>Ostatnio byłam na dwóch dłuższych wycieczkach w towarzystwie Moniki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek pojechałyśmy do Czerska. W jedną stronę prowadziła Monika, w drugą ja. Błądziłyśmy okrutnie (nie zabrałyśmy mapy). Na przykład jedziemy przez las, nagle ścieżka się kończy, przed nami ogromne zaorane pole. Potem w lesie trzy rzeczki do przejścia. Dosyć rajdowy klimat. Wszędzie mnóstwo wody. Spotkany na wale wiślanym miejscowy góral mówi, że do niedzieli woda sięgnie do wału. A w sadach jabłka - najlepsze i najsłodsze w tych zdziczałych, gdzie nikt nie zbiera. Powrót do domu oczywiście w mokrych skarpetkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczorajsza kolekcja widoków jeszcze ciekawsza:&lt;br /&gt;- jedna rozjechana wiewiórka, a jedna jeszcze dobra, siedząca pod zaparkowanym tirem i pijąca wodę z kałuży&lt;br /&gt;- koleś na rolkach, z bumerangiem w ręku&lt;br /&gt;- święto chleba w Żabiej Woli, orkiestra strażacka oraz obwarzanki&lt;br /&gt;- nadal jabłka, ale też wiśnie (!) i maślaki&lt;br /&gt;- pomnik mokrego jabłka w Tarczynie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko czemu te cholerne tarczówki tak zgrzytają na błocie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-576595596761754983?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/576595596761754983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/wiewiorki-i-wielka-woda.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/576595596761754983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/576595596761754983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/09/wiewiorki-i-wielka-woda.html' title='Wiewiórki i wielka woda'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3236543036857127520</id><published>2010-08-30T19:10:00.003+02:00</published><updated>2011-06-08T16:06:45.950+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzybobranie'/><title type='text'>Grzybobranie</title><content type='html'>Miał to być trening, jednak szybko zamienił się w wycieczkę. Pogoda taka sobie, wjechałam w las, a tam grzybów całe mnóstwo. Upakowawszy do kieszonek w koszulce tyle, ile się zmieściło, mogłam wracać do domu, choć licznik pokazywał bardzo mało. Za to na obiad zjadłam pyszny makaron razowy z duszonymi kurkami i koźlarzami. I uciekłam przed kolejnym deszczem ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3236543036857127520?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3236543036857127520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/grzybobranie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3236543036857127520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3236543036857127520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/grzybobranie.html' title='Grzybobranie'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2821165648181825513</id><published>2010-08-28T23:10:00.008+02:00</published><updated>2010-12-21T00:08:10.005+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><title type='text'>Jeszcze pomarudzę o BB Tour ;)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THl-AJJ4dII/AAAAAAAAClw/PNXpp7iYkrI/s1600/IMG_2999.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THl-AJJ4dII/AAAAAAAAClw/PNXpp7iYkrI/s200/IMG_2999.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510574159986979970" /&gt;&lt;/a&gt;Minął już tydzień od BB Tour, ale ani Damianowi, ani mi nie udało się napisać żadnej dłuższej relacji z trasy. Podejrzewam wręcz, że napisanie czegoś naprawdę ciekawego o trasie może być niemożliwe. To szosy, szosy i szosy, i mijające zawodników tiry, dnie i noce na siodełku, przydrożne bary i stacje benzynowe, punkty kontrolne. Cóż za monotonia w porównaniu do rajdów, które trwają często podobnie długi czas, jednak jest to czas podzielony na małe odcinki - rolek, roweru, biegania i jeszcze innych zabaw.&lt;br /&gt;W pogoń za Damianem wyruszyłam w poniedziałek rano. Wiedziałam tylko, że nocą udało mu się przespać 3-4 godziny pod Radomiem i pojechał dalej. Radom minęłam własnym objazdem. Chciałam być jak najbliżej trasy, żeby ich nie przeoczyć - miał jechać z dwoma innymi zawodnikami. Na trasę główną wypadłam koło Iłży. Mijałam kolejne miejscowości, ale nigdzie nie widziałam kolarzy, a Damian nie odbierał komórki. Tuż przed Rzeszowem zatrzymałam się na kawę. W pewnym momencie usłyszałam "cześć, Ula!" - okazało się, że Damian zajechał na tę samą stację uzupełnić płyny! Od tej pory już mniej więcej trzymałam się jego tempa. Za Rzeszowem zajechałam na punkt kontrolny, gdzie spotkałam kilkoro zawodników - i zawodniczkę, jadącą na tandemie. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THl-J_NCjRI/AAAAAAAACl4/YYHLDPztuHU/s1600/IMG_2886.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THl-J_NCjRI/AAAAAAAACl4/YYHLDPztuHU/s200/IMG_2886.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510574329114561810" /&gt;&lt;/a&gt;Wkrótce przyjechał i Damian, który jechał już solo. Po tylu kilometrach zaczęło ujawniać się indywidualne tempo, peleton w większości rozbił się na pojedynczych kolarzy. Po drodze próbowałam zrobić trochę fotek. Damian nie narzekał na kilometry ani zmęczenie. Na kolejnym punkcie w remizie pod Brzozowem było bardzo miło i nawet mi proponowano żurek z jajkiem, ale odmówiłam. Był też materac, gdyby ktoś chciał poleżeć trochę. W Sanoku odwiedziliśmy restaurację w domu turysty. Każdy zawodnik otrzymał suchy prowiant - kanapkę, wafelki, wodę, jabłko. Do mety zostało już "tylko" 90 km. Starałam się więc dopingować zawodników do jazdy - zbliżała się kolejna, już trzecia noc zawodów, a zapadający zmrok jest zwykle czynnikiem mocno zamulającym. &lt;br /&gt;Damian zaskoczył mnie na tych prawie końcowych kilometrach. Podjazd koło Zagórza zrobił tak szybko, że zdążyłam ustawić się z aparatem. To tam zrobiłam to pierwsze zdjęcie na tle zachodu słońca. Po przejechaniu 900 km wydawał się naprawdę świeży i jechał tak szybko, że mimo czasu rzędu 1/400 zdjęcie wyszło lekko nieostre.&lt;br /&gt;Przed nim był już ostatni punkt kontrolny i meta. Powoli zaczęła się pewność, że teraz już nic mu nie przeszkodzi, że te ostatnie kilometry po prostu musi przejechać, że limit mija dopiero o 8 rano, a to jeszcze tyle godzin... Na punkcie kontrolnym za Hoszowem czekałam niedługo. Zapadł już zmrok, a punkt był słabo widoczny z drogi, ale wytłumaczyłam mu przez komórkę jak do niego trafić. Akurat dwóch zawodników zbierało się powoli w drogę, gdy dojechał Damian. Popatrzyłam na niego - był cały mokry, zaczęły się zjazdy i podjazdy. Zdecydował jednak zjeść tylko jednego banana, nawet nie schodził z roweru i ruszył dalej - wiadomo, we trzech łatwiej. Twardziel!&lt;br /&gt;Do mety było niedużo. Jakieś 30 km, nikt tego dokładnie nie wiedział. Wokół noc, na drodze prawie żadnego ruchu. Z naszych wycieczek z sakwami pamiętałam, że ta trasa nie jest straszna, tylko 2 większe podjazdy. No ale my nie mieliśmy prawie 1000 km w nogach...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THmBiyS0n_I/AAAAAAAACmA/aE3a6M0e_9Q/s1600/IMG_3061.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THmBiyS0n_I/AAAAAAAACmA/aE3a6M0e_9Q/s200/IMG_3061.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510578053680766962" /&gt;&lt;/a&gt;W każdym razie jakąś godzinkę z hakiem później mogłam zagrzewać chłopaków do walki na ostatnich metrach, w Ustrzykach! To było naprawdę niesamowite uczucie, przez to że cały dzień widziałam tę walkę o te ostatnie kilometry, czułam się tak, jakbym sama doświadczała tego niesamowitego finiszu! Cieszyłam się chyba bardziej od Damiana, który nie miał już siły się cieszyć ;)&lt;br /&gt;Niedługo później zmyliśmy się z Ustrzyk, w których zresztą na noc wyłączono prąd i nawet dmuchana bramka mety nie wytrzymała. Przespaliśmy się w samochodzie, rano mycie w potoku Wołosatym, śniadanko w knajpie. I przemiłe zakończenie, na którym pojawiła się legenda Imagisu czyli Zdzisław Kalinowski i cała plejada innych makserów rowerowego ultra, z których część już kolejny raz mierzyła się z tym dystansem. Wśród zawodników krążyło mnóstwo historii, o awariach, złapanych gumach, naprawianiu suportów w przygodnych serwisach, o innych zawodach. Na jeden, a właściwie dwa dni, Ustrzyki stały się kolarską mekką, a ja znów doświadczyłam Bieszczad z perspektywy kibica, po raz kolejny w tym roku, choć Bieg Rzeźnika w porównaniu z Bałtyk-Bieszczady Tour wydaje się dość krótką wycieczką ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps &lt;a href="http://www.atlasteam.pl/imagis.htm"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; znajdziecie bardzo długą, szczerą i szczegółową relację Maćka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2821165648181825513?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2821165648181825513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/mina-juz-tydzien-od-bb-tour-ale-ani.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2821165648181825513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2821165648181825513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/mina-juz-tydzien-od-bb-tour-ale-ani.html' title='Jeszcze pomarudzę o BB Tour ;)'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THl-AJJ4dII/AAAAAAAAClw/PNXpp7iYkrI/s72-c/IMG_2999.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2337498181096210762</id><published>2010-08-26T23:44:00.003+02:00</published><updated>2010-12-21T00:08:25.866+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><title type='text'>BB Tour - prawdziwe wyniki :)</title><content type='html'>GPS oczywiście kłamał, a konkretnie - miał opóźnienia, dla każdego zawodnika inne. Według wyników, które dostałam już na zakończeniu od organizatorów wygrał Bogusław Kramarczyk z czasem 41:02. Sześć minut po nim na mecie zameldował się Roman Krupa. Później pojawiła się grupka trzech kolarzy: Andrzej Binkowski, Grzegorz Kowal i Dariusz Bielenis. A w kategorii solo najlepszy czas uzyskał Krzyszof Dziedzic - 45:54. Daniel był czwarty. O finiszu Damiana, poznanych na trasie kolarzach i wrażeniach z kibicowania podczas tych kilku ostatnich godzin wyścigu napiszę w osobnym poście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno trzeciej doby wyścigu (podczas której już nie śledziłam go w necie) GPS w ogóle oszalał i pokazywał stare pozycje. Organizator liczył na kilka tysięcy wejść na ten system monitoringu, tymczasem wejść było ponad milion i system nie wytrzymał :(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2337498181096210762?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2337498181096210762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/bb-tour-prawdziwe-wyniki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2337498181096210762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2337498181096210762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/bb-tour-prawdziwe-wyniki.html' title='BB Tour - prawdziwe wyniki :)'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3905690866162843817</id><published>2010-08-23T01:01:00.005+02:00</published><updated>2010-12-21T00:08:41.391+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><title type='text'>BB Tour - zwycięzcy na mecie!</title><content type='html'>Prowadzącym zawodnikom została ostatnia „prosta” (a w zasadzie „krzywa”) - odcinek ze Stuposian do Ustrzyk Górnych. Prowadzący peleton podzielił się. Na prowadzeniu Zygmunt Łuczkowski (rocznik 1950), tuż za nim Cezary Urzyczyn (rocznik 1971). Do Stuposian dojeżdża trzeci zawodnik - Andrzej Binkowski. O ile GSP nie kłamie ;)&lt;br /&gt;Finisz już blisko!&lt;br /&gt;Przejechanie się tą trasą nocą już samo w sobie jest fantastyczne, a jeszcze mając świadomość zakończenia tego wyścigu - po prostu bajka!&lt;br /&gt;A nasz Damian przespał się i właśnie przejechał Radom. Na mnie też pora spać, rano ruszam śladem zawodników, choć niestety nie na dwóch kółkach, lecz na czterech.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3905690866162843817?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3905690866162843817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/bb-tour-zwyciezcy-na-mecie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3905690866162843817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3905690866162843817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/bb-tour-zwyciezcy-na-mecie.html' title='BB Tour - zwycięzcy na mecie!'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1058365718759124117</id><published>2010-08-22T17:14:00.006+02:00</published><updated>2010-12-21T00:09:40.261+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><title type='text'>BB Tour - dzieje się!</title><content type='html'>W tej chwili (godz. 17, niedziela), Damian minął już Grójec i zbliża się do Promnej. Zostawił grupę, z którą jechał i na jednym z postojów połączył się w trzyosobowy peleton z innymi zawodnikami - Łukaszem Rojewskim i Maciejem Kozłowskim. Chłopaki jadą drogą techniczną, która w wielu miejscach oddala się od głównej drogi. Zresztą obserwując wyścig można zauważyć, że niektórzy zawodnicy jadą na przykład przez jakieś miasto, inni korzystają z obwodnicy. Zwykle droga wychodzi podobna odległościowo, różni się pewnie jakością i szybkością przejazdu.&lt;br /&gt;Daniel „Wigor” Śmieja dojeżdża do Opatowa. Zajmuje teraz drugą pozycję wśród solistów, goni Krzysztofa Dziedzica, który za chwilę przejedzie Wisłę na wysokości Tarnobrzegu. &lt;br /&gt;Czołówka mija w tej chwili Rzeszów. Peletonowi składającemu się z 7 zawodników przewodzi Andrzej Binkowski (tak przynajmniej pokazuje GPS, ale może się mylić, w grupie jest kilku doświadczonych zawodników).&lt;br /&gt;Zdzisław Kalinowski jedzie jako ostatni - wydaje mi się, że wystartował z opóźnieniem. Jednak nadrabia straty, minął już Sochaczew i zbliża się do PK9. Pan Zdzisław (rocznik 1957) jest rekordzistą tej trasy. W 2008 roku przejechał ją w czasie 35:58!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zagadka się wyjaśniła, oto co pisze niejaki Mietek w shoutboxie na stronie 1008.pl: „Mietek : Mała ciekawostka, a może i nie - Kalinowski Zdzisław w dniu wczorajszym tj.21.sierpnia przejechał Maraton Kołobrzeski na dystansie 264km ze średnią 35,71 i wystartował ze Świnoujścia w Bałtyk - Bieszczady i dlatego dopiero dogania zawodników.”&lt;br /&gt;Wielki podziw!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1058365718759124117?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1058365718759124117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/bb-tour-dzieje-sie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1058365718759124117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1058365718759124117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/bb-tour-dzieje-sie.html' title='BB Tour - dzieje się!'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-9036953755720560880</id><published>2010-08-21T22:20:00.006+02:00</published><updated>2010-12-21T00:09:56.895+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okiem kibica'/><title type='text'>Bałtyk-Bieszczady Tour okiem kibica</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THA3rqG-bfI/AAAAAAAACTc/iJNpaqY2KIc/s1600/bb2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 125px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THA3rqG-bfI/AAAAAAAACTc/iJNpaqY2KIc/s200/bb2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507963567451565554" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś rano ruszył szalony wyścig kolarski w poprzek Polski, po przekątnej. Przez kilka lat znany był pod nazwą Imagisa, tym razem nazywa się Bałtyk-Bieszczady Tour. Trasa liczy 1008 km, limit wynosi 72 godziny.&lt;br /&gt;Najfajniejszą rzeczą zapewnioną przez organizatora kibicom jest &lt;a href="http://1008.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=207&amp;Itemid=65"&gt;monitoring zawodników prowadzony na żywo&lt;/a&gt;. Pod mapą widnieje tabelka, w której można kliknąć na interesującego nas zawodnika, a strzałka wskazuje jego położenie. Oprócz tego widać inne rowerki - czarne dla zawodników jadących w peletonach, czerwone dla solistów. Jest również jeden tandem (jedzie na nim jedyna w wyścigu kobieta!), zaznaczony na niebiesko.&lt;br /&gt;Od rana kibicujemy Damianowi, podglądamy też innych znajomych. Przypomina to troszkę jakąś grę komputerową. No, może dynamika nieco mniejsza. Czołówka dojechała już do Włocławka. Grupa Damiana jest w tej chwili tuż przed Bydgoszczą i za 3 minuty ruszają dalej, więc kończę i wracam do kibicowania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-9036953755720560880?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/9036953755720560880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/batyk-bieszczady-tour-okiem-kibica.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/9036953755720560880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/9036953755720560880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/batyk-bieszczady-tour-okiem-kibica.html' title='Bałtyk-Bieszczady Tour okiem kibica'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/THA3rqG-bfI/AAAAAAAACTc/iJNpaqY2KIc/s72-c/bb2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-5387388923294961669</id><published>2010-08-16T10:53:00.002+02:00</published><updated>2010-08-16T11:08:47.469+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><title type='text'>Zdiagnozuj się!</title><content type='html'>Trafiłam dziś na bardzo ciekawy quiz na stronie niejakiego Łasicy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lasica.hostdmk.net/cykloza.html"&gt;link&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło mi 378 punktów... Pewnie dlatego tak mało, że nie mam przeraźliwego pingwinka. Ale za to mam niepokonanego tygryska. Może być?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-5387388923294961669?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/5387388923294961669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/zdiagnozuj-sie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5387388923294961669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/5387388923294961669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/zdiagnozuj-sie.html' title='Zdiagnozuj się!'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-2732435887251967131</id><published>2010-08-14T11:27:00.000+02:00</published><updated>2010-08-14T11:38:18.146+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><title type='text'>Lichtensteinieńskie rozmyślania</title><content type='html'>Ostatnio wracając z Alp przejechaliśmy tradycyjnie naszą ulubioną drogą przez Liechtenstein. Wizyta w tym państewku, choć krótka, zawsze wywołuje w aucie burzliwe spekulacje, na temat między innymi ceny kebabów i frytek, służby domowej, luksusowych samochodów, fabryki Hilti, stopnia ufortyfikowania, a nawet znaków drogowych. W ramach schłodzenia udaliśmy się na lody do Maka w pierwszej miejscowości po austriackiej stronie. Dopiero w domu wyczytałam nowe ciekawostki o Liechtensteinie. Podobno to światowy potentat w dziedzinie produkcji sztucznych zębów oraz osłonek do wędlin! Niesamowite, nie?&lt;br /&gt;Ale nie o tym miałam pisać. Naszła mnie refleksja, czy ci potomkowie krzyżackich rycerzy (pochodzenie Lichtensteinczyków również jest przedmiotem naszych odwiecznych sporów) znają takie fajne zawody jak my: Bałtyk-Bieszczady Tour (1008 km), Maraton Rowerowy dookoła Polski (3130 km), Transcarpatia albo chociaż piesze setki na orientację? Czy mogą iść przez tydzień prawie dzikimi górami, albo cały tydzień spływać swoją graniczną rzeką lub jechać ileś tam dni wzdłuż granic swojego kraju? &lt;br /&gt;Nie! Całe państewko, którego wymiary w przybliżeniu to 10x25 km można przebiec w dwie godziny i w kolejne dwie wrócić, i to po najdłuższej przekątnej ;)&lt;br /&gt;Naprawdę mamy szczęście - pomimo że jesteśmy światowym potentatem tylko w produkcji oscypków, nie mamy raju podatkowego i nie jeździmy bentleyami, to rozległość naszej ojczyzny sprzyja ułańskiej fantazji i ciekawym wyczynom i mamy się gdzie rozpędzić.&lt;br /&gt;A już za tydzień rozpoczyna się wspomniany Bałtyk-Bieszczady Tour. Na starcie stanie nasz kolega Damian, któremu będziemy gorąco kibicowali!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-2732435887251967131?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/2732435887251967131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/lichtensteinienskie-rozmyslania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2732435887251967131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/2732435887251967131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/lichtensteinienskie-rozmyslania.html' title='Lichtensteinieńskie rozmyślania'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-6081545231765867100</id><published>2010-08-13T10:07:00.000+02:00</published><updated>2010-08-13T10:09:17.963+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wycieczki'/><title type='text'>Long Way</title><content type='html'>Mój pierwszy górski rower miał (miała?) na imię Long Way. Dynamicznie pochylone żółte litery na czerwonej ramie. Nie ja go tak nazwałam, lecz kreatywni Chińczycy z dalekiej fabryki. Kupiłam go w supermarkecie za pierwsze stypendium. Oczywiście na długie dystanse rower nadawał się średnio - ciągle coś się psuło, był ciężki, toporny i rdzewiał. Mimo to, towarzyszył mi w różnych przygodach i zrobiłam na nim naprawdę sporo kilometrów, dopóki nie przeszedł na zasłużoną emeryturę, którą spędza w garażu na działce.&lt;br /&gt;To rowerowe imię nadało sens moim dalszym kolarskim poczynaniom. Mniej interesowały mnie trudne trasy, za to bardzo ciekawiło, jak daleko można dojechać?&lt;br /&gt;Niedługo ruszam w drogę. Nie lubię chwalić się przed, więc na razie nie zdradzę mojego najnowszego pomysłu. Zresztą odkąd znam gości, którzy objeżdżają Polskę dookoła, to żaden z moich planów nie wydaje mi się naprawdę ekstremalny ;) Przygotowuję się mentalnie i logistycznie. Co do formy - do długich dystansów nie da się przygotować w parę dni. To co mam wyjeżdżone, musi wystarczyć. Nastawiam się na szybki, faspackerski przejazd non-stop. Nie mogę się już doczekać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-6081545231765867100?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/6081545231765867100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/long-way.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6081545231765867100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/6081545231765867100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/08/long-way.html' title='Long Way'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-742506539301443215</id><published>2010-07-23T22:45:00.006+02:00</published><updated>2010-07-23T22:57:14.238+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Konstancin</title><content type='html'>Wczoraj, zupełnie spontanicznie, znalazłam się za namową Moniki w Konstancinie. To takie nasze lokalne uzdrowisko, bardzo klimatyczne. Eleganckie wille sąsiadują tam z małymi, zaniedbanymi domkami. Jest dość leśnie i zielono. Sama nie potrafię się tam odnaleźć bez mapy. Na szczęście Monika zna tam każdą uliczkę. &lt;br /&gt;Spotkałyśmy się koło głównej atrakcji, czyli tężni. Słońce powoli chowało się za drzewa, ale na brzozowych witkach jeszcze odbijało się w kropelkach wody. Wokół unosiły się opary rozpylonej solanki. Po upalnym dniu było to bardzo przyjemne.&lt;br /&gt;Monika zabrała mnie na fajne ścieżki wokół starych glinianek. Trochę wysypanych cegłówek i innego badziewia i już człowiek czuje się prawie jak w górach ;) Jest nawet kilka single-tracków. Muszę poeksplorować ten teren trochę intensywniej. Może nie jest aż taki ciekawy jak Zakrzówek w Krakowie, ale za to bliżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Zastanawiałam się chwilę, jaką etykietę nadać postowi, bo niektórzy śmieją się z nazywania każdej pojeżdżawki treningiem, ale niech już będzie „trening”. Chociażby orientacji ;) )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-742506539301443215?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/742506539301443215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/konstancin.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/742506539301443215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/742506539301443215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/konstancin.html' title='Konstancin'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-7956504142963958388</id><published>2010-07-21T20:42:00.004+02:00</published><updated>2010-07-21T21:42:46.616+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><title type='text'>Przekładaniec</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TEdJOM_OUWI/AAAAAAAACSQ/9nrD-G__EW0/s1600/kr_prz.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 264px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TEdJOM_OUWI/AAAAAAAACSQ/9nrD-G__EW0/s320/kr_prz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5496442378582380898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio przypomniała mi się &lt;a href="http://www.fumic.de/index.php?no_cache=1&amp;id=188&amp;content_id=1307"&gt;ta fotka&lt;/a&gt;. Co zrobić, żeby nie wyglądać jak bohater filmu „Przekładaniec” (chodzi o ten stary polski film Wajdy, do którego scenariusz napisał Lem)? Stopy białe, dłonie białe, reszta opalona do krawędzi koszulki i rękawków. Sahib ostatnio przywiózł nawet eleganckie „szelki” z Mazovii 24 h :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymyśliłam kilka sposobów:&lt;br /&gt;1. Jeździć tylko nocą lub na trenażerze w piwnicy.&lt;br /&gt;2. Jeździć bez ubrania.&lt;br /&gt;3. Smarować się czekoladą .&lt;br /&gt;4. Nigdy nie zdejmować rowerowych ciuchów.&lt;br /&gt;5. Miejsca nieopalone pokryć stylowymi dziarami.&lt;br /&gt;6. Cieszyć się życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakie są Wasze sposoby?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-7956504142963958388?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/7956504142963958388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/przekadaniec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7956504142963958388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7956504142963958388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/przekadaniec.html' title='Przekładaniec'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TEdJOM_OUWI/AAAAAAAACSQ/9nrD-G__EW0/s72-c/kr_prz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-9028473882505286369</id><published>2010-07-18T22:06:00.007+02:00</published><updated>2011-10-20T12:36:30.122+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WSS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>Szybko we Wronkach?</title><content type='html'>Konstelacja zawodów rowerowych na orientację w kalendarzu sprowokowała mnie ostatnio do dwóch startów przy najbardziej znienawidzonych przeze mnie okolicznościach czyli w skrajnym upale. O ile w Mławie na Funex Orient trasa była dość sympatycznie poprowadzona, przejezdna i z punktami kontrolnymi w chłodnych bunkrach i w rzekach, o tyle wczorajszy WSS we Wronkach dał mi się mocno we znaki. Dla mnie była to najtrudniejsza do tej pory impreza z Pucharu Polski (na podsumowania przyjdzie oczywiście czas po sezonie).&lt;br /&gt;Długi okres bezdeszczowy sprawił, że piachy Puszczy Noteckiej były wyjątkowo nieprzejezdne i przykre dla rowerzystów. Im lepiej droga wyglądała na mapie, tym gorsza okazywała się w rzeczywistości. Żar lał się z nieba, gzy i komary miały używanie. Tylko nawigacja była bezproblemowa za sprawą dobrej i aktualnej mapy. Chyba jeszcze nigdy upał mnie tak nie wykończył, pomimo że zdarzyło mi się leżeć (!) koło punktu i gapić w niebo w celach relaksu na trasie. Do bazy wróciłam na długo przed limitem czasu i bez kompletu punktów.&lt;br /&gt;Wielkopolska Szybka Setka pozostała „szybką” już tylko z nazwy. Na trasie pieszej setki pierwszy wpadł na metę Michał Jędroszkowiak z czasem ponad 16 h. To ponad 5 h więcej niż w zeszłym roku wykręcił na tej imprezie Maciek Więcek!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-9028473882505286369?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/9028473882505286369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/szybko-we-wronkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/9028473882505286369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/9028473882505286369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/szybko-we-wronkach.html' title='Szybko we Wronkach?'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-3542999995781233005</id><published>2010-07-15T15:40:00.004+02:00</published><updated>2010-07-15T15:53:34.754+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Nasza jest noc</title><content type='html'>Wczoraj pojeździliśmy trochę po ciemku. Około 1.00 w nocy wracaliśmy od znajomych spod Góry Kalwarii. Jechało się świetnie - drogi puste, miły chłód. Minęło nas w sumie może 5 aut. Nocna pora to chyba teraz najlepsze okoliczności do treningu. Nie wiem ile było stopni, ale na pewno mniej niż 35 ;) Nocne jazdy z Sahibem mają w sobie coś rajdowego.&lt;br /&gt;Testowaliśmy nowy sprzęt. Geaxy Mezcale dość dobrze trzymają na piachu, po asfalcie toczą się dużo lżej niż moje stare „klocki”. Pierwszy raz mam opony 1.9 i udało mi się ani razu nie wywalić.&lt;br /&gt;Przy okazji polecam &lt;a href="http://biketires.pl/"&gt;sklepik z oponami i nie tylko&lt;/a&gt;, który prowadzi nasz znajomy. Przede wszystkim każdemu dobrze doradzi, bo sam sporo startuje w różnych warunkach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-3542999995781233005?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/3542999995781233005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/nasza-jest-noc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3542999995781233005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/3542999995781233005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/nasza-jest-noc.html' title='Nasza jest noc'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1889714163780142550</id><published>2010-07-14T00:34:00.004+02:00</published><updated>2011-06-01T00:15:41.301+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kobiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez trzymanki'/><title type='text'>Zła żona</title><content type='html'>Nie bierzcie za żonę rowerzystki. Nie dość, że wszystkie pieniądze wyda na nowy rower, to jeszcze ciągle wyjeżdża gdzieś na zawody, albo trenuje, nie ma z niej pożytku w domu, ani w zagrodzie, i jeszcze płacze, żeby jej przerzutki wyregulować.&lt;br /&gt;A w dodatku czasem coś wygra ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1889714163780142550?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1889714163780142550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/za-zona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1889714163780142550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1889714163780142550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/za-zona.html' title='Zła żona'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-1028388002739425637</id><published>2010-07-12T12:11:00.006+02:00</published><updated>2010-12-21T00:05:15.188+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='time'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Dlaczego Timy?</title><content type='html'>Ostatnio pytało mnie kilka osób, dlaczego używam pedałów Time. System Shimano SPD jest u nas dużo popularniejszy. Shimano są tańsze, lżejsze, jest sporo modeli do wyboru. Jednak o Time słyszałam bardzo dobre opinie od osób startujących w rajdach przygodowych i imprezach na orientację. Tam liczy się niezawodność - pedał musi być odporny na uderzenia, zapchanie błotem itd. Timy mają opinię „nie do zajechania”.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TDrtxSCgwuI/AAAAAAAACRM/rG_WFammN-c/s1600/609.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TDrtxSCgwuI/AAAAAAAACRM/rG_WFammN-c/s200/609.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492964126443487970" /&gt;&lt;/a&gt;Spróbowałam. Ponieważ są to moje pierwsze pedały zatrzaskowe, nie mam porównania, czy działają lepiej niż SPD. Jednak jestem z nich bardzo zadowolona. Mam najprostszy model - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Time Atack Alium&lt;/span&gt;. Para waży 410 g, można je kupić za około 179 zł (dla porównania - karbonowe Time dedykowane do MTB ważą 288 g i kosztują 1099 zł).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na pierwszy rzut oka&lt;/span&gt; pedały te są masywne i ciężkie. Konstrukcja niezbyt skomplikowana - 2 grube sprężyny, które trzymają blok. Nie ma tu żadnych drobnych śrubek, drucików, elementów, które mogłyby się złamać albo odpaść. Prosta, czytelna konstrukcja.&lt;br /&gt;Co ciekawe, nie mają one żadnej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;regulacji napięcia sprężyn&lt;/span&gt;. Początkowo byłam tym zaskoczona, później dowiedziałam się, dlaczego. Jak pisze Zinn, guru mechaniki MTB: „W tych modelach jest duża siła blokady buta i szeroki zakres swobodnego ruchu stopy. Jednocześnie łatwo się je wpina i wypina, dlatego nie wymagają regulacji”. W swojej tabeli kompatybilności pedałów i zatrzasków Zinn przyznaje im najwyższą oceną A+ (ocenę tę otrzymały poza tym tylko 2 kombinacje: pedał Shimano PD-959 z zatrzaskiem SM-SH51 oraz Crank Brothers czyli „ubijaki”). Ocena A+ w tej tabeli to „bardzo duża łatwość wpinania i wypinania, bardzo duży zakres swobodnego ruchu, silna blokada” (tabela ta była opracowana w roku 2005, więc od tego czasu mogły pojawić się inne dobre kombinacje).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak to działa w praktyce?&lt;/span&gt; Rzeczywiście wpinanie i wypinanie, nawet przy całkiem świeżych blokach, idzie bardzo łatwo. Regulacja nie jest potrzebna, z czasem oczywiście blok lekko się ściera. Jednak nie ma to wpływu na samo trzymanie buta, które nadal jest mocne. Same bloki to koszt około 60 zł i podobno trzeba je zmieniać co dwa sezony (miękki materiał).&lt;br /&gt;W błocie Timy nie zapychają się. Oczywiście jeśli błota jest sporo, do tego jest tłuste i lepkie, to przyklei się do pedałów, jednak łatwo je odstukać butem i po chwili działają już bez zarzutu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Serwisowanie.&lt;/span&gt; Od czasu do czasu trzeba zdjąć je z ośki, odkręcając śrubę na ośce i przesmarować (przyznaję, że sama tego nie robiłam, tylko niezawodny mechanik Błażej). Na co dzień wystarczy kropelka smaru na sprężyny.&lt;br /&gt;Jeszcze słówko &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;o luzie roboczym&lt;/span&gt;. Pedały Time są polecane osobom, które mają problemy z kolanami. W przeciwieństwie do pedałów SPD pozwalają one na trzymanie stopy pod różnym kątem w stosunku do osi roweru (tak zwany luz roboczy). Dzięki temu kolano nie jest zablokowane cały czas w jednym położeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale długa recenzja :) Zatem krótkie podsumowanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zalety dodatnie:&lt;/span&gt; łatwe wpinanie i wypinanie, mocne trzymanie, luz roboczy, odporność na błoto i uderzenia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zalety ujemne:&lt;/span&gt; wysoka cena, duża waga, mniejsza dostępność i popularność.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://krolisek.blogspot.com/2010/09/timy-bloki-po-10000-km.html"&gt;&lt;br /&gt;Tutaj&lt;/a&gt; fotki ze zużycia bloków po około 10000&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fotka pochodzi ze strony dystrybutora PHU Poręba.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-1028388002739425637?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/1028388002739425637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/dlaczego-timy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1028388002739425637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/1028388002739425637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/dlaczego-timy.html' title='Dlaczego Timy?'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/TDrtxSCgwuI/AAAAAAAACRM/rG_WFammN-c/s72-c/609.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-8696173771215514564</id><published>2010-07-11T12:33:00.004+02:00</published><updated>2010-12-21T00:12:52.776+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ppm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><title type='text'>50°</title><content type='html'>Czasem narzekam na ten nasz klimat, który wydaje się być coraz bardziej kontynentalny. Na przemian atakuje nas powietrze arktyczne i zwrotnikowe, zdarzają się susze albo niesamowite ulewy.&lt;br /&gt;Jednak ten klimat ma też swoje zalety. Popatrzcie chociażby na zawody na orientację. Odbywają się one przez cały rok, niezależnie od pogody. Na Nocnej Masakrze bywa -20°. Wczoraj na Funex Orient w Mławie ścigaliśmy się przy ponad +30°. To daje amplitudę 50°, przy których jesteśmy w stanie funkcjonować: jeździć rowerem, biegać, a do tego nawigować przy pomocy kompletnie przegrzanego lub zamarzniętego mózgu. Jakby to było, gdybyśmy mieli cały rok taką samą pogodę? Nudy na pudy.&lt;br /&gt;Małym kosztem możemy poczuć się jak na North Pole Marathon albo Marathon des Sables.&lt;br /&gt;Wczorajszy zestaw dwóch bidonów upchniętych w ramie okazał się wystarczający, byłam niezależna od zewnętrznych źródeł wody. Trasa była podzielona na dwie części, pomiędzy którymi można było uzupełnić zapas płynów. Muszynianka okazała się strzałem w dziesiątkę. Gorzej było z jedzeniem - w tym upale ciężko przyswoić cokolwiek. &lt;br /&gt;Więcej o wrażeniach napiszę niedługo w relacji. Na razie krótko - świetne zawody, kto nie był, niech żałuje. Trasa poprowadzona po ciekawych obiektach, mnóstwo bunkrów, mostki na Mławce, żołnierskie cmentarzyki. Niezapomniany smak kompotu na mecie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-8696173771215514564?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/8696173771215514564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/50.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8696173771215514564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/8696173771215514564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/50.html' title='50°'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-4298891237389903441</id><published>2010-07-09T20:03:00.004+02:00</published><updated>2010-07-12T12:39:10.327+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zawody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprzętowo'/><title type='text'>Koszykowa łamigłówka</title><content type='html'>Jutro jadę do Mławy na Funex Orient. To zawody na orientację, których wynik liczy się do Pucharu Polski w Maratonach Rowerowych na Orientację. Wszystko było by dobrze, gdyby nie zapowiadany zwrotnikowy upał. Bardzo chciałabym pojechać na lekko, bez plecaka z camelem. Niestety na mojej małej ramie wchodzi tylko jeden koszyk na bidon!&lt;br /&gt;Właśnie spędziłam około godziny kombinując ze wszystkimi koszykami i bidonami, które mamy w domu. W końcu upchnęłam dwa bidony. Ten drugi ledwo daje się wyjąć, więc to raczej prowizorka. To daje 1,5 litra. Batony i telefon do kieszonek. Jakoś to będzie.&lt;br /&gt;Rower wygląda jak choinka. Jeden koszyk stary, żółty, ma w sobie coś kultowego i starte nieczytelne napisy. Drugi - nówka sztuka - pożyczony od Sahiba, czarno-biały, błyszczący jak spod igły. Bidony czerwone, lekko porysowane, z żółtymi ustnikami. Piękne to jest, ale w surrealistycznym guście.&lt;br /&gt;Nie byłabym może tak estetycznie nastawiona, gdyby nie te mądrości co mi Błażej pakuje zawsze do głowy w serwisie, że rower na starcie ma być czyściutki, wypucowany, a wszystko powinno być pod kolor. Rama jest stalowobłękitna :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-4298891237389903441?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/4298891237389903441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/koszykowa-amigowka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4298891237389903441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/4298891237389903441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/koszykowa-amigowka.html' title='Koszykowa łamigłówka'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7255092461856390469.post-7780470230656939388</id><published>2010-07-09T13:48:00.000+02:00</published><updated>2010-07-09T13:53:39.598+02:00</updated><title type='text'>Klik klik</title><content type='html'>Pomyślałam wczoraj wracając z serwisu, że największą ochotę mam pisać o rowerze. Stąd pomysł na nowego subbloga o rowerowych przygodach, przemyśleniach i patentach. Na pewno będzie trochę o sprzęcie, ale nie tylko.&lt;br /&gt;Klik-klik, zaczynamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(jakiś sensowny tekst pojawi się później, bo muszę jechać po zamówione manetki)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7255092461856390469-7780470230656939388?l=krolisek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krolisek.blogspot.com/feeds/7780470230656939388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/klik-klik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7780470230656939388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7255092461856390469/posts/default/7780470230656939388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krolisek.blogspot.com/2010/07/klik-klik.html' title='Klik klik'/><author><name>Tofalaria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08377930356886545796</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_dSZNZAeV16Q/S1WGX-F6HWI/AAAAAAAAA64/vSBt2I7i51A/S220/_MG_2174_malutkie.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
